Uwaga!

odcinek 7299

Uwaga!

Viki ma 12 lat i wzrost 3-latki. To jednak nie jedyny problem, z którym mierzyła się i musi mierzyć dziewczynka i jej rodzina. Ostatnio Viki przeszła bardzo poważną operację. Teraz trwa walka, by mogła w kolejnych latach swojego życia samodzielnie chodzić i nie być zależna od innych.

Trwa akcja Fundacji TVN i Uwagi! poznajcie Viki, kolejną naszą bohaterkę.

Dysplazja przynasadowa McKusicka – tak nazywa się choroba Viktorii. Jedynym z jej objawów jest niski wzrost. 12-latka ma 93 cm wzrostu, mniej więcej tyle co 3-letnie dzieci.

- Pytałam mamę, czemu tak jest, że jestem niższa. Niektórzy mnie wyśmiewają i pokazują palcami – mówi dziewczynka.

To nie jedyny problem, z którym zmaga się rodzina 12-latki.

Walka o życie i zdrowie Viktorii

Pani Angelika, mama Viktorii dokładnie pamięta moment, w którym dowiedziała się, że jej córka nie będzie zdrowa.

- Ta choroba to był koniec świata. Ale później zaczęły się choroby związane z brakiem odporności. Viktoria miała zapalenie skóry, zapalenie płuc, rotawirusy i inne dolegliwości. Co tydzień było coś. Praktycznie całe jej życie spędzałyśmy w szpitalu – mówi Angelika Gałecka.

Niespodziewanie okazało się, że potrzebuje przeszczepu szpiku kostnego.

- Uświadomiło mi to, że ten niski wzrost to nie jest koniec świata. Że ważniejsze jest to, żeby żyła – mówi pani Angelika.

Kiedy Viktoria miała 3 miesiące doszło do przeszczepu szpiku.

- Najtrudniejszy był rok po przeszczepie, kiedy w ogóle nie miała odporności. W sumie 9 miesięcy spędziłyśmy w szpitalu. To był taki pobyt, gdzie nie mogłam opuszczać sali, by czegoś nie złapać – opowiada mama 12-latki.

Rodzina ostatnio usłyszała kolejną druzgocącą diagnozę.

- Padło: operacja albo wózek inwalidzki – przywołuje pani Angelika.

Trzeba było zebrać milion złotych na operację

W czerwcu światowej sławy amerykański ortopeda dr Paley osobiście przeprowadził pierwszą z dwóch skomplikowanych operacji, by uratować stawy i kości Vikorii. By to w ogóle było możliwe potrzebna była gigantyczna kwota – niemal milion złotych. By go zdobyć trwała i wciąż trwa szalona walka z czasem. W pomoc dziewczynce zaangażowało się całe Opole, z którego pochodzi.

- Przed operacją brakowało nam ponad 60 tys. zł. Zadzwoniliśmy do szpitala, że nam się jednak nie uda. Że nie mamy takiej możliwości – wspomina pani Angelika.

- Na szczęście szpital zgodził się, by mimo to operacja odbyła się w terminie, jednocześnie przedłużył nam termin płatności do 5 grudnia – mówi mama 12-latki.