Uwaga!

odcinek 8107

Uwaga!

Piekło właścicielki mieszkania. „Jestem zmuszona utrzymywać osoby, które grożą mi śmiercią”

Piekło właścicielki mieszkania w starciu z nieuczciwą lokatorką. Kobieta mieszka w mieszkaniu od niemal roku i nie płaci właścicielce. Jak ustrzec się przed takimi lokatorami i co zrobić, gdy pojawią się problemy?

W lipcu ubiegłego roku pani Monika sprzedała część ziemi, którą odziedziczyła po zmarłych rodzicach. Za uzyskane pieniądze postanowiła kupić 64-metrowe mieszkanie w Węgrowie.

- Było czyste i w dobrym stanie – podkreśla kobieta.

Plan pani Moniki zakładał, by w przyszłości przekazać mieszkanie jednej z córek. Najpierw jednak postanowiła je wynająć.

- Dałam ogłoszenie i pani Julia była drugą osobą, która się zgłosiła. Zaprosiłam ją na rozmowę. Powiedziała, że w mieszkaniu wszystko jej odpowiada. Była zadowolona. Ale zauważyłam, że jest bardzo nerwową osobą. Wytłumaczyła jednak, że ma chore dziecko. I stała się taka nerwowa z powodu tej choroby – opowiada pani Monika.

28-letnia pani Julia w wolnym czasie chętnie udziela się w mediach społecznościowych. Kobieta utrzymuje się z zasiłków. Jest matką dwóch chłopców w wieku 3 i 4 lat, których wychowuje z partnerem. Jedno z dzieci ma przewlekle chorować.

- Stwierdziłam, że nie będę jej dyskryminować. Mając ciężką sytuację, można być nerwowym. Więc zgodziłam się na wynajem – tłumaczy pani Monika.

Nowa lokatorka płaciła przez dwa miesiące

Nowa lokatorka płaciła umówione 2,5 tys. złotych przez pierwsze dwa miesiące. Gdy w trzecim miesiącu przelew nie wpływał, zaniepokojona właścicielka udała się do mieszkania.

- Oniemiałam. Zastałam mieszkanie w takim nieładzie, w takim nieporządku, że jak żyję, nie widziałam nigdzie czegoś takiego. Tam nie można było postawić stopy, by na coś nie nadepnąć – opowiada pani Monika.

- Pani Julia zgłosiła wówczas, że plastikowe okna są nieszczelne. Jest pleśń i wilgoć w mieszkaniu, a okap jest zasyfiały. Pleśń miała być w łazience, na fudze. Była na niej kropeczka, jakby ktoś igłę umoczył w atramencie. To miał być powód, dla którego nie płacą. Usłyszałam, że oszukałam ich, bo to zagraża ich dzieciom – opowiada pani Monika.

- Powiedziałam, żeby się wyprowadzali, bo to już koniec naszej współpracy. A jej partner z wielką złością powiedział, że oni się wyprowadzą, ale przez sąd. To był koniec jakiejkolwiek normalnej rozmowy – zaznacza nasza rozmówczyni.

Mimo rzekomej pleśni i usterek w mieszkaniu, lokatorzy nie zamierzali się wyprowadzać. Od stycznia tego roku zrozpaczona pani Monika nie dostała już od nich ani złotówki.

Wulgarne nagrania

Zamiast pieniędzy na konto, dzicy lokatorzy zaczęli przesyłać pani Monice wulgarne i przerażające nagrania głosowe.

„Przypomnę ci, że was odje…, to tylko k… dostanę deport. Żebyś ty, k…o, zdechła”, słychać ze strony mężczyzny.

- To były nagrania po tym, jak poszłam zapytać, kiedy się wyprowadzą – mówi pani Monika.

- Od grudnia zeszłego roku, czyli w zaledwie dziewięć miesięcy, pod tym adresem interweniowaliśmy 14 razy. Były to zarówno zgłoszenia jednej ze stron, jak i drugiej – mówi podinsp. Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.

- Policja zajęła się sprawą i po dwóch tygodniach partner pani Julii został deportowany. Ale główny problem pozostał – ubolewa pani Monika.

- W trakcie jednej z naszych interwencji policjanci, którzy weszli do tego mieszkania, stwierdzili, że są tam bardzo małe dzieci. A sytuacja, która była w tym mieszkaniu, zaniedbanie tego mieszkania, zaniepokoiły ich na tyle, że zdecydowaliśmy się powiadomić o sytuacji zarówno sąd rodzinny, jak również centrum pomocy rodzinie – mówi podinsp. Katarzyna Kucharska.

Jak się okazuje, pani Julia, która nielegalnie zajmuje mieszkanie, już 2 lata temu objęta została nadzorem kuratora sądowego. Pracownicy socjalni twierdzą, że nie mają zarzutów co do sprawowania przez nią opieki nad dziećmi.

- Wydaje mi się, że ona funkcjonuje w swoim świecie i dziwię się, że kuratorzy i sąd nie podjęli innych kroków. Uważam, że ta pani powinna być zbadana. Wydaje mi się, że ona nie myśli racjonalnie i nie ma kontaktu z rzeczywistością – ocenia pani Monika.

Chcieliśmy poznać stanowisko 28-latki. Po długich namowach, kobieta zgodziła się na spotkanie z naszą reporterką.

- Czy ona odda za mojego laptopa, którego zalała wilgoć? Prawnie odpowiada za to właściciel. (…) Dwa tygodnie poproszę od dzisiaj i tyle, do widzenia – stwierdziła 28-latka.

- Słucham tego od roku. Nie wierzę w ani jedno jej słowo – mówi pani Monika.

- Jestem pewna, że to wszystko było zamierzone. Zrobione z zamiarem oszustwa. Że zapłaci za dwa miesiące. Potem powie, że jest pleśń, wilgoć i będzie mi dawała na same opłaty. Po dwóch miesiącach nie da mi nic – dodaje nasza rozmówczyni.

Pani Monika ostatni raz w swoim mieszkaniu była 9 września.

- Weszłam na górę i zobaczyłam dwie panie, córkę i matkę. Matka dzikiej lokatorki zaczęła mnie popychać, wyzywać i szarpać. Z góry zaczął schodzić partner tej matki, z piwem w ręku, zataczając się. Powiedział, że mnie załatwi. Zaczął mnie wyzywać, popychać i ciągać za włosy, a na koniec wylał mi całe piwo na głowę – mówi kobieta.

Pani Monika złożyła pozew o eksmisję. Od kilku miesięcy czeka na wyznaczenie terminu rozprawy.

- Sam wyrok eksmisyjny to jest połowa sukcesu, dlatego że ta pani posiada małoletnie dzieci, dlatego nie można jej wyrzucić na tzw. bruk, tylko konieczne będzie, aby miasto wskazało dla niej lokal zastępczy – tłumaczy adwokat Tomasz Sójka, pełnomocnik pani Moniki.

Co zrobić, by nie mieć dzikich lokatorów?

Co zrobić, by nie podzielić losu pani Moniki i zabezpieczyć się przed nieuczciwymi lokatorami?

- Kluczowa jest weryfikacja najemcy. Po pierwsze, trzeba sprawdzić tożsamość najemcy. Kolejnym krokiem jest weryfikacja długów. I na końcu jest jeszcze weryfikacja dochodów, żeby można było uznać, że tę osobę stać na wynajęcie tej nieruchomości bez narażania płynności finansowej – radzi Filip Dykas, ekspert ds. weryfikacji najemców.

- Najlepiej zawrzeć umowę pisemną tzw. najmu okazjonalnego. Przed notariuszem lokator nakłada na siebie obowiązek wyprowadzenia, co pozwala ominąć sprawę sądową o eksmisję. I wtedy trafiamy od razu do komornika i próbujemy się takiego niechcianego lokatora pozbyć – mówi adwokat Tomasz Sójka.

- Lepiej, żeby mieszkanie stało przez dwa miesiące puste, niż żeby zostało powierzone nieodpowiedniej osobie, przez co stracimy to mieszkanie na kilka lat – uważa Filip Dykas.