Uwaga!

odcinek 8099

Kosmiczne ceny paliw. Jak zaoszczędzić?

Kosmiczne ceny paliw i sposoby, jak sobie z tym radzić. Reporter Uwagi! ruszył w Polskę w poszukiwaniu tańszego paliwa i pomysłów na bardziej ekonomiczną jazdę.

Paliwo znów stało się gorącym tematem. Przez kilka dni obserwowaliśmy stacje w Warszawie, Krakowie i na Śląsku. Różnice w cenach paliw potrafią sięgać nawet kilkudziesięciu groszy w jednym mieście.

Z naszej obserwacji wynika, że duże sieci — jak Shell, BP i Amic — przekraczają granicę 8 zł za litr benzyny. W ich przypadku ceny są nie tylko wysokie, ale też wyjątkowo stabilne: dzień po dniu utrzymują się na podobnym poziomie.

Orlen w większości lokalizacji trzymał się na poziomie poniżej 8 złotych, ale nie wszędzie. W Krakowie cena rosła stopniowo i ostatecznie przekroczyła tę barierę, osiągając 8,19 zł.

Jednocześnie w Krakowie i Katowicach widać zupełnie inny obraz rynku. Stacje niesieciowe — przez cały analizowany okres oferowały paliwo wyraźnie taniej. I co ważne: ani razu nie przekroczyły granicy 8 złotych.

Zrównanie się cen paliw

- W całej Polsce mamy do czynienia ze zrównaniem się cen. To jest zrównanie, powiedziałbym, dla bezpieczeństwa psychicznego Polaków. W tym sensie, że wiele sieci zdecydowało się utrzymać ceny ciut poniżej psychologicznej granicy, czyli ośmiu złotych dla benzyny 95-oktanowej, dziewięciu złotych dla diesla – mówi Jakub Bogucki z Epetrol.pl.

Zdarzają się jednak wyjątki.

- Perełki to często stacje mniejszych sieci. Są też stacje obok marketów, a to nie tyle typowa sieć stacji paliw, co żywy słup reklamowy sieci marketów, który przy okazji zakupów umożliwia zatankowanie - dodaje ekspert.

Na rynku paliw od lat obowiązuje zasada: stacje przy autostradach są najdroższe, te przy głównych drogach trochę tańsze, a lokalne stacje — najtańsze.

Teraz może być jednak nieco inaczej, największy polski koncern paliwowy stara się utrzymywać ceny przy autostradach na poziomie takim jak w miastach.

Ale na lokalnych stacjach i tak można dostrzec różnice.

- Wystarczyło przejechać kilka kilometrów z głównej trasy i już jest różnica, bo benzyna 95-oktanowa kosztuje 7,93 zł, a olej napędowy o 12 groszy mniej. Różnica jest widoczna – mówi Jakub Wiech, analityk ds. energetyki.

A co z obawami przed tankowaniem na mniejszych stacjach?

- Nie bałabym się jakości paliw w Polsce. Myślę, że możemy tankować wszędzie – mówi Joanna Jankowska-Kuć, dyrektorka departamentu inspekcji handlowej w UOKiK. I dodaje: - Jeżeli popatrzymy na tegoroczne wyniki kontroli, to do 30 września inspekcja handlowa przebadała 1260 próbek. Kwestionowaliśmy około 30.

- Jeżeli popatrzymy na to, co działo się na początku funkcjonowania systemu, kiedy przekroczenia były spektakularne, a przeanalizujemy wyniki kontroli dzisiaj, kiedy mówimy o niewielkich przekroczeniach, jednego, dwóch parametrów, to raczej można przypuszczać, że to kwestia zaniedbania niż celowego działania - uważa Joanna Jankowska-Kuć.

Czy opłaca się zjechać z trasy na lokalną stację?

Czy zawsze opłaca się zjechać z drogi, by zaoszczędzić? Zakładamy, że poruszamy się standardowym samochodem, który ma 55-litrowy bak i spala na 100 kilometrów 7 litrów benzyny.

- Przy 20 groszach różnicy w cenie zysk brutto z pełnego baku wynosi 11 zł. Koszt 1 km w kierunku tańszej stacji to 56 groszy. Jeżeli mamy odległość do stacji 10 km, to jesteśmy do przodu o 5,41 przy założeniu, że tankujemy pełny bak – wylicza Jakub Wiech.

Z naszych wyliczeń wynika, że przy konieczności przejechania już 20 km do lokalnej stacji stracimy 19 groszy, a przy 30 km jesteśmy stratni o 5,78 zł.

Aplikacje pomagają w szukaniu niższych cen

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę na to, że znaczący wzrost cen paliwa spowodował, że mniej osób wsiada za kierownicę swoich samochodów. Ma to swoje dobre strony, bo zmniejszają się korki, ale jednocześnie zaczęło się polowanie na tanie paliwo. Mają nam w tym pomóc m.in. aplikacje na telefonie.

- Aplikacje do monitoringu cen paliw są szczególnie popularne, kiedy, tak jak teraz, mamy okres drożyzny. Natomiast pamiętajmy, że te aplikacje funkcjonują najczęściej w oparciu o bazę swoich użytkowników, którzy aktualizują ceny na bieżąco i wtedy rzeczywiście dają możliwość spełniania celu, jakim jest znalezienie najniższej ceny w okolicy - mówi Jakub Bogucki.

Kolejnym narzędziem w naszych telefonach, które ma nam pomóc w oszczędzaniu na paliwie, są nawigacje. Ale czy najkrótsza trasa naprawdę oznacza najtańszą jazdę?

- Z tym, czy trasa najszybsza, to najmniejsze zużycie paliwa, bywa różnie, możemy trafić na korki czy objazdy. Warto na bieżąco monitorować ruch – mówi Klaudia Podkalicka, kierowczyni rajdowa i wyścigowa.

Warto skupić się też na tym, jak jeździmy.

- Możemy oszczędzić parę litrów, jeżdżąc ekonomicznie i z głową - podkreśla Artur Daśko, właściciel szkoły jazdy. I dodaje: - Eco driving jest szeroko pojętym oszczędzaniem paliwa. Nawet otwarte latem okna mogą powodować zwiększenie zużycia paliwa. Im płynniej ruszymy samochodem, ale w miarę dynamicznie, żeby nie utrudniać ruchu, to zużycie będzie dużo mniejsze niż „ruszenie z kopyta”. Odpowiedni dobór biegu jest bardzo ważny. Nie przyciągamy za wysoko obrotów silnika, im wyższe obroty silnika, tym spalanie będzie większe. Musimy przewidywać ruch, musimy patrzeć, co się dzieje przed nami, tak żeby auto ciągle nie przyspieszało i hamowało. Starajmy się jechać z jedną prędkością, odpowiednio dobierając bieg.