Pani Emilia pokłóciła się z mężem podczas festiwalu techno, a potem zniknęła. Od kilku dni policja szuka kobiety. Co mówi mąż i bliscy zaginionej?
Był ostatni tydzień sierpnia. Pani Emilia i jej mąż spędzali wspólnie weekend na festiwalu muzyki techno w Darłowie. To były trzy dni, które miały być czasem muzyki, spotkań i zabawy.
- To było zakończenie sezonu. Bawiliśmy się, imprezowaliśmy, tańczyliśmy. Było fajnie. Tak, jak można wymarzyć sobie weekend, aż do felernej niedzieli – opowiada pan Krystian.
Na festiwalu doszło pomiędzy mężem, a żoną do kłótni. Potem kobieta opuściła teren imprezy.
„Zabrał mi telefon, zniszczył samochód”
Nieco później przypadkowy mężczyzna zobaczył zapłakaną i roztrzęsioną 37-latkę.
- Mój pracownik spotkał panią Emilię siedzącą na ławce, zapłakaną, roztrzęsioną. Gdy zapytał, co się stało, powiedziała: „Zabrał mi telefon, zniszczył samochód”. Pracownik zaproponował, że zadzwoni na policję, bo sprawa wydała mu się dziwna. Wtedy pani Emilia zaprotestowała, powiedziała: „Nie, nie rób tego, bo to jest mój mąż” – opowiada nasza rozmówczyni.
- Z tyłu podjechał biały samochód. Widząc to pani Emilia powiedziała do tego mojego pracownika: „Chłopaku, oddal się już, bo jeszcze może ci zrobić krzywdę”. I wtedy zobaczył, że ten samochód zahamował przy drodze i wyrzucił w stronę trawnika, tam, gdzie siedziała pani Emilia, jej telefon. Pracownik powiedział, że kobieta była bardzo roztrzęsiona, bardzo zdenerwowana, bardzo przestraszona – słyszymy.
Sytuacja miała mieć miejsce około godziny 16.
Co mówi mąż zaginionej?
- Byliśmy ostatnimi gośćmi festiwalu, Emilka tańczyła do godz. 15. W pewnym momencie nasze interesy nas pogniewały, więc odszedłem stamtąd. Poszedłem do samochodu, jeszcze wymieniłem z nią parę zdań. W pewnym momencie coś tam burknąłem, pewnie, że mam jej dosyć. Nie jestem święty, mam ciężki język, prosty język – tłumaczy pan Krystian.
Sprzeczka między panią Emilią a jej mężem nie zakończyła się w tamtym momencie. Według ustaleń policji i relacji świadków mężczyzna potem uszkodził auto swojej żony, odkręcając jedno z kół, żeby nie mogła sama odjechać.
- W tamtym momencie nie miałem żadnych wątpliwości, że coś się jej może stać. Była wczesna godzina, byli ludzie, turyści – dodaje mężczyzna.
Mężczyzna twierdzi, że po kłótni kontaktował się jeszcze z żoną. Ostatniego SMS-a miał od niej dostać po godzinie 22. Potem telefon kobiety zamilkł.
- „Kocham cię, nie znajdą mnie. Tak musi być. Zawsze byłeś tylko ty. Żegnaj” – przywołuje ostatnią wiadomość pan Krystian. I dodaje: - Udostępniłem policji telefon, wszystkie zapiski rozmów, bez ukrywania. A ludzie zrobili ze mnie strasznego potwora.
Rodzina szuka zaginionej
Od tego czasu pani Emilia nie odezwała się do nikogo. Tym faktem szczególnie wstrząśnięta jest rodzina, która od ponad tygodnia szuka kobiety na wszelkie możliwe sposoby.
- Ona nie mogła tak zniknąć. Zawsze się do mnie odzywała. Zawsze pisała: „Mamuś, nie martw się” – przytacza pani Irena, matka zaginionej.
- Obiecała mamie, że będzie na urodzinach. Urodziny zawsze spędzamy wspólnie. Czekamy. Emilka czekamy na ciebie, na twój znak – mówi zrozpaczony pan Jerzy, brat zaginionej.
- Mąż pani Emilii dopiero dwa dni od momentu zaginięcia złożył oficjalne zawiadomienie. Z naszych informacji wynika, że zrobił to pod presją ze strony członków rodziny pani Emilii – mówi st. asp. Izabela Sreberska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie. I dodaje: - Dla nas 48 godzin od zaginięcia to jest bardzo dużo. W tym czasie moglibyśmy wykonać dużo więcej czynności.
Poszukiwania zaginionej Emilii
W poszukiwaniach pani Emilii bierze udział kilka grup: policja z Koszalina i Szczecina, ratownicy SAR, wolontariusze z psami tropiącymi. Teren przeszukiwały dziesiątki osób, a internauci zgłaszają kolejne tropy. Mimo tak szerokiej akcji kobieta wciąż się nie odnalazła.
Co robił mąż zaginionej przez pierwsze dwa dni?
- Obdzwoniłem szpitale. Cały czas była akcja poszukiwawcza, przed zgłoszeniem – twierdzi pan Krystian.
- To jest wersja zdarzeń męża pani Emilii. Informacje, które na początku nam przekazał, nie były spójne. Mijały się z rzeczywistością i z naszymi ustaleniami. Po pewnym czasie zmieniał wersję wydarzeń, zmieniał wersję funkcjonowania w ostatnich godzinach. Więc tutaj bardziej sugerowaliśmy się tym, jakie są nasze ustalenia – mówi st. asp. Izabela Sreberska.
Na zdjęciach, które zamieścił w internecie jej mąż, pani Emilia jest zawsze uśmiechnięta i zadowolona.
Jednak, jak opowiada nam koleżanka 37-latki, jej związek nie przypominał sielanki i był niezwykle burzliwy.
Jak wyglądał związek zaginionej z mężem?
- W ostatnim czasie była dosyć przygnębiona, w słabej kondycji psychicznej. Miała rozejść się z mężem. Była podłamana, ponieważ bardzo go kochała, ale wiedziała, że nie ma to już żadnej przyszłości. Ich relacje były toksyczne. Mówiła, że bardzo ją wyzywał, obrażał, oskarżał o różne romanse – opowiada nasza rozmówczyni.
- Emilka miała bardzo dużo siniaków – dodaje kobieta.
- Gdzie siniaki? Jeżeli miała siniaki przeze mnie, to przez taniec. W tańcu lubiła zawiesić się na szyję, szarpać się. Lubiła się bawić. Miała delikatne ciało. I te siniaki mogły jej się porobić. Ale to nie były siniaki z uderzeń czy agresji – zapewnia pan Krystian.
- Wątpię, że to od tańca. A ona sama mówiła, że gdzieś się uderzyła, spadła, przewróciła się – mówi koleżanka zaginionej.
Dotarliśmy też do osoby, która znała pana Krystiana wcześniej, kiedy mieszkał ze swoją pierwszą żoną. Kobieta nie chciała wystąpić przed kamerą, a mówiła nam, że sąsiedzi byli wtedy świadkami wielkich awantur z jego poprzednią małżonką. Jak opowiada nam, dochodziło wtedy do częstych kłótni, a podczas awantur słychać było najrozmaitsze inwektywy.
- Mam nadzieję, że Emilka ukrywa się. Może boi się albo on coś jej zrobił – mówi koleżanka zaginionej.
- Podczas pracy operacyjnej zabezpieczyliśmy monitoringi, wynika z nich, że 37-latka przebywała na terenie Darłowa. Oficjalnie wiemy, że kobieta poruszała się taksówką. Wysiadła przy jednym z hoteli na terenie Darłowa. I tutaj ślad się urywa - mówi st. asp. Izabela Sreberska.
Kierowca był ostatnią znaną policji osobą, która widziała panią Emilię i rozmawiała z nią przed zniknięciem. Udało nam się dotrzeć do tego mężczyzny.
- Ta pani zanosiła się płaczem, że facet coś zrobił z jej samochodem, czy coś takiego. Że przez tego pana zabiorą jej dziecko. Chodzi o jej faceta. Ona non-stop pisała z tym panem na Whatsappie, bo siedziała obok mnie. Na tym zdjęciu widziałem, że to ten mąż. Jak zapłaciła za kurs, to dałem jej wizytówkę, bo mówiła, że może będzie dzwonić, że będzie chciała jechać na Koszalin. Ale już nie dzwoniła – opowiada mężczyzna.
- Nie miałem poczucia, że ona chciała gdzieś zniknąć – dodaje taksówkarz.
Zrozpaczona rodzina apeluje do zaginionej.
- Emilko, jak słyszysz odezwij się, mama czeka, bardzo cię kocham – mówi matka 37-latki. I dodaje: - Proszę wszystkich ludzi o pomoc, żeby pomogli mi ją znaleźć, to było moje oczko w głowie.
Więcej reportaży Uwagi! można znaleźć na Player.pl>>>
wg
Małgorzata Prochal