Pajęczyna spółek, niepełnosprawni, którzy czują się oszukani i państwowe pieniądze. Państwo K. założyli ponad 30 spółek ochroniarskich. Jak mówią rozmówcy Uwagi!, mają oni pobierać setki tysięcy złotych od państwowych instytucji, ale nie płacić pracownikom. Czy byli pracownicy wygrają walkę o swoje pieniądze?
Ochroniarze przestali dostawać pieniądze
Pan Marcin jest jedną z dziesiątek osób z niepełnosprawnością zatrudnionych przez firmę Ochrona Mega lub firmę Protego. Po prawie dwóch latach pilnowania bloku w centrum Warszawy firma przestała wypłacać mu pensję.
- Dobrze się tu pracowało, mieszkańcy byli zadowoleni. Popracowałbym tu jeszcze, ale niestety… - mówi pan Marcin.
- Za styczeń tego roku wypłata była pod koniec lutego, a wypłata za luty nie wpłynęła do dziś – mówi pani Marta, żona pana Marcina, która pomaga mu w odzyskaniu pieniędzy.
- Pozew, który został złożony do sądu pracy opiewa na kwotę prawie 44 tysięcy brutto – dodaje kobieta.
Pan Marcin nie jest jedynym pracownikiem Ochrony Mega lub firmy Protego, który został bez wypłaty. Kolejne osoby, które czują się oszukane, spotykamy w Kielcach oraz na Śląsku.
Pan Jakub jest w spektrum autyzmu. Po pracy w Ochronie Mega cierpiał na zaburzenia lękowe, przez kilka miesięcy nie był w stanie wrócić do pracy.
- Byłem wielokrotnie zbywany, że sprawa została przekazana. Obiecano mi, że zapłata za nadgodziny przyjdzie później, ale jej nie dostałem. Tylko raz rozmawiałem z szefem i zapewnił mnie, że wszystko zostanie załatwione, tak się nie stało – opowiada pan Jakub, były pracownik firmy Ochrona Mega.
- Zalegali za nadgodziny, a w lutym w ogóle nie dostałem już wypłaty – dodaje mężczyzna.
Pan Adam z Katowic cierpi na cukrzycę i astmę, ma problemy z poruszaniem się. Miesięcznie wydaje kilkaset złotych na leki.
- Zdarzało się, że „ucinał godziny”. Raz nie dostałem 500 złotych, raz 600 złotych. Nie dostałem ani odprawy, ani obiecanej zapłaty za nadgodziny – mówi pan Adam, również były pracownik tej samej firmy.
- Jest mi winny między 30 a 50 tys. złotych. To jest dla mnie bardzo dużo – przyznaje pan Adam.
Pajęczyna spółek ochroniarskich
Państwo K. stworzyli ponad 30 spółek ochroniarskich. Ich firmy pilnują bloków, apartamentów, urzędów, magazynów czy obiektów kultury, m.in. w Warszawie oraz na Śląsku.
Kilkanaście osób pozostawionych bez pieniędzy zgłosiło się o pomoc do Związku Syndykalistów Polskich.
- Jest taki mechanizm, który polega na tym, że tworzy się pajęczynę różnych spółek, które podpisują różne umowy z tymi samymi pracownikami. Służy to temu, żeby nie wypłacać im nadgodzin, żeby była rozproszona odpowiedzialność, żeby trudno było je pozywać do sądu, bo
nie wiadomo, jaki podmiot jest odpowiedzialny - mówi Zenobia Żaczek ze Związku Syndykalistów Polskich.
- To, co jest tutaj nowe, to jest wyciąganie łap po publiczne pieniądze. Ochrona Mega bierze dotacje z PFRON-u, jakoby na osoby niepełnosprawne. Czyli nie dość, że okrada swoich pracowników, to jeszcze okrada nas wszystkich jako społeczeństwo. To jest wyjątkowo jaskrawy przypadek wyzysku – dodaje Leszek Ługowski ze Związku Syndykalistów Polskich.
Zrozpaczeni pracownicy zorganizowali protest pod siedzibą firmy.
„W dniu dzisiejszym wręczamy kolejne wezwania do zapłaty na około 93 tysiące od różnych pracowników firm związanych z panią K. lub panem Marcinem K.” – napisali rozgoryczeni pracownicy.
Dofinansowanie z PFRON-u i kontrole
Spółki państwa K. otrzymują dofinansowanie z PFRON-u. Urzędnicy sprawdzają właśnie, czy publiczne pieniądze są uczciwie wykorzystywane. Kontrola w jednej z spółek już się zakończyła. Kontrolerzy zdecydowali o wstrzymaniu wypłaty środków. Kontrole w pozostałych spółkach wciąż trwają.
Firmy z grupy Ochrona Mega są jednocześnie sprawdzane przez Państwową Inspekcję Pracy.
- Wynikiem tych kontroli było wszczęcie postępowania w sprawach o wykroczenia wobec osób odpowiedzialnych za wykroczenie, które stricte dotyczyło nieterminowego wypłacenia wynagrodzenia za pracę - mówi Przemysław Worek z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie.
- Tych spółek jest tak dużo i ciężko jest przyporządkować osoby do poszczególnych podmiotów. Objęliśmy kontrolą też kilkanaście innych spółek z tej grupy, ale te czynności trwają – dodaje inspektor.
„Liczę każdy grosz i brakuje”
Tymczasem pozbawieni środków do życia pracownicy muszą sobie radzić w dramatycznie trudnej sytuacji.
- Zbierałem pieniądze na remont łazienki i zamianę wanny, do której nie jestem w stanie wejść, na kabinę prysznicową. Człowiek się starał, ale niestety – mówi pan Adam.
- Leków muszę brać od groma, więc wszystko praktycznie wydaję na aptekę i brakuje – przyznaje mężczyzna i dodaje: - Liczę każdy grosz. Bywało, że pożyczałem pieniądze od znajomych, bo nie miałem na chleb, na leki. No i teraz zostały długi, które muszę pooddawać.
- Stałem się jeszcze bardziej nieufny wobec ewentualnych przyszłych pracodawców, bo jednak jest to trauma. Jest strach, strach co będzie dalej - mówi pan Jakub.
- Trudno mu zrozumieć, że coś takiego może się stać. Pracował uczciwie, nikt nie miał do niego żadnych zastrzeżeń, a tu nagle nie dostaje wypłaty – dodaje pani Elżbieta, matka mężczyzny, która pomaga mu w walce o należne pieniądze.
- Czuję się załamany, oszukany, wykorzystany – mówi pan Jakub.
Nie płacą jednym, zatrudniają kolejnych?
Chcemy zobaczyć, jak wygląda proces rekrutacji w spółkach państwa K. Nasz reporter, Bartosz Józefiak, udaje się na rozmowę o pracę do biura firmy. Na miejscu jest kolejka osób czekających na rekrutację.
Po rozmowie rekrutacyjnej koordynator firmy wychodzi na papierosa. Pan Marcin z żoną już na niego czeka.
- Ja nie zapłaciłem? Ja jestem tylko koordynatorem – bronił się mężczyzna, którego zastaliśmy w biurze.
- Państwo rekrutują do pracy nowe osoby, a nie zapłaciliście tym, które u was pracowały – zwrócił uwagę Bartosz Józefiak.
- Jak ktoś nie dostał pieniędzy, to ma prawo iść do sądu – odpowiedział mężczyzna rekrutujący nowych pracowników.
Żona pana Marcina postanowiła wejść do budynku i ostrzec osoby, które myślą o pracy w firmie ochroniarskiej.
- Mój mąż pracował w tej firmie i oni nie płacą. Sprawy są w sądzie. Mąż nie dostał wypłaty od lutego do kwietnia, więc niech się pani zastanowi, co pani robi – powiedziała do jednej z kandydatek.
- Ja nie byłam tego świadoma. To jest bardzo abstrakcyjna sytuacja, jestem w szoku. To jest wydarzenie, jak z jakiegoś snu – powiedziała kobieta, która była w trakcie podpisywania dokumentów.
- Nie pytałam się o to, czy płacą, ja po prostu chciałam się tutaj zatrudnić. Nawet już się zdecydowałam na jedno osiedle i chciałam podpisać umowę. Jechałam tutaj półtorej godziny pociągiem ze swojej miejscowości i nie wiem, co teraz – dodała inna kandydatka.
Firma Ochrona Mega wysłała do redakcji Uwagi! pismo, w którym zaprzecza, by zalegała z wypłatą wynagrodzeń. Szefowie spółki przyznają jedynie, że z kilkorgiem byłych pracowników prowadzą spory dotyczące zgłaszanych roszczeń oraz czekają na zakończenie postępowań sądowych.
Reporter Uwagi!, Bartosz Józefiak, udał się pod adres, pod którym zarejestrowane są spółki państwa K. Niestety, nikt do nas nie wyszedł, nikt nie chciał też porozmawiać i odpowiedzieć na nasze pytania. Podobnie jak nikt nie spotkał się z pracownikami firm państwa K.
Pracownicy firmy żądają swoich wynagrodzeń
- Chciałbym spytać pana K., jakby się czuł, jakby został na lodzie tak jak my. Żeby wyobraził sobie, jak to jest być osobą chorą, starającą się coś zarobić i będącą okradaną cały czas – mówi pan Adam, były pracownik firmy.
- Chciałabym, żeby zapłacili tym, którym się to należy. W szczególności tym, którzy już nie walczą, odpuścili, bo nie wierzą w to, że odzyskają swoje pieniądze – mówi pani Marta, żona byłego pracownika. I dodaje: - Niech sprzedają dom, samochód jeden, drugi i niech oddadzą pieniądze ludziom, którzy uczciwie wykonywali swoją pracę.
- Nie jestem w stanie ogarnąć umysłem, że są tacy bezwzględni ludzie. Nie zdają sobie sprawy z tego, że osoby niepełnosprawne cały czas mają pod górę – uważa pani Elżbieta, matka byłego pracownika.