Uwaga!

odcinek 7531

Uwaga!

Czy poszukiwany przez trzy lata Jacek Jaworek nie żyje? Jeśli to jego ciało znaleziono w Dąbrowie Zielonej to czy ktoś mu pomagał? O tym przekonani są bliscy ofiar Jacka Jaworka.

Reporterka Uwagi! rozmawiała z człowiekiem, który opróżniając kosze, jako pierwszy zauważył ciało leżące za altaną grillową w Dąbrowie Zielonej.

- Od początku wiedziałem [kogo znalazłem red.]. Ale nie mogę nic na ten temat mówić – usłyszeliśmy.

- Są wakacje, a to jest altanka. Tam młodzież siedzi do godz. 1-2. On musiał to obserwować – dodaje mężczyzna.

Czy zwłoki znalezione w Dąbrowie Zielonej to Jacek Jaworek?

Dla wszystkich było szokiem, że zwłoki z raną postrzałową głowy to prawdopodobnie Jacek Jaworek. Od trzech lat mężczyzna, który zabił trzy osoby, poszukiwany jest na całym świecie czerwoną notą Interpolu.

Pojawiła się też nieoficjalna informacja, że obok ciała leżała broń. Miały paść dwa strzały.

- Więcej jest pytań niż odpowiedzi. Jest to bardzo dziwna sprawa, która chyba będzie wielkim skandalem – uważa pani Katarzyna, przyjaciółka zamordowanej rodziny.

- To czy zwłoki leżały w miejscu publicznym czy w lesie czy to on się zabił czy jego zabito, to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, jeśli się potwierdzi, że to on , że już więcej nikomu nie zrobi krzywdy – dodaje kobieta.

Motywem zbrodni był konflikt rodzinny?

Według śledczych Jacek Jaworek, w nocy z 9 na 10 lipca 2021 roku, zastrzelił brata Janusza, bratową Justynę i ich 17-letniego syna Jakuba.

Motywem zbrodni miał być konflikt rodzinny. Po rozwodzie mężczyzna zamieszkał w domu rodziców, gdzie mieszkał już brat z rodziną. Dochodziło do nieustannych konfliktów. Nie wiadomo, czy Jacek Jaworek planował zbrodnię, ale miał ukrytą w domu broń. Kiedy po imprezie zakrapianej alkoholem wrócił do domu w czasie kolejnej awantury pobiegł po nią do skrytki.

- Stał Jacek z Januszem i dobijał go, strzelając do niego parokrotnie. Później zabił Kubę i Justynę. Do Janusza oddał siedem strzałów, do Justyny jeden, do Kuby dwa – usłyszeliśmy od bliskich zmarłych.

Poszukiwania Jacka Jaworka

Policja przez wiele miesięcy przeczesywała okoliczne lasy. Nie odnaleziono żadnego śladu. Zabójca nie zabrał dokumentów ani leków, zostawił samochód. Za najbardziej prawdopodobną hipotezę uznano, że w szoku uciekł do pobliskich lasów, gdzie popełnił samobójstwo.

- Interwał czasowy między tym atakiem, pozbawieniem życia osób, a dokonaniem samobójstwa różnie się kształtuje. Czasami jest to natychmiastowe, a czasami następuje po dwóch, trzech dniach – mówi Bogdan Lach, profiler, biegły sądowy.

Przez trzy lata przeszukiwano okoliczne lasy w poszukiwaniu zabójcy bądź jego szczątków. Jednocześnie sprawdzano, czy Jacek Jaworek nie zbiegł za granicę.

Jacek Jaworek wciąż był w pobliżu miejsca zbrodni?

Bliscy ofiar podejrzewają teraz, że mężczyzna nigdzie nie wyjechał i ukrywał się w najbliższej okolicy.

- Przerażające jest to, że on tam był, że ktoś mu pomagał. Nie wyszedł z dziury, z lasu. Był ogolony, nie miał długich włosów, był czysty. Wyszedł z mieszkania. Ponadto policja mówi, że nie zmienił postury ciała – słyszymy.

Według nieoficjalnych informacji ktoś tego dnia miał przywieźć go na parking do centrum Dąbrowy Zielonej, bo tu psy podjęły trop. Trop podjęły też na pobliskim cmentarzu, gdzie leżą ofiary zbrodni. Zwłoki zostały znalezione o 6 rano.

- Nie zakładałam i do tej pory nie zakładam, że Jacek Jaworek popełnił samobójstwo. Uważam, że on zrobiłby to bardziej spektakularnie. W momencie, kiedy byłby do tego zmuszony lub zastraszony. Nie jest to osoba, która odebrałaby sobie życie – uważa pani Katarzyna.

Mężczyzna miał być w dresie i klapkach.

- Miał być w klapach, które były czyste, a są spekulacje, że niby był na cmentarzu w nocy, gdzie jest mokro – mówi bliska ofiar.

Kobieta uważa, że ktoś kto jest zamieszany w sprawę strzelił do Jacka Jaworka.

- Nie wierzę w to, żeby Jacek Jaworek sam strzelił sobie w głowę, akurat w tym miejscu – mówi pani Katarzyna.

Kto i w jakim celu miał przywieźć mężczyznę do centrum Dąbrowy Zielonej? A może mężczyzna dotarł tam sam? Dlaczego wybrał miejsce spotkań lokalnej młodzieży?

O to, czy prawdopodobne jest, by samobójca wybrałby miejsce publiczne, czekał do 1 w nocy aż skończy się impreza i zastrzelił się za wiatą, zapytaliśmy biegłego sądowego psychiatrę.

- Jest to bardzo mało prawdopodobne, żeby czekał przez długi ciąg wydarzeń, trwania imprezy i dopiero potem dokonał tego czynu – ocenia Wojciech Teleśnicki. I wyjaśnia: - Jest to mało prawdopodobne dlatego, że taki czyn i przygotowanie się do niego wymagają dużych napięć psychicznych, napięć emocjonalnych. Człowiek, w takim stanie nie ma możliwości

odraczania czynu, do którego zmierza przez długi okres, zwłaszcza w warunkach i sytuacji, która mu przeszkadza, czyli impreza.

Śmierć mężczyzny nastąpiła w dzień przed trzecią rocznicą pogrzebu ofiar, w miejscu, z którego widać cmentarz.

- Jeżeli są to zwłoki Jacka Jaworka to jako rodzina przyjmujemy to z ulgą i z wstrząsem, że był tak blisko tego miejsca – mówi siostra zamordowanej w 2021 roku kobiety. I dodaje: - Nie wierzę, że przyjechał z zagranicy, skądś tam. Myślę, że był blisko. Czekam na organy ścigania, bo myślę, że tym razem podejdą do tego bardziej skrupulatnie i że ta sprawa zostanie jakoś wyjaśniona.