Uwaga!

odcinek 7528

Uwaga!

Mieszkańcy ulicy Kantaka w Poznaniu od trzech lat walczą z właścicielami lokalu gastronomicznego. – wygląda to tak, jakbym będąc w domu siedział w tym lokalu – słyszymy.

W walkę najbardziej zaangażowani są Oliwia i Witold, którzy mieszkają naprzeciwko lokalu.

- W ostatnim tygodniu klient próbował nam wybić okno o kamieniem – opowiada pan Witold.

- Wydaje mi się, że to wszystko ma na celu po prostu zastraszenie nas, ale nie ma takiej opcji, że ja przestanę dzwonić na policję – mówi pani Oliwia.

- Gdybyśmy wiedzieli, że do dziś nie uda nam się nic załatwić, czy to w urzędach, czy w instytucjach, to myślę, że od razu byśmy się wyprowadzili po pierwszym takim incydencie złamania ciszy nocnej – dodaje pani Oliwia.

- Mi się w ogóle w głowie nie mieściło, że coś takiego może się znajdować w budynku, gdzie mieszka tylu mieszkańców. Nie szło funkcjonować normalnie. Odczuwałem to tak, jakbym siedział bezpośrednio w lokalu – mówi pan Daniel, również mieszkaniec ulicy Kantaka.

Jak mówią mieszkańcy, początkowo imprezy były tylko w piątki. Później odbywały się także w inne dni tygodnia

- Najdłuższa impreza trwała do białego rana. Druga, trzecia – mówi pani Oliwia.

- Nawet było tak, że się zdarzało, że tam koło szóstej wychodzili – dodaje pan Witold.

Co mówi właścicielka lokalu?

Właścicielka lokalu, pani Nathalie, zgodziła się przedstawić sytuację ze swojej perspektywy.

Amerykańską restaurację prowadzi z mężem od 2021 roku. Niedługo po otwarciu pojawiły się pierwsze skargi.

- Nie mamy dużo problemów z sąsiadami, tylko mamy dwie rodziny, które uwzięły się na nas – twierdzi pani Nathalie. I podkreśla, że teraz lokal zamykany jest w ciągu tygodnia o godzinie 23.

- Problem jest z ludźmi, którzy po prostu wychodzą na papierosa i rozmawiają – dodaje.

- Czujemy się nękani z mężem. Nieakceptowani, że jesteśmy inni, że gościmy ludzi z całego świata. Zawsze jak są czarnoskórzy to wysyłana jest policja – mówi właścicielka lokalu. I dodaje: - Jestem przekonana, że jesteśmy atakowani ze względu na rasizm.

- To nie ja jestem głośna. Głośni są goście, a ja nie jestem odpowiedzialna za nich – mówi pani Nathalie.

„Będziemy dokładać starań, żeby rozwiązać to nieporozumienie”

Mieszkańcy ulicy Kantaka z prośbą o reakcję zgłaszają się głównie do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. To oni wynajmują lokal właścicielom restauracji.

- Pani najemca nas zapewnia, że podjęła wszelkie działania, żeby przekonywać i tłumaczyć klientom, żeby nie wychodzili z alkoholem na zewnątrz i nie zakłócali ciszy nocnej – mówi deklaruje Dominik Waszak z Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu.

- Będziemy dokładać wszystkich starań, żeby załagodzić i rozwiązać nieporozumienie między najemcom a mieszkańcami – zapewnia Waszak.

- Wiem, że są ważniejsze sprawy, to jest Stare Miasto, ale dla mnie rodzina jest najważniejsza. Chcę mieć spokój, żeby się dostosowali do którejś tam godziny i tyle – kończy pan Daniel.