Uwaga!

odcinek 7483

Uwaga!

Film nagrany w jednej z miejscowości na południu Polski obiegł cały kraj. Na nagraniu widać, jak mieszkańcy romskiego osiedla atakują strażaków, którzy zostali wezwani do ugaszenia ognia. Co wydarzyło się w Koszarach?

- Grupa ludzi znajdujących się w pobliżu próbowała odebrać strażakom sprzęt gaśniczy. Atakowała również strażaków słownie. Doszło też do ataku fizycznego na strażaków - mówi, odnosząc się do nagrania st. kpt. Wojciech Bogacz z Państwowej Straży Pożarnej w Limanowej.

Ogniska i wypalanie kabli pod Limanową

Mieszkańcy położonych pod Limanową Koszar dzwonią na 112 niemal za każdym razem, gdy nad osiedlem pojawia się dym. W zeszłym roku policja i straż interweniowały osiemdziesiąt razy.

- Ostatnio coraz więcej było wypalania kabli i coraz częściej przyjeżdżała straż i policja - mówi Zuzanna Kolawa, sołtyska wsi Koszary. I dodaje: - A dzwonimy, bo czujemy się bezsilni. Nie wiem przecież, czy się komuś dom nie pali. Skąd możemy wiedzieć, co się dzieje, teraz jest pora bardzo sucha.

- Nie możemy też sobie pozwolić, żeby były takie masowe wypalania takich nieczystości – zaznacza sołtyska.

- Wszyscy wokoło są uczuleni na ogniska. Wypalamy, bo nie mamy z czego innego żyć, a kraść nie potrafimy, bo nie umiemy. Jak widzą, że Rom to nie chcą gadać i przyjmować do roboty – tłumaczy jeden z mieszkańców osiedla.

Na osiedlu romskim w Koszarach wiele rodzin żyje w skrajnej biedzie. Część domów to samowole budowalne, często bez kanalizacji, nieogrzewane i zagrzybione. Zameldowana jest tylko część mieszkańców. Prawie nikt nie ma stałej pracy.

Radzie Sołeckiej Koszar nie odpowiada takie sąsiedztwo. Zwraca się do wszystkich instytucji, by te rozwiązały problem osiedla, a szczególnie opalania złomu.

- Pisaliśmy do wójta, wojewody, komendy powiatowej policji, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego – wylicza Zuzanna Kolawa.

- W kwietniu tamtego roku odbyłem szkolenie z ochroną środowiska - powiatowym inspektorem, który uświadomił Romom, jakie są zagrożenia związane z wypaleniami i o karach, jakie mogą ich spotkać – mówi Tomasz Ocetkiewicz, pełnomocnik wojewody ds. mniejszości narodowych i etnicznych. I dodaje: - Od tego czasu mamy sygnały, że intensyfikacja działań jest mniejsza. Trzeba też pamiętać, że w środowisku romskim ogień jest pewnym symbolem, integracji, łączności. Oni tam zawsze będą próbować rozpalać ogień.

Kabli wypalają coraz mniej, bo zaraz unosi się zapach, który od razu ściąga odpowiednie służby do interwencji.

Niepotwierdzone interwencje

- W minionym roku na terenie miejscowości Koszary odnotowaliśmy 55 zgłoszeń dotyczących podejrzenia spalania śmieci bądź składowania elektrośmieci. Większość zgłoszeń nie została potwierdzona – mówi st. asp. Jolanta Batko z Komendy Powiatowej Policji w Limanowej.

Dane z policji i straży pożarnej potwierdzają, że na osiedlu nie odnotowano w ciągu ostatnich miesięcy procederu wypalania złomu.

Reporterce Uwagi! udało się porozmawiać z Romami z Koszar, jednak nie zgodzili się na wypowiedź przed kamerą. Obawiają się eskalacji narastającego konfliktu. Przedstawili też zupełnie inny obraz wydarzeń z wieczoru, kiedy mieli zaatakować strażaków.

- Jak oni przyjechali, to normalnie siedzieliśmy przy ognisku. Oni przyjechali, żeby to ognisko zgasić. Mówimy tak: „Weź to, bo my siedzimy. Od kiedy wy będziecie nam zakazywać ogniska? My mamy taką tradycję”. Mówię: „Weźmiemy wiaderko i to zagasimy” – słyszymy od jednej z mieszkanek.

- Akurat poszedłem po wiaderko, a ten się wkurzył, wziął węża. A jak to prysnęło, to ciśnienie w ten ogień, to niektórzy mieli poparzone nogi czy spalone sukienki – dodaje inny mieszkaniec.

Nie tylko Romowie boją się mówić o źródłach konfliktu, anonimowość chcą zachować również mieszkańcy Koszar.

- Przecież wymaganie przestrzegania prawa to nie są jakieś nadzwyczajne okoliczności. To normalna sprawa. Każdy obywatel powinien przestrzegać prawa, do tego zobowiązuje go konstytucja. Są prawa i obowiązki.

- Moje zdanie jest takie, że na osiedlu nigdy nie będzie porządku i jakiejś kultury bycia, dopóki będzie odpowiedzialność zbiorowa – dodaje inny mieszkaniec.

Romowie znacznie ograniczyli wypalanie złomu, jednak rada sołecka domaga się od władz zdecydowanych działań.

„W imieniu mieszkańców wsi żądamy od władzy lokalnej i centralnej niezwłocznego opracowania rozwiązań systemowych w kierunku relokacji rodzin zamieszkujących osiedle romskie”, napisali.

- Można zrobić tak, że gmina Limanowa kupuje w innej miejscowości z programu romskiego dom czy mieszkanie w bloku i za zgodą Romów oni tam przechodzą i mieszkają. Romowie mieszkający w mniejszych skupiskach zaczną wtedy z nami rozmawiać. Zaczną się wtapiać w nasze środowisko, pójdą do pracy i będą normalnie Polakami – uważa sołtyska wsi Koszary.

- Czemu mamy robić, to co im się podoba? My tutaj żyjemy, nasi dziadkowie żyli, nasi rodzice i że im się nie podoba, to mamy się wynosić? Oni nam sprawiają tak samo problem – mówi druga strona.

Romowie w Ochnicy Dolnej

Wójt innej miejscowości - Ochotnicy Dolnej - zamiast walczyć z mieszkańcami tamtejszego osiedla, zaczął z nimi rozmawiać.

- Byłem radnym, chodziłem tam i mówiłem, że nie można palić kabli, że musimy coś z tym zrobić. Ustaliliśmy taki plan, że ja będę szukał możliwości, że będą mieli finansowaną pracę, a oni mają zaprzestać tego procederu - mówi Tadeusz Królczyk, wójt gminy Ochotnica Dolna.

Część mieszkańców osiedla dzięki rządowym funduszom romskim ma stałą pracę. Na osiedlu nie wypala się złomu.

- Są specjalne programy na rzecz integracji społeczności romskiej i my z tych programów korzystamy. Wdrażamy, w jakiejś mierze innowacyjne rozwiązania, które w jednych miejscach dają lepsze owoce, w drugich gorsze, ale bilans jest na plus – zaznacza wójt Ochotnicy Dolnej.