Uwaga!

odcinek 7478

Uwaga!

Pan Tomasz z objawami zapowiadającymi udar spędził na SOR-ze jednego z warszawskich szpitali 20 godzin, a po tym czasie jego rodzina miała dowiedzieć się, że mężczyzna ma wyjść do domu.

44-letni Tomasz Szypuła jest działaczem społecznym na rzecz równości i praw człowieka, głównie na rzecz osób LGBT. Organizował między innymi pierwszy Marsz Równości w Krakowie i współtworzył Kampanię Przeciw Homofobii.

Przed udarem był w fantastycznej formie

- Znam go jako bardzo towarzyską osobę, potrafi zjednać sobie ludzi. Pracuje w zaangażowanym społecznie PR-ze. Wcześniej przez wiele lat działał w różnych organizacjach społecznych – opowiada Piotr Cykowski, znajomy 44-latka.

Pan Piotr, według znajomych, kilka dni przed zdarzeniem miał czuć się zupełnie dobrze.

- Nie spodziewałam się, widząc go wcześniej w fantastycznej formie na kilkugodzinnym spacerze, że za kilka dni będzie w krytycznym stanie zdrowia – mówi Katarzyna Szyniszewska, znajoma mężczyzny.

– Kiedy dowiedziałam się od jego siostry, jak przebiegał proces przyjmowania osoby, która jest w trakcie udaru, nie byłam w stanie tego pojąć. To był taki impuls emocjonalny, że świat musi się dowiedzieć i coś się musi zmienić w tej sprawie – dodaje kobieta.

Trafił na SOR z objawami udaru, chcieli wypisać go do domu

Kilka tygodni temu pan Tomasz spotkał się ze swoją siostrą. Mówił, że czuje się słabo, jest mu niedobrze, boli go głowa i ma światłowstręt.

Mężczyzna najpierw trafił do przychodni, tam stwierdzono, że ma podwyższone ciśnienie. Dostał tabletki na nadciśnienie i wypuszczono go do domu. Po kilku godzinach pan Tomasz poczuł się jeszcze gorzej. Tym razem karetka zawiozła go do szpitala.

- Po przyjeździe do szpitala brat cały czas miał podwyższone ciśnienie, był przepocony, ubranie miał wręcz zalane potem – mówi Katarzyna Juryś, siostra 44-latka. I dodaje: – Cały czas bolała go głowa, skarżył się na nudności i w ogóle nie otwierał oczu, bo twierdził, że denerwuje i męczy go światło. Narzekał też na silne bóle karku.

- Leżał na łóżku w tych ubraniach przez cały dzień, nieprzykryty. Zapytałam jednego pana, nie wiem, czy był lekarzem, czy pielęgniarzem, kiedy w końcu brat trafi na oddział. Usłyszałam, że każdy by chciał się dostać na oddział – przywołuje pani Katarzyna.

- Dowiedziałam się, że była zrobiona tomografia, że jest dobra i jest zapis w dokumentacji, którą posiadam, że pacjent jest do wypisania. Czyli jest zdrowy – dodaje kobieta.

W wypisie z SOR-u rzeczywiście znajduje się informacja o tym, że pan Tomasz ma jedynie łagodne napadowe zawroty głowy i nie ma wskazań do umieszczenia go na oddziale neurologicznym.

Wypis i inne dokumenty szpitalne pokazaliśmy lekarzowi z 60-letnim stażem profesorowi Krzysztofowi Bieleckiemu.

- Na pewno bym go zostawił w szpitalu – mówi prof. Krzysztof Bielecki. I dodaje: – Zatrzymałbym takiego pacjenta na oddziale neurologicznym, gdzie mógłby go obserwować neurolog, neurochirurg i wcześniej zainterweniować.

Próba Romberga

Siostra pana Tomasza, mając złe przeczucia, prosiła lekarzy, żeby jej brat nie opuszczał szpitala i tylko dzięki jej determinacji przeniesiono mężczyznę na oddział laryngologiczny. I jak można wyczytać z dokumentów, tam jego stan był zupełnie inny. Ze względu na to, że nie mógł on wstać o własnych siłach z łóżka nie można było wykonać jednego z podstawowych badań świadczącego o zmianach neurologicznych. Tego badania nie zrobiono także wcześniej na SOR-ze.

- Komuś słusznie przyszło do głowy, żeby zrobić konsultację laryngologiczną. Badanie odbyło się, ale nie można było zrobić tak zwanej próby Romberga. Próba polega na tym, że pacjent musi wstać, wyciągnąć ręce przed siebie i zamknąć oczy. Lekarz sprawdza, czy pacjent jest w stanie w takiej pozycji utrzymać równowagę – mówi prof. Krzysztof Bielecki. I dodaje: – Ten człowiek w ogóle nie miał możliwości przyjęcia postawy stojącej.

Tomasz spędził na szpitalnym oddziale ratunkowym aż 20 godzin.

– To jest niewłaściwe. Nie wszystko zadziałało tak, jak powinno – stwierdza profesor.

Reaguj szybko. Liczą się pierwsze 4 godziny

Ratownicy medyczni podkreślają, że w przypadku udaru niezwykle ważny jest czas działania lekarzy.

- Czas jest bezwzględnym mordercą w udarze, jest bezwzględnym dystrybutorem tego, co będziemy w stanie zrobić – mówi Ariel Szczotok, ratownik medyczny. I tłumaczy: - Okno terapeutyczne trwa od 4 do 6 godzin. W wyjątkowych przypadkach mamy 8 godzin na rozpoczęcie leczenia, ale dotyczy to bardzo wąskiej grupy pacjentów. Po przekroczeniu tego czasu szanse na skuteczne i bezpieczne leczenie dramatycznie spadają.

Wątpliwości odnośnie postępowania personelu szpitala

Rodzina i znajomi pana Tomasza uważają, że medycy na SOR-ze mogli zrobić o wiele więcej, żeby pomóc mężczyźnie. Czy lekarze zbagatelizowali pierwsze objawy zapowiadające udar? Czy lekarze osobiście zbadali pacjenta? Czy szpital wszczął wewnętrzne postępowanie, żeby wyjaśnić te nieścisłości? Te i inne pytania pisemnie zadaliśmy szpitalowi.

Szpital wysłał odpowiedź na nasze pytania po kilku dniach:

"Zgodnie z polskim prawem szpital nie może udzielić informacji dotyczących nawet tego kto jest jego pacjentem. Informacje o stanie zdrowia pacjenta są danymi szczególnie wrażliwymi, które podlegają ochronie…

Mogę Państwa zapewnić, że WIM-PIB świadczy usługi SOR ściśle przestrzegając procedur, a pomoc w każdej sprawie jest zawsze kompletna, rzetelna, terminowa, udzielana osobie potrzebującej zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami medycznymi. Oddział SOR jest oddziałem szpitalnym, na którym prowadzi się między innymi obserwacje stanu zdrowia pacjentów. Do oceny postępowania placówki medycznej są ustanowione odpowiednie organy państwowe, które monitorują prawidłowość postępowania szpitala."

=== Zobacz całe oświadczenie szpitala ===

Pan Tomasz po udarze leży w szpitalu już 5 tygodni na szczęście stan mężczyzny z dnia na dzień poprawia się.

Jak wstępnie ocenić, czy ktoś ma udar?

Jak rozpoznać objawy udaru?

–Trzeba poprosić pacjenta, aby się uśmiechnął, uniósł ręce do góry i powiedział szybko imię, nazwisko i adres. Jeżeli ktoś będzie miał z tymi zadaniami trudności, to znaczy, że na 80 proc. ma podejrzenie udaru – mówi profesor Krzysztof Bielecki.

– Podejrzewam, że w tym wypadku nikt tak dokładnie nie usiadł, nie popatrzył na niego i z nim nie porozmawiał – dodaje.

Postępowanie Rzecznika Praw Pacjenta

Sprawą zajmie się Rzecznik Praw Pacjenta.

- Zwróciliśmy się do szpitala o udzielenie wyjaśnień, w szczególności o przekazanie dokumentacji medycznej pacjenta. Sprawę przekażemy do konsultantów, którzy posiadają wiedzę specjalistyczną, co pozwoli nam ocenić czy w tym przypadku proces diagnostyczno-leczniczy w tym szpitalu był właściwie dochowany – mówi Urszula Rygowska-Nastulak z biura Rzecznika Praw Pacjenta.

- Na przestrzeni ostatnich lat takich spraw mieliśmy około 3000 w skali każdego roku. Pacjenci wskazują na bardzo długi czas oczekiwania na SOR-ze, a także na nieprawidłowości w procesie diagnostycznym. Te zarzuty w większości przypadków się potwierdzają – dodaje Urszula Rygowska-Nastulak.