Uwaga!

odcinek 7052

Uwaga!

Złodziejom wystarczy niespełna minuta, aby pozbawić nasz samochód katalizatora. Specjaliści z branży motoryzacyjnej wskazują, że plagę kradzieży katalizatorów ukrócić mogłaby zmiana przepisów przy ich sprzedaży.


Szajki złodziei


Internet pełen jest filmów nagranych przez świadków kradzieży katalizatorów. Wyspecjalizowane szajki złodziei działają zarówno w nocy, jak i w dzień.


Schemat działania złodziei polega na namierzeniu auta, podniesienie go na lewarku i wycięciu części układu wydechowego samochodu.


- Pożądany jest wkład katalizatora. Ma w sobie różne metale szlachetne. W zależności od samochodu i rodzaju katalizatora mają one różny skład. Platyna, złoto i różne wartościowe metale szlachetne. Po skruszeniu tego, specjalistyczne firmy odzyskują metale szlachetne i mają z tego pieniądze. To bardzo prosty sposób na szybki zarobek – tłumaczy Łukasz Sowiński, właściciel warsztatu samochodowego z Gorzowa Wielkopolskiego.


Okazuje się, że wycięte katalizatory trafiają do legalnie działających punktów skupu.
- Jakby pan przyniósł, to się zapytam, czy kradzione, a pan powie, że nie. Jak mam to sprawdzić? Nie wiem, skąd on jest - mówi pracownik skupu. I dodaje: - Były sytuacje, że przywozili nawet 100 sztuk.


Ile to kosztuje?


Katalizator w skupach, w zależności od modelu, może kosztować od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Skupy działają również w internecie, gdzie w specjalnych wyszukiwarkach można sprawdzić cenę konkretnego modelu. Jak się okazuje, przy sprzedaży, nikt nie pyta, skąd pochodzi dana cześć.


- Trzeba wyciąć i przynieść – instruuje pracownik skupu.


Czy potrzebny jest dowód rejestracyjny pojazdu?


- Nie trzeba nic, tylko swoje dane. I on wypłaca pieniądze. Możesz to nawet z Ameryki wziąć. Co tydzień takie dwa i będziesz żył – dodaje pracownik skupu.


Podobnie było w drugim punkcie. Mężczyzna powiedział, że nie weryfikuje, czy coś jest kradzione, bo nie ma, jak tego sprawdzić.


- Na umowie skupu podpisuje pan swoim podpisem, że towar jest pana i nie pochodzi z kradzieży i przestępstwa – podkreśla.


Aby sprzedać katalizator, wystarczy wypełnić w skupie formularz przyjęcia odpadów metali, wpisać tam swoje dane osobowe i jedynie zadeklarować, że odpad nie pochodzi z kradzieży.


Co najmniej dwa razy w tygodniu


Wycięty katalizator z samochodu pani Klaudii w skupie wart jest 800 złotych. Koszt naprawy jej auta to minimum półtora tysiąca.


- Mamy aptekę, bank i bankomat, gdzie jest monitoring – opowiada Klaudia Adamska.


Czy policja zwróciła się o monitoring?


- Nie. Argumentowali, że ta sprawa z monitoringiem nie dotyczy mojego samochodu - dodaje Adamska.


Oprócz pani Klaudii, również sześć inny osób złożyło zawiadomienie o kradzieży katalizatora. Wszystkie sprawy połączono w jedno postępowanie.


W 2022 roku policja z Gorzowa Wielkopolskiego prowadziła 44 postępowania, dotyczące kradzieży katalizatorów. W czterech przypadkach złapano sprawcę. 35 spraw umorzono.


Jak się ustrzec?


Złodzieje nie szczędzą także mechaników samochodowych.


- Samochody z wyciętymi katalizatorami trafiają do nas co najmniej dwa razy w tygodniu. Ci, którzy siedzą w branży katalizatorów, wiedzą pod jakie auto się położyć. Pod sześć moich samochodów się podłożyli. Nie miałem jeszcze alarmu i monitoringu i ktoś to wykorzystał i z sześciu samochodów na placu wycięto katalizatory - opowiada Łukasz Sowiński.


Mechanicy doradzają różne sposoby zapobiegania kradzieży, ale wydaje się, że złodziei najbardziej zniechęciłaby zmiana przepisów, po której trudniej byłoby sprzedać kradziony towar.


- Jest prosty sposób, by to ukrócić. Wystarczyłoby wprowadzić przepis, w którym sprzedaż katalizatora musi odbywać się w obecności dowodu rejestracyjnego samochodu, z którego on jest. Tak, by sprzedający musiał udowodnić, że dany katalizator pochodzi z danego auta i temat byłby zamknięty. Klienci sami z siebie w bardzo niewielu przypadkach decydują się na demontaż katalizatora – podpowiada Łukasz Sowiński.