Uwaga!

odcinek 6207

Uwaga!

18-letni syn pani Justyny zapadł w śpiączkę. Od trzech miesięcy leży w szpitalu oddalonym o ponad 400 kilometrów od domu. Jego matka próbuje znaleźć ośrodek zdrowia bliżej miejsca zamieszkania, ale szpital nie chce wydać jej dokumentacji, tłumacząc to sytuacją prawną.

Adrian zanim zapadł w śpiączkę mieszkał z matką w Zgierzu. Uprawiał sport, chodził do liceum o profilu wojskowym. Zaczął też pracę w sklepie militarnym.

- Jest uczciwym i spokojnym chłopakiem. Zdyscyplinowanym. Ciężko teraz takich znaleźć – mówi Karol Plich, właściciel sklepu „Militaria KP”.

„Osunął mi się na ramiona”

Mężczyzna zaproponował Adrianowi pracę nad morzem, w sklepie sezonowym. Chłopak pojechał tam razem z córką pana Karola.

- Poszedł ćwiczyć około godz. 23. Nie było go pół godziny. Zobaczyłam Adriana na chodniku, szedł w moją stronę i trzymał się za barki, więc myślałam, że coś sobie wybił. Powiedział jednak, że bardzo źle się czuje. Osunął mi się na ramiona – opowiada Nikoletta Plich. I dodaje: Co chwilę działo się coś nowego. Mówił, że nie czuje nóg. Potem ciała. Doszedł mu niesamowity ból głowy. Po przyjeździe karetki przejęli go medycy.

Adriana przewieziono do szpitala w Koszalinie, powiadomiono jego matkę. Okazało się, że stan chłopaka jest ciężki.

- Powiedzieli, że Adrian miał tętniaka, który mu pękł i rozlał się na prawą półkulę mózgu. Byłam w szoku, że moje 18-letnie dziecko może być w tak bardzo ciężkim stanie. Syn od 12 lipca leży nieprzytomny. I nie ma z nim żadnego kontaktu – ubolewa Justyna Milewska.

Niespodziewanie matkę Adriana spotkał kolejny cios.

- Od dyrektora szpitala w Koszalinie dowiedziałam się, że dla Adriana jestem już obcą osobą. Do 22 kwietnia byłam matką, a 23 kwietnia, kiedy skończył 18 lat, nagle nie jestem matką, bo nie podpisał jakiejś deklaracji – oburza się kobieta. I pyta: Gdzie jest prawo? On ma 18 lat i tętniaka mózgu… proszę sobie wyobrazić, co muszę przeżywać. A ja jestem jedyną bliska synowi osobą, bo on nie ma taty, zmarł mu pięć lat temu.

Procedury

Przedstawiciele szpitala przekonują, że działają zgodnie z prawem.

- Ustawa o prawach pacjenta mówi wyraźnie, tu nie ma złej woli szpitala wojewódzkiego, to kwestia przepisów. One mówią wprost: do dokumentacji wgląd ma pacjent, osoba upoważniona i przedstawiciel ustawowy. W tym przypadku takiej zgody nie było i nie mogliśmy rodzicom, takiej zgody udostępnić. Sytuacja jest trudna, rozwiązaniem jest droga sądowa – mówi Marzena Sutryk, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie.

„Interes matki i interes pacjenta”

- Mamy tutaj dwie kwestie, z jednej strony interes matki, która troszczy się o dziecko i chciałaby wiedzieć jak najwięcej o przebiegu leczenia po to, żeby mu pomóc. Z drugiej strony mamy interes pacjenta, czyli kogoś, kto jako dorosły, świadomy swoich praw, nie życzy sobie, żeby jego najbliżsi mieli dostęp do wrażliwych danych zawartych w dokumentacji medycznej - mówi mec. Jolanta Budzowska

Sprawę nagłośnili koledzy Adriana ze szkoły wojskowej. Chcą pomóc matce w rehabilitacji syna.

- Jesteśmy strasznie oburzeni tym, że mama, najbliższa osoba, nie ma dostępu do dokumentacji medycznej. W razie tak ciężkiego wypadku rodzice mają związane ręce. W mojej opinii rodzice z automatu powinni mieć dostęp do wszelkiej dokumentacji, a jak są konflikty rodzinne, to dany nastolatek odwołuje zgodę – mówi Magdalena Byczkowska, dyrektor Centrum Edukacji Oświatowiec.

„Szpital zapomina o innych aktach prawnych”

Czy pani Justynie w zdobyciu dokumentacji może pomóc Rzecznik Praw Pacjenta?

- Zawsze zwracamy uwagę, że jest problem pacjentów nieprzytomnych, przeważnie w młodym wieku, którzy nie byli wcześniej leczeni i nie udostępnili zgody do dokumentacji medycznej. Rzecznik Praw Pacjenta widzi potrzebę zmian tych przepisów i na pewno w tym kierunku będzie podejmował działania – zapewnia mec. Robert Bryzek z biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Matka postanowiła sama wystąpić na drogę prawną.

- Szpital zapomina o innych aktach prawnych, powołując się jedynie na ustawę o prawach pacjenta, takim aktem prawnym jest rozporządzenie unijne odnośnie RODO. W wypadku, kiedy przetwarzanie danych jest niezbędne do ochrony żywotności interesów osoby, a osoba ta nie jest w stanie wyrazić zgody, wówczas szpital nie ma wyjścia i musi taką dokumentację udostępnić. Żeby jak najszybciej dokonać konsultacji z innymi osobami, co do stanu zdrowia Adriana – tłumaczy mec. Tomasz Krakowiński.

Rzecznik Praw Pacjenta zamierza skierować się do ministra zdrowia by znowelizować przepisy.

Zanim prawo się zmieni, warto pamiętać o takich upoważnieniach. Można je napisać nawet odręcznie i zostawić w ośrodku zdrowia lub nawet u dentysty.