Jedna osoba nie żyje, a druga walczy o życie. O brutalne pobicie w Braniewie podejrzewane są dzieci, jeden chłopiec ma 15 lat, drugi zaledwie 13. Kim są zatrzymani?
Henryk Hołysz miał 60 lat. Mieszkał z braćmi w rodzinnym domu pod Braniewem. Żył skromnie, utrzymywał się z zasiłku. Ze względu na zły stan zdrowia był niezdolny do pracy.
- Dwa lata temu miał udar. Długo leżał. Miał sparaliżowane palce. Ciągał nogą. Głowa też już nie ta. Wymagał opieki – przyznaje Halina Gorgoń, siostra pana Henryka.