Ma poważnie złamaną nogę, która musi być zoperowana. Mimo to szpitale "przerzucają" pana Grzegorza między sobą.
Pod koniec zeszłego roku Grzegorz Górny wpadł pod samochód. Miał połamane obie nogi i ręce.
- Policja poinformowała mnie, że brat przebywa w szpitalu w Gnieźnie. Pojechałem do niego na drugi dzień. Ręka mu wisiała. Wszystko było połamane. Miał dwie nogi przejechane. Trzy tygodnie leżał w szpitalu – opowiada Mariusz Górny, młodszy brat mężczyzny.