Uwaga!

odcinek 5268

Uwaga!

- Jeśli zagram jeszcze jakikolwiek koncert, to dla wnuka – mówi Kora. W szczerej rozmowie z naszym reporterem, Olga Sipowicz opowiada o tym, czego żałuje i czego dziś pragnie.

Kora, czyli Olga Sipowicz, zadebiutowała 38 lat temu. Zespół Maanam, piosenką „Boskie Buenos” podbił serca publiczności na festiwalu w Opolu. Wtedy niewiele osób przypuszczało, że ten występ i ta piosenka otworzy drzwi do wielkiej kariery. Kariery, która trwa.

- Pozamiatała na festiwalu w Opolu. Wszystko było nudne, a tu nagle wpada Kora i śpiewa Buenos Aires – wspomina muzyk Maciej Maleńczuk i dodaje: -  Kora jest punkowa. Jest cały czas ulicznikiem. Cały czas potrafi przeklnąć, pojechać klerowi. Ona niczego się nie boi. Gdyby była facetem, wszystkich lałaby po pyskach.

Od pięciu lat Kora nie koncertuje i nie śpiewa, wyprowadziła się z Warszawy. Wszystko z powodu choroby. U wokalistki zdiagnozowano raka. Kora rozpoczęła długą, żmudną, pełną zwrotów akcji terapię. Jej stan jest zdecydowanie lepszy, niż wtedy, gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy ją w jej domu na Roztoczu.