Uwaga!

odcinek 5218

Uwaga!

Marcin Tyszka to chyba najpopularniejszy polski fotograf mody. Nie każdy wie, że popularny juror „Top Model”, karierę w telewizji zaczynał jeszcze, jako nastolatek w „5-10-15”. - To mnie dużo bardziej ukształtowało niż jakiekolwiek studia – mówi w Kulisach sławy.

Marcin Tyszka ma na swoim koncie okładki najważniejszych światowych magazynów modowych. Ma sesje zdjęciowe w najodleglejszych zakątkach globu. Przed jego obiektywem stają gwiazdy modelingu i filmu.

Dziurawe buty, podarte spodnie

- Jest bardzo utalentowany. Jest najwyższej klasy profesjonalistą, ma też świetną wrażliwość, czułość na kobiece piękno, energię, naturalność – zachwala aktorka Małgorzata Kożuchowska.

Marcin Tyszka pojawia się na sesji w swoich ulubionych dziurawych butach i nieco podartych spodniach. - Więc jak ktoś mnie kojarzy z „Top Model”, to tak naprawdę Marcin Tyszka jest na sesji zupełnie inny niż w programie. To gwiazda ma być gwiazdą. Dlatego nie ubieram się zbyt pięknie, żeby nie przyćmić naszych top modelek – mówi Tyszka.

Ale i tak sesje z nim są niezapomniane.

- Marcin to jest persona. On wchodzi i nie da się go nie zauważyć – przyznaje modelka Zuzanna Bijoch.

- Jest bardzo barwną postacią. Nie boi się założyć żółtej koszuli z zielonymi spodniami. Nie jest mieszczuchem, nie uznaje kanonów. Jest wolnym człowiekiem – dodaje Magda Gessler, restauratorka i osobowość telewizyjna.

„Top Model”

Choć najważniejsze jest dla Marcina fotografowanie mody i z nim wiąże rozwój kariery, to rozpoznawalność i popularność przyniosła mu przede wszystkim rola jurora w programie „Top Model”.

- Moja intuicja od razu mówiła mi, że to będzie sukces, że warto w to wejść. Cała branża oburzała się na to, jak profesjonalny fotograf mody, który robi okładki może wycierać swoją twarz w telewizji. W takim komercyjnym show. Jakby to było coś złego – dziwi się fotograf.

Zdaniem Tyszki sukces programu zapewnia zgrany zespół.

- Bardzo lubię „Top Model”, bo my się ogólnie lubimy. Możemy się spierać, wkurzać, działać sobie na nerwy, ale myślę, że to jest tak dograny zespół, że się przede wszystkim szanujemy. Zrozumieliśmy też, że każdy z nas jest takim trybikiem, który dodaje innego kolorytu. Dzięki temu gramy, jak super orkiestra – podkreśla.

Zaczęło się od „5-10-15”

Nie wszyscy pamiętają, że doświadczenie telewizyjne Tyszka zdobywał już, jako nastolatek w programie” 5-10-15”.

- Zaczęło się od tego, że wysłał krytyczny list do „5-10-15”, z uwagami, co mu się nie podoba – wspomina Roman Tyszka, ojciec Marcina.

- Po dwóch tygodniach dostałem odpowiedź, że chcieliby mnie poznać. Program robiła Bożena Walter i Bożena Pijanowska, czyli legendy polskiej telewizji. Zaproszono mnie na ulicę Woronicza. Myślałem, że to będzie jakiś casting, rozmowa. Tak naprawdę musiałem poprowadzić cały program. Sam z grupą pięciolatków. Jak skończyłem, byłem spocony i sinozielony. Pamiętam, jak z reżyserki, z gratulacjami zeszły dwie panie Bożeny. Powiedziały: „Wow, dałeś radę. Widzimy się za tydzień” – opowiada Marcin Tyszka.

Według fotografa był to bardzo ważny etap w jego karierze.

- To była mega szkoła dziennikarstwa, mega szkoła telewizji. To mnie dużo bardziej ukształtowało niż jakiekolwiek studia lub jakakolwiek szkoła. To było wrzucenie na głęboką wodę i trzeba było sobie poradzić z wielkim studiem i gigantycznym programem – mówi po latach Tyszka.

Wagary w ogrodzie botanicznym

Nie wiele osób też wie, że Marcin Tyszka od lat pasjonuje się orchideami.

– Jak byłem dzieckiem uciekałem na wagary do ogrodu botanicznego. Wszyscy chodzili na imprezy, a ja czytałem opracowania botaniczne. Ale tylko o roślinach egzotycznych – mówi Tyszka.

Tyszka już na wczesnym etapie kariery postawił na zagranicę. Choć jest znany w świecie, jego kariera wciąż się rozwija. Chciałby dołączyć do grona najlepszych, a zarazem najdroższych fotografów.

- Stawki w świecie mody są szalone. W wielkim świecie. Mówimy o świecie, nie o Polsce. Ci najbardziej znani fotografowie dostają około 100 tys. euro za dzień zdjęciowy i wszystkie prawa i dodatki. Ja jeszcze w tej grupie nie jestem. Ta grupa to jest kilku wybrańców, takich legend, którzy są na rynku od wielu lat. Nikt ich nie przebije. Ale zawsze można się wdrapywać do połowy tej stawki. To też nie będzie najgorzej – mówi Tyszka.

Marcin jest nie tylko fotografem. Od prawie 10 lat jest współtwórcą wizerunku wiodącej polskiej firmy jubilerskiej.

- Jest drogi. Ale warty swojej ceny. Stawia warunki, negocjuje. Kieszeń potrafi zaboleć. Ale jest wart swojej pracy – przekonuje Michał Stawecki, dyrektor marketingu Apart Sp. z o.o.

„Wymagam jakości”

Tyszka często poświęca się pracy.

- Zawsze pracuje tak długo, aż jest zadowolony z efektu. Nawet, jeśli to było 20-30 godzin – mówi Dawid Woliński, projektant i juror w „Top Model”.

Jak każda popularna osoba musi się liczyć z różnymi opiniami na swój temat. Czy często spotyka się z zarzutem, że jesteś snobem?

– Kiedyś tak, jak byłem młodszy. Byłem taki sam od dziecka. Potrafiłem narzekać na jedzenie, zły serwis nawet, jak miałem 20 lat. Teraz ludzie wiedzą, że pracuję ciężko i wymagam jakości dookoła – przyznaje Tyszka.

Potwierdza to Małgorzata Kożuchowska. - Lubi ekskluzywne życie, drogie rzeczy i światowe marki. Poświęca temu dużo czasu. Ale ma do tego prawo, jeżeli sprawia mu to przyjemność – uważa aktorka.

Ostatnio Marcin Tyszka zajął się kręceniem filmów. O modzie.

- Nie potrafiłbym zrobić niczego fabularnego. Nie interesuje mnie treść, interesuje nie tylko piękno i to, żeby te kobiety wyglądały najlepiej na świecie. Nie myślę historią, myślę po prostu pięknym obrazkiem, w którym kobieta wygląda, jak milion dolarów – podsumowuje fotograf.