Uwaga!

odcinek 5166

Uwaga!

Niefortunną serię rozpoczął błąd funkcjonariuszy policji, a zakończy proces, w którym na ławie oskarżonych zasiądą cieszący się nieposzlakowaną opinią mieszkańcy jednego z siedleckich bloków. Reportaż Tomasza Patory.

- Przed tym zdarzeniem przychodziła ciocia i rozmawiała z rodzicami, że jacyś ludzie nachodzą ją od kilku dni, że to jest jakaś kobieta i mężczyzna, czasami jeden mężczyzna zostaje na dole. Mówiła, że nie wie zupełnie o co chodzi - mówi Ewelina Toczyska.

- Powiedziała: "zwróćcie uwagę, jak ktoś obcy będzie się kręcił na naszej klatce" - dodaje ojciec pani Eweliny Tadeusz Toczyski.

Rodzina Toczyskich od piętnastu lat zajmuje dwa mieszkania na klatce schodowej siedleckiego bloku. Pan Tadeusz, rencista po zawale, dorabia jako stróż, jego córka jest wzorową studentką miejscowej uczelni. Nad nimi, w osobnym mieszkaniu, mieszka ciocia - jest samotna odkąd jej syn-ksiądz wyjechał na misję do Boliwii. Cała rodzina żyła spokojnie do 26 października 2016 roku.

- Październik był takim okresem, kiedy we wszystkich mediach było dużo zgłoszeń, że pojawiają się w blokach przebierańcy, którzy się przebierają za policjantów bądź udają policjantów, napadają na osoby, szczególnie samotnie mieszkające - tłumaczy pan Tadeusz.

- W pewnym momencie córka przychodzi z pokoju, mówi: "słuchajcie, chyba znowu te [osoby-red.], co zawsze nachodzą ciocię, przyszły - relacjonuje mężczyzna. - Wtedy wyszliśmy z tatą. Byliśmy w kapciach, w krótkim rękawku. Poszliśmy na górę - relacjonuje pani Ewelina i pokazuje miejsce, gdzie spotkali obce osoby: mężczyzna stał przy jednych drzwiach, a kobieta dobijała się do drugich.

Myśląc, że to oszuści, pani Ewelina i pan Tadeusz próbowali dowiedzieć się, kim są i po co pukają do drzwi ich bliskiej. Jak twierdzi, mężczyzna mógł rzucić, że jest z policji, ale nie pokazał na to żadnego dokumentu. - Mówię: "w takim razie idę dzwonić na policję". Gdy to głośno krzyknęłam, zaczęłam zbiegać na dół - relacjonuje pani Ewelina. A jej ojciec wspomina, jak zaraz potem nieznajomy mężczyzna obezwładnił jego córkę. - Odkąd ten pan mnie złapał, cały czas krzyczałam: "dzwońcie na policję, ratunku, biją mnie!" - mówi pani Ewelina i dodaje, że nie usłyszała żadnej informacji, że mężczyzna jest z policji.