Superwizjer

odcinek 1079

Zastraszanie, przekupstwo, ubliżanie i bicie w domu dziecka: ten horror ujawnili niedawno dziennikarze Uwagi TVN. Po tym jak dzieci z palcówki opiekuńczo –wychowawczej błagały o pomoc, należało się spodziewać stanowczych działań ze strony urzędów. Władze Starogardu Gdańskiego udowadniają jednak, że dobro dzieci to dla nich jedynie wyświechtany frazes.

Piszemy do pana w sprawie zamknięcia placówki opiekuńczo-wychowawczej w Starogardzie Gdańskim. Jesteśmy oburzeni i zszokowani postanowieniem o rozwiązaniu placówki i przeniesieniu nas do innych rodzin w całej Polsce. Nazywam się Nikola, mam 7 lat, bardzo podoba mi się w tej rodzinie. Czuję się tu dobrze i nigdy nie zostałam uderzona – to tylko fragment listu, pod którym podpisało się kilkoro wychowanków placówki. Dlaczego dzieci stają po stronie swoich oprawców? – Są manipulowane i zastraszane. Młodszym dzieciakom mówi się, że zostaną rozdzielone i trafią do gorszych rodzin. Starszym: że nie dostaną mieszkań chronionych i zostaną z niczym – opowiada nam jedna z dziewczyn.

Pod listem w obronie placówki podpisała się m.in. Sandra, która przedtem sama skarżyła się w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie! – Ale to było na początku, a wiadomo, ze początki zawsze są trudne. Ja już nawet nie pamiętam, o co mi wtedy chodziło – mówi dziś dziewczyna.