Mobilni mechanicy

sezon 5 odcinek 5

Mobilni mechanicy 5

W Krakowie Adam z Tomkiem zmierzą się z naprawą legendy motoryzacji: BMW E39. Z samochodu cieknie ropa, dlatego mechanicy podejrzewają usterkę pompy wtryskowej. Kierowcy bardzo zależy na czasie, dlatego Adam chce pomóc Tomkowi. W pośpiechu narzędzia wpadają mu pod maskę. Mechanicy prędko zorientują się, że naprawa może być trudniejsza, niż sądzili: śruba od dekla jest mocno obrobiona, dlatego jeśli nie uda się jej odkręcić, samochód trzeba będzie odholować lawetą do warsztatu samochodowego.

Piotrek i Michał otrzymają wezwanie do uszkodzonego Volkswagena Golfa. Kierująca poinformuje, że przed maskę wyskoczyła jej locha z młodymi. W efekcie samochód wylądował w rowie. Właścicielka z braku innych możliwości zostawiła pojazd na miejscu wypadku na całą noc. Gdy rano przyjechała, by zlecić naprawę i wyruszyć do pracy, pojazd nie chciał zapalić. Mechanicy szybko zdiagnozują usterkę. Mają też dla kierującej niemiłą niespodziankę: okaże się, że z samochodu pozostawionego na całą noc w rowie ktoś ukradł katalizator, a na tym złe wieści się nie kończą.

W Skawinie Mirek i Szymon zajmą się naprawą Fiata Ducato. W pojeździe nie kręci się kierownica, dodatkowo pod samochodem widoczny jest wyciek. Kierowca pracuje jako kurier, dlatego zależy mu na jak najszybszej naprawie. Mechanicy nie będą mieli dla niego dobrych wiadomości – w samochodzie rozsypała się maglownica. Naprawa tej usterki to mnóstwo pracy, od opuszczania zawieszenia aż do odkręcania kół. Prędko okaże się, że tego dnia pech prześladuje fachowców – wszystkie elementy, które trzeba zdemontować, są maksymalnie dokręcone, grożąc obrobieniem śrub. Wymiana maglownicy to praca pod samochodem – tymczasem nastąpi załamanie pogody, pogrążając mechaników na długie godziny w deszczu i błocie. Na domiar złego Szymon zgubi jedną z części.