Czy znaleziony telefon naprowadzi na ślad 37-letniej Emilii? „Ona nie zostawiłaby syna”
Emilia Koprowska zniknęła bez śladu ponad trzy tygodnie temu. Co dotychczas udało się ustalić? Czy odnaleziony niedawno telefon 37-latki okaże się ważnym tropem?
Telefon pani Emilii trafił w ręce policji po ponad dwóch tygodniach od zaginięcia 37-latki. Jak wynika z naszych ustaleń, leżał na wydmach w Darłowie, niedaleko miejsca, gdzie odbywał się festiwalu muzyki techno. Pani Emilia spędzała tam z mężem ostatni weekend sierpnia.
- Po analizie tego telefonu będziemy mogli powiedzieć coś więcej - co było w tym telefonie i z kim pani Emilia kontaktowała się w ostatnich godzinach – mówi st. asp. Izabela Sreberska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie.
Odnaleziony telefon zaginionej Emilii daje nadzieję na nowe ustalenia. Czy pomoże odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, co stało się z 37-latką?
Zaginięcie Emilii Koprowskiej
37-latka zniknęła kilka godzin po kłótni z mężem Krystianem, do której doszło w ostatni dzień imprezy. Ich małżeństwo przechodziło kryzys, a od około trzech miesięcy małżonkowie mieszkali osobno.
Dlaczego więc para wybrała się razem na festiwal?
- Pan Krystian przekazał nam, że namawiał żonę na udział w tej imprezie, ponieważ, jak stwierdził, ona lubi te klimaty. Miał z tyłu głowy, że może będzie to moment ich pojednania i wrócą do siebie – mówi uczestniczący w poszukiwaniach Łukasz Tusiński, były policjant i twórca Kanału Kryminalnego na Youtube.
Ale zamiast pojednania - wspólny weekend zakończył się awanturą, której finał rozegrał się przy samochodzie pani Emilii. Jej mąż unieruchomił auto, żeby nie mogła sama odjechać.
- W pewnym momencie burknąłem, pewnie, że mam jej dosyć, pakuję się i jadę na Koszalin, no i tak zrobiłem – mówił podczas nagrywania poprzedniego reportażu pan Krystian, mąż zaginionej.
Według relacji mężczyzny potem rozmawiali już tylko telefonicznie. O 22:40 ich kontakt miał się urwać.
Emilia Koprowska jest matką 5-letniego chłopca
Bliscy zaginionej, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że pani Emilia nie zostawiłaby swojego 5-letniego syna. Opiekę nad nim dzieliła z byłym mężem, który jest ojcem dziecka.
- Córka mówiła, że była na zakupach, kupiła synkowi ubranka i czekała, by odebrać go w poniedziałek – opowiada pani Irena, matka zaginionej. I podkreśla, że córka nigdy by nie zostawiła dziecka: - Bardzo go kochała, to było jej życie.
W Koszalinie, w jednym z bloków, gdzie mieszkała pani Emilia, słyszymy:
- Miło wspominamy tą panią. Miała synka i bardzo o niego dbała – mówią sąsiedzi.
- W każdym jednym wątku i na każdym etapie jej życia powtarza się ten sam scenariusz. Oddana mama, która była bardzo przywiązana do swojego dziecka. Mama, która nigdy, pod żadnym pozorem, by go nie zostawiła. Mama, która poszłaby w ogień za swoim synem. To jest ten element, który pozwala nam przypuszczać, że pani Emilia jest gdzieś wbrew swojej woli, bądź być może wydarzyło się coś tragicznego – ocenia Łukasz Tusiński.
Poszukiwania Emilii Koprowskiej
Rodzina pani Emilii codziennie zadaje sobie pytanie, co się stało z ich bliską i nie ustaje w poszukiwaniach, cały czas działając w terenie.
- Dziękujemy ludziom, którzy to cały czas nagłaśniają. Sprawdzamy wszystkie wiadomości, jakie dostajemy – mówi pan Piotr, brat pani Emilii.
Na plakatach rozwieszanych przez rodzinę pani Emilia jest uśmiechnięta i pogodna. Tak zapamiętało ją wielu znajomych. Przyznają jednak, że w ostatnim czasie przeżywała trudniejszy okres.
- Pani Emilia przed związkiem z obecnym partnerem opisywana jest jako kobieta, która stroniła od wszelkich używek. A później, dochodzą do nas sygnały, przeszła pewną przemianę – mówi Łukasz Tusiński i dodaje, że pani Emilia oddaliła się m.in. od znajomych: - Kiedy rozmawialiśmy z koleżankami, które jeszcze niedawno kolegowały się z panią Emilią, otwarcie mówią, że ta znajomość z mężem spowodowała, że gdzieś ich drogi się rozeszły. Bardziej się skoncentrowała na tym partnerze, zrezygnowała z tańców i wielu przyjemności.
Szukając informacji o zaginięciu pani Emilii, odwiedziliśmy jeden z ostatnich adresów, pod którymi mieszkała z mężem Krystianem - rozmawiając z sąsiadami - słyszymy o kłótniach i awanturach.
- Nieciekawie z nimi było. Głośno – mówią sąsiedzi.
Od czasu, kiedy pani Emilia zniknęła, jej mąż często komentuje relacje z żoną i jej zaginięcie. W jednym z filmów, które opublikował, w prześmiewczy sposób, odniósł się do krytycznych komentarzy na swój temat.
- Pan Krystian powiedział mi, że jego zachowanie, nazwijmy to „pajacowanie”, spowodowane jest tym, żeby skupić na nim uwagę opinii publicznej, skupić na nim
uwagę mediów, bo tylko to zagwarantuje, że ta sprawa będzie znana, że o pani Emilii i jej poszukiwaniach będzie głośno w całym kraju – mówi Łukasz Tusiński.
Co może udać się odzyskać z telefonu?
Dotychczas ostatnie znane nam nagranie z monitoringu pokazuje panią Emilię idącą w stronę wydm, w kierunku terenu, gdzie odbywał się festiwal. Z naszych ustaleń wynika, że po zakończeniu imprezy nadal przebywali tam jej uczestnicy. Nie wiadomo jednak, czy ktokolwiek z nich spotkał lub zauważył tamtej nocy panią Emilię.
Służby liczą na to, że zabezpieczony telefon pomoże w ustaleniu, co stało się z panią Emilią i z kim miała ostatni kontakt. Uzyskanie dostępu do zapisanych w urządzeniu danych wymaga jednak czasu.
- Jeżeli to jest w miarę nowy telefon z nowym oprogramowaniem, szanse na to są minimalne. W iPhone’ach jest bardzo mały kawałek pamięci telefonu, który nie jest zaszyfrowany. I znam przypadki, w których właśnie z tego obszaru, jedynego dostępnego dla telefonu, dało się odzyskać albo jakiś obrazek, kawałek aplikacji czy rozmowy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy na konkretnym urządzeniu również to się uda, ale zawsze warto tam zajrzeć – mówi Adam Haertle, ekspert do spraw cyberbezpieczeństwa, dziennikarz serwisu Zaufana Trzecia Strona.