Uwaga!

odcinek 8090

Uwaga!

„Żyć i nie marnować życia”. Kulisy Sławy Daniela Olbrychskiego

Od lat zachwyca kolejne pokolenia widzów. Choć jest po osiemdziesiątce, wciąż pracuje i spotyka się z publicznością. Jak sam mówi, życia nie można marnować. W Kulisach Sławy - Daniel Olbrychski.

- Skończyłem 80 lat już ponad rok temu. I gdy zadzwonił do mnie mój przyjaciel i idol od wielu lat, Sobiesław Zasada, powiedział: „80? Życie zaczyna się po dziewięćdziesiątce” – przytacza Daniel Olbrychski. I dodaje: - Wciąż bardzo dużo pracuję. Przed chwilą wróciłem z telewizji, teraz rozmawiam z panem. Za jakieś dwie, trzy godziny jadę do Teatru Polonia. To wszystko w ciągu jednego dnia.

Co robi Daniel Olbrychski?

Mimo 81 lat Daniel Olbrychski jest nadal bardzo aktywny. Regularnie podróżuje po Polsce, spotykając się z widzami.

Wspólnie odwiedziliśmy Giżycko z okazji specjalnej projekcji filmu „Ziemia obiecana”, która została wybrana najlepszym polskim filmem XX wieku, a aktorowi przyniosła światową sławę.

- Przeczytałem „Ziemię obiecaną” zanim Wajda zaproponował udział w filmie i znudziło mnie to. Był głęboki PRL, a opowieść o jakichś wekslach, procentach wydawała mi się abstrakcją. Po barwnej Trylogii Sienkiewicza, gdzie broniłem Jasnej Góry, biłem się z Radziwiłłem, Wołodyjowskim. A tu, pomyślałem, co ja mam do zagrania? – wspomina aktor.

Kariera Daniela Olbrychskiego zaczęła się, gdy ten miał jedynie 19 lat. Wypatrzony przez Andrzeja Wajdę zagrał aż w 13 filmach reżysera. Dzięki tej współpracy stał się błyskawicznie aktorskim objawieniem.

- Złoty chłopiec polskiej kinematografii. W takim kraju, gdzie wszyscy narzekają, nic się nie udaje, nagle pojawił się piękny, wysportowany chłopiec. Blondyn. Biegał, jeździł konno – mówi Krystyna Janda.

Swój wielki talent i sprawność fizyczną aktor udowodnił w takich filmach jak: „Bokser”, „Popioły” czy „Potop”, gdzie zagrał nawet w trudnych scenach kaskaderskich, bez dublerów.

- Mało kto wie, że Daniel cały czas dostaje propozycje prosto z Hollywood. Nie robi z tego wielkiego szumu. Ostatnio dostał propozycję od Sylvestra Stallone, a wcześniej od Bradleya Coopera. Mówi do mnie: „Nie, Jezu, ja się będę musiał tam tłuc, potem dwa miesiące siedzieć, to ja nie chcę. Ja mam swoje zwierzęta, swój dom”. On nie musi nikomu nic udowadniać – mówi aktor Tomasz Karolak.

A jaka jest najważniejsza rzecz dla samego Daniela Olbrychskiego?

- Żyć i nie marnować życia. I jeśli się da, być użytecznym innym. Inaczej nasze życie byłoby bez sensu, jak nie dajemy – każdy w swój sposób, czegoś innym. Tylko po to warto pracować – uważa aktor.

- Odkąd go pamiętam, ma w sobie wielką odwagę. Odwagę w aktorstwie i odwagę w życiu – chwali aktorka Anna Seniuk.

Nowa książka Daniela Olbrychskiego

Prawie każdego weekendu Daniel Olbrychski znajduje czas dla swoich fanów. Na targach książki w Gdańsku podpisywał swoją najnowszą książkę, którą napisał wraz z żoną Krystyną. To wciągająca opowieść o ich miłości, pasji i wspólnym życiu – a także barwna kronika towarzyska, pełna soczystych anegdot i zakulisowych historii.

Po każdym z takich wyjazdów para wraca jak najszybciej do domu, do swoich pupili, czyli kota i psa.

- Tęsknią za nami. Jak wracamy, to czekają przy drzwiach do garażu. Suczka zawsze wie 20 minut wcześniej, jak Daniel wraca z teatru, siedzi przy schodach i macha ogonkiem – mówi Krystyna Demska-Olbrychska.

- Ciągle moim marzeniem jest zagrać choć raz w fajnym westernie. Zagranie w westernie zawsze było moim marzeniem, ale nie starego szeryfa na wózku, który jedną ręką popycha koło wózka, a drugą strzela, ale jeszcze na koniu – kwituje Daniel Olbrychski.