Uwaga!

odcinek 8086

Uwaga!

Ekstremalna prędkość, śmierć młodej kobiety, a na koniec brak choćby mandatu karnego. Jak to możliwe, że kierowca sportowego audi uniknął konsekwencji?

- Zemsta nie jest moim głównym celem. Moim głównym celem jest to, żeby zatriumfowała sprawiedliwość. Tak, by honor córki został uratowany – mówi Jadwiga Foltyn.

Setki stron akt sądowych, kilkadziesiąt rozpraw. Pani Jadwiga i pan Józef od 7 lat walczą o uczciwy wyrok. 7 lat temu w wypadku drogowym zginęła ich córka Dominika.

Wypadek, w którym zginęła 32-letnia Dominika

W lutym 2019 roku 32-letnia Dominika planowała wieczór z przyjaciółkami. Po pracy w szkole wsiadła do swojego forda i pojechała do jednej z nich. Była już niedaleko, gdy w trakcie skrętu w lewo czołowo zderzyła się z jadącym z naprzeciwka audi. Siła uderzenia okazała się potężna.

- Mąż próbował dostać się do czerwonego namiotu, ja go odciągałam, bo nie chciałam, żeby ją widział. Dygotaliśmy się jak w febrze. I wtedy właśnie dowiedzieliśmy się o śmierci córki – opowiada pani Jadwiga.

W chwili wypadku, w foteliku na przednim siedzeniu pasażera, siedział syn Dominiki – 5-letni Jaś. Przeżył, ale na skutek zderzenia doznał złamania kości udowej i wstrząśnienia mózgu.

- Córka w momencie śmierci leżała mu na kolanach. I on wyciągał jej odłamki szkła z włosów, głaskał ją. 15 minut trwało nim otworzyli ten samochód – opowiada babcia Jasia.

Za kierownicą audi siedział 23-letni Amadeusz T. - wielbiciel adrenaliny i szybkiej jazdy. Jego brawurę za kierownicą widziało kilku świadków.

- Jechał lekceważąc wszystkie przepisy ruchu drogowego. Wyprzedzał wszystkie samochody, nawet na podwójnej ciągłej. Nic go nie obchodziło, droga należała do niego – mówi matka ofiary.

- Dominika była rozważnym i spokojnym kierowcą. Jadąc z Jasiem zawsze starała się o bezpieczeństwo – mówi pani Marcelina, siostra ofiary.

Opinie biegłych w sprawie wypadku

Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu-Zdroju zleciła wykonanie opinii biegłemu z zakresu wypadków drogowych. Ten stwierdził, że kierowca audi jechał niemal 180 km/h. Gdyby jechał przepisowe 90 km/h, zderzenia by uniknął. Na podstawie tych ustaleń prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu.

Amadeusz T. został uznany winnym spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Taki wyrok zapadł w Sądzie Rejonowym w Jastrzębiu-Zdroju. Orzeczono 1,5 roku bezwzględnego więzienia i 4 lata zakazu prowadzenia pojazdów.

Kierowca audi odwołał się od wyroku pierwszej instancji. Wtedy sąd drugiej instancji zlecił sporządzenie nowej opinii biegłego.

- I ta opinia okazała się bardzo zaskakująca, ponieważ prędkość, jaką wyliczył kolejny biegły wynosi 120 km/h. Poza tym biegły stwierdził, że kierowca nie ponosi żadnej winy ani za zaistnienie wypadku, ani za skutki. Że córka wymusiła pierwszeństwo – oburza się pani Jadwiga.

W opinii padło zdanie: „Prędkość jazdy samochodu Audi nie miała wpływu na zaistnienie wypadku”.

Jakie znaczenie miała prędkość, z którą poruszało się audi?

- Prędkość w tym przypadku ma znaczenie. Osoba, która jedzie samochodem i zmienia kierunek jazdy ma problem z rozpoznaniem czasu dojazdu osoby, która jedzie z nadmierną prędkością - zaznacza Maciej Kulka, ekspert ruchu drogowego i biegły sądowy.

Sąd drugiej instancji, na podstawie nowej opinii biegłego, wydał szokujący dla rodziny wyrok. Oczyścił kierowcę audi ze wszelkich zarzutów.

- To było tak, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Uniewinnienie chłopaka, który był skazany w pierwszym sądzie i brak przyczynienia się pomimo ogromnej prędkości, to było jak splunięcie w twarz – podkreśla pani Jadwiga.

- Gdyby kierujący jechał z prędkością dopuszczalną lub niższą, być może doszłoby do zdarzenia, ale z całą pewnością siła zdarzenia byłaby zdecydowanie mniejsza i z pewnością skutki byłyby inne. Być może byłyby mniej drastyczne, nie doszłoby do zgonu osoby, która prowadziła samochód – mówi Iwona Rosprzak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Chcieliśmy spotkać się z rzeczniczką Sądku Okręgowego w Rybniku, która orzekała też w tej sprawie. Nie dostaliśmy zgody, by nagrywać spotkanie.

- Od rzeczniczki sądu, która zaprosiła mnie do swojego gabinetu, usłyszałam, że nie może rozmawiać przed kamerą, bo nie wolno komentować jej własnych spraw. Moje pytanie o to, dlaczego sąd nie wziął pod uwagę skutków prędkości, z jaką jechało audi, pozostało bez odpowiedzi. Sędzia wspomniała jedynie, że jest to sprawa, o której myśli do dziś – mówi reporterka Uwagi! Ewa Wąsek.

Syn pani Dominiki tęskni za mamą

- Musiałam opiekować się wnukiem, który rozpaczliwie potrzebował mamy. Czasem zadawał pytania, na które ciężko mi było odpowiedzieć, bo pytał się mnie na przykład, dlaczego mama zginęła, a nie on. Mówił: „Babciu, połóżmy się na dywanie i umarniemy. Pójdziemy do mamy”. Kładł się na kanapie i nie płakał tylko krzyczał nieludzkim głosem. Ja tylko siedziałam obok niego, głaskałam, trzymałam za rękę - opowiada.

- Nikt z nas do końca tej żałoby nie przepracował. Mam nadzieję, że zakończenie tej sprawy nam pomoże – mówi Marcelina, siostra ofiary.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego

Zarówno Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu, jak i rodzice Dominiki złożyli kasację od kontrowersyjnego wyroku do Sądu Najwyższego. Ta została uwzględniona.

- Sąd okręgowy nie wykonał podstawowego zadania polegającego na skonfrontowaniu opinii biegłych. Przyjął, że jedna z nich jest bliższa stanowi faktycznemu. Nie wyszedł poza materiał. W ocenie Sądu Najwyższego to za mało, by taki wyrok mógł się ostać – mówi Albert Stawiszyński z Sądu Najwyższego.

Na skutek kasacji sprawa wróciła do Sądu Okręgowego w Rybniku. Ten zlecił wykonanie kolejnej opinii w sprawie wypadku. Jej ustalenia? Prędkość kierowcy audi wynosiła około 150 km/h, a udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wypadku można było uniknąć, gdyby kierowca jechał przepisowo, nie jest możliwe.

Skąd biorą się rozbieżności w wyliczeniach zawartych w opiniach biegłych?

- Biegli robią to w ten sposób, że widzą rozmieszczenie samochodów na szkicu powypadkowym i dostosowują w programach do rekonstrukcji wypadków, aż dopasują ustawienie do zdarzeń, jakie były po wypadku. To trochę wróżenie z fusów – ocenia biegły sądowy Maciej Kulka. I dodaje: - Najdokładniejszą metodą ustalenia prędkości jest pobranie danych z komputera pokładowego.

- Samochody Audi wyposażone są w czarne skrzynki. Byłem w Pszczynie na policji i powiedziałem o tym szefowi. Powiedział, że czarna skrzynka była, ale była tak zniszczona, że nie można z tego nic odczytać – opowiada Józef Foltyn, ojciec ofiary.

- Zadziwiło mnie, że nie przeczytałem w aktach sprawy, by w ogóle ktoś podjął próbę odczytania prędkości z czujników tego samochodu– mówi Maciej Kulka.

Próbowaliśmy porozmawiać z Amadeuszem T., jednak odmówił, powołując się na traumę, której doświadczył.

Rodzice zmarłej Dominiki nie poddają się w walce o sprawiedliwość. Złożyli kolejną kasację od wyroku. Czekają na jej rozpatrzenie. Ich sprawą zainteresowało się także biuro Rzecznika Praw Dziecka.