Zamówili meble i zostali z niczym. „Wykonawca jest niezłym aktorem”
Wybrali stolarza, wpłacili zaliczki, a mebli, jak nie było, tak nie ma. Nie ma też pieniędzy. Niektórzy czekają już 3 lata i tracą cierpliwość. Dlaczego niesłowny producent mebli pozostaje bezkarny?
Pani Justyna budowała dom marzeń. Meble miały być jego zwieńczeniem. Powstać miała kompleksowa zabudowa całego domu. Wartość zamówienia przekroczyła 270 tysięcy złotych.
- Ofertę znalazł architekt przez Instagrama. Zawsze sprawdzam opinie i wtedy te opinie nie były takie złe. Pojawiały się pojedyncze informacje o tym, że jest problem z terminami realizacji, natomiast nie było tego dużo – tłumaczy pani Justyna.
Zamówiła meble do całego domu, nie dotarły
Termin realizacji ustalono na grudzień 2024 roku. Meble nie przyjechały. Potem minął kolejny miesiąc. Potem następny. Dziś od deklarowanego terminu minęły prawie dwa lata.
- Ten pan nie prowadzi ze mną uczciwego i szczerego dialogu, w którym siada do stołu i umawia się, co jest w stanie zrealizować, a czego nie. Nie dotrzymuje terminów. Informuje, że nie przyjedzie, bo nie i koniec, kropka – oburza się pani Justyna.
- Wykonałam do niego tysiące telefonów. Pan jest bardzo odporny na prośby, błagania, krzyki. Nie ma takiej siły, która jest w stanie go zmusić do tego, żeby się uczciwie umówić z klientem – dodaje nasza rozmówczyni.
Osób, które czują się poszkodowane jest więcej
Historia pani Justyny nie jest jedyna. Szybko okazało się, że osób, które mają takie same problemy z tym wykonawcą mebli, jest znacznie więcej.
Kolejna nasza rozmówczyni, pani Katarzyna, zamówiła szafki łazienkowe i zapłaciła zaliczkę, która stanowiła połowę kwoty zamówienia. Meble miały być gotowe jesienią 2023 roku.-
Zobaczyłam na Instagramie piękną szafę i było tam też więcej realizacji, równie pięknych, dębowe meble, dębowe konsole, szafki łazienkowe. I zamarzyła mi się właśnie dębowa szafka łazienkowa. Zamówiłam ją. Dostałam faktury, opłaciłam, to było 50 proc. zamówienia – opowiada pani Katarzyna.
Stolarz miał przyjechać na pomiary. Nie przyjechał. Pani Katarzyna na jego prośbę sama podała mu potrzebne wymiary. Po ich otrzymaniu miał przywieźć meble. Też nie przyjechał.
- W tym czasie zęby myliśmy nad wanną, mąż golił się nad plastikową miską i czekaliśmy tak z pół roku. Zawsze padało jakieś wytłumaczenie i słowo klucz: „obiecuję” – przywołuje pani Katarzyna.
W końcu pani Katarzyna przestała wierzyć, że meble dostanie. Złożyła w sądzie pozew i sprawę wygrała. Dziś ma prawomocny nakaz zapłaty.
- Wysłałam wniosek o wszczęcie postępowania egzekucyjnego do komornika. No i na razie nic nie udało się wyegzekwować – ubolewa kobietaPan Maciej chciał kupić tylko jeden mebel - stół.
- Pan nalegał, żeby wpłacić zaliczkę, żeby do 17 grudnia ten stół był zrobiony, żebyśmy Wigilię mogli spędzić przy nowym stole – opowiada nasz rozmówca.- Ciągle padają jakieś wytłumaczenia, a to koniec, a to początek roku albo że tokarz zachorował – przywołuje pan Maciej.
- Ten pan nie zachowuje się jak typowy, klasyczny oszust, ponieważ to nie jest tak, że bierze pieniądze i znika jak kamfora. Kontakt z tym panem jest, odpisuje na maile, zawsze odbierze, ale zawsze słyszy się jakąś wymówkę – dodaje mężczyzna.
"Zdaje sobie sprawę, że uniknie odpowiedzialności"
Ekspert, z którym rozmawialiśmy, zwraca uwagę na to, że nie jest to typowe oszustwo, producent mebli nie unika kontaktu i zawsze obiecuje, że meble kiedyś dostarczy.
- Wydaje mi się, że mamy tutaj do czynienia z osobą, która naprawdę nie zamierza wykonać swoich prac, a zachowuje się tak, jakby chciała je wykonać, ponieważ zdaje sobie z tego sprawę, że w ten sposób uniknie odpowiedzialności karnej – ocenia radca prawny Mateusz Dysiewicz.
Niezależnie od miasta. Niezależnie od rodzaju zamówienia. Klienci mówią o dokładnie tych samych obietnicach. W internecie można znaleźć dziesiątki negatywnych opinii o tym stolarzu i jego niezrealizowanych zamówieniach. To niektóre z nich:
„Setki telefonów, maili, smsów, rozmów, nic. Nie jest to jednostkowy przypadek. Tej firmie nie wolno funkcjonować w biznesie, bo robi tylko szkody.”„Czekam już 630 dni... Jest to równoznaczne: 20 miesięcy i 20 dni”
„Trzeba przyznać - aktorem jest świetnym. Ale to aktor i oszust, nie stolarz niestety.”
Chcieliśmy spotkać się z wykonawcą mebli. Pod pierwszym adresem nie znaleźliśmy zakładu. Pojechaliśmy do innego miasta, gdzie szukaliśmy osoby, która kontaktowała się z naszymi bohaterami.
- Realizujemy opóźnione zamówienia. Pracujemy i produkujemy. Każdy ma swoje problemy, ja staram się z nich wyjść – stwierdził mężczyzna. I oświadczył: - Dałem informację klientom, że przez wakacje chcę nadrobić wszystkie zaległości.
- Ten człowiek gra na zwłokę, w ten sposób całkowicie unika odpowiedzialności, ponieważ nie można mu zarzucić, że próbuje kogoś oszukać, ponieważ pokazuje, że przecież nikogo nie próbuje oszukać. Pokazuje, że działa całkowicie uczciwie, tylko ma pewne trudności, a przecież to nie jest karalne – mówi radca prawny Mateusz Dysiewicz.