Nie chciała jeść i pić, ważniejszy był telefon. Bezprecedensowa decyzja sądu
Nie miała czasu, by jeść, pić czy pójść do łazienki, najważniejszy dla niej był telefon. Sąd w sprawie 13-latki wydał niespotykane dotąd orzeczenie.
13-letnia córka pani Małgorzaty, jak wielu jej rówieśników, ma swój telefon. Doszło jednak do tego, że dziewczynka praktycznie nie wypuszczała go z rąk. Nałogowo zamieszczała treści w sieci.
- Telefon był dla mnie całym światem. Poza Instagramem nie widziałam nic – przyznaje 13-latka.
- Córka nie chciała jeść, nie chciała pić. Umycie się było dramatem. Potrafiła siedzieć w telefonie 14 godzin dziennie, a jakby mogła, to całą dobę – mówi matka dziewczyny.
Sądowe postanowienie o ograniczeniu korzystania z Instagrama.
Sąd w sprawie nastolatki wydał niespotykane dotąd orzeczenie.
- Tu jest postanowienie sądowe o całkowitym zakazie używania przez córkę aplikacji Instagram. Dostała możliwość korzystania z telefonu przez godzinę dziennie – pokazuje pani Małgorzata.
- Córka była bardzo uzależniona od aplikacji Instagram. Prowadziła tam życie. Dla niej to było najważniejsze – mówi kobieta.
Pierwszy kontakt z telefonem dziewczynka miała w wieku sześć lat. Jak inne dzieci, cyfrowe umiejętności zdobywała intuicyjnie i w niezwykle szybkim tempie. Instalowała aplikacje i zawyżając swój wiek, zakładała konta na platformach społecznościowych. Z czasem na Instagramie miała tysiące obserwujących i wiele kont założonych z wykorzystaniem skradzionej tożsamości jednej z lubianych przez nią influencerek.
- Być na fikcji, to być w świecie innym niż nasz realny świat. (…) Dostawałam masę komentarzy, że jestem niesamowita, że jestem fajna, cudowna, idealna, że nie ma lepszej osoby ode mnie. Planowałam spędzić tam całe życie – przyznaje 13-latka.
Relacja z tego, jak wyglądał zwykły dzień nastolatki, jest wstrząsająca.
- Siedziałam w telefonie do jakiejś godziny 4 rano, potem spałam godzinę lub dwie. Wstawałam, jadłam śniadanie, wracałam do telefonu, siedziałam w telefonie cały czas. Jakbym miała określić, ile godzin siedziałam w telefonie, to raz spojrzałam i było to naprawdę pełne 20 godzin. Bez przerwy – opowiada nasza rozmówczyni.
Jak powstrzymać dziecko od korzystania z telefonu?
Dlaczego matka nie odinstalowała córce Instagrama?
- Nie zrobiłam tego, bo ona mocno się buntowała. Wpadała w agresję. Kiedy chciałam jej ograniczać telefon, to słyszałam, że inne dzieci mają, a ja robię z niej gorszą – przytacza pani Małgorzata.
- Skrzywdziłam ją. Wiem, że bardzo ją skrzywdziłam. Powiedziałam jej, że to jest mój błąd jako mamy, ale teraz chcę o nią walczyć – dodaje nasza rozmówczyni.
O tym, jak niewinne korzystanie przez nieletnie dzieci z telefonów przeradza się w cyfrowy nałóg, rozmawialiśmy z ekspertem z Fundacji „Dbam o mój zasięg”, która zajmuje się edukacją dotyczącą odpowiedzialnego korzystania z narzędzi ekranowych, a także cyfrowymi uzależnieniami.
- Jeżeli te rzeczy są kompulsywnie oglądane, a w tym przypadku mówimy o naprawdę głębokim uzależnieniu, to myślę, że zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne jest tutaj bardzo zagrożone – ocenia dr Maciej Dębski z Fundacji „Dbam o mój zasięg”.
- Dzieci porównują się z innymi i nie wychodzą z tych porównań dobrze, czyli mamy automatycznie kwestię związaną z obniżonym poczuciem własnej wartości. Mówimy o braku koncentracji, uwagi, mówimy o przyswajaniu treści wątpliwych, czyli przemocowych, bardzo mocno seksualizowanych – tłumaczy ekspert.
- Często mówię rodzicom: „Jeżeli godzisz się, żeby twoje dziecko przed 13. rokiem życia siedziało na TikToku, Instagramie, czy innych platformach społecznościowych, to ty lepiej, szanowny rodzicu, odkładaj kasę na leczenie terapeutyczne tego dziecka, bo na pewno ci się przyda”. I tutaj mamy taki przypadek – uważa dr Maciej Dębski.
Matka 13-latki nie zdawała sobie sprawy z uzależnienia córki, bo sama dała uwieść się platformom społecznościowym. Publikując filmiki i robiąc live'y, też stała się ofiarą uzależnienia.
- Córka widziała, jak nagrywałam filmiki czy w domu, czy w plenerze. Chciała robić, to co ja – przyznaje pani Małgorzata.
- Wiem, że popełniłam błąd – dodaje nasza rozmówczyni.
- Nic mnie w życiu nie cieszyło. Tylko jak mi ktoś z fikcji napisał coś, na przykład, że jestem fajna, to cieszyłam się, że życie jest fajne. Ale jak nie dostawałam tych komentarzy, to myślałam, że życie jest do d… W ogóle nie miałam relacji z mamą czy w szkole. Nie rozmawiałam z nikim poza telefonem – opowiada 13-latka.
Popularność, rosnące zasięgi, zaangażowanie na kontach i fejm, jaki dziewczynka dostawała, coraz silniej ją uzależniał, ale z czasem przerodził się w nienawiść w sieci. Hejtowana coraz mocniej, zaczęła się samookaleczać.
Jak egzekwować postanowienie o ograniczeniu korzystania z Instagrama?
Matka nie zauważyła, że córka się krzywdzi, bo długo udawało się jej się to ukrywać pod ubraniami. Sprawa wyszła na jaw, kiedy próbowała się okaleczyć w szkole. Dziecko zostało objęte pomocą psychologa i szkolnego pedagoga. Matka była z nią na wizytach u psychiatry. Do rodziny został wprowadzony wtedy kurator, bo szkoła powiadomiła sąd rodzinny, a ten wydał postanowienie o ograniczeniu korzystania z Instagrama przez dziewczynkę.
- Na papierze wszystko może dobrze brzmieć i wyglądać. Jeżeli sąd wydał decyzję o ograniczeniu korzystania z mediów społecznościowych, to można rzeczywiście postawić pytanie, gdzie są narzędzia do egzekwowania tego? – mówi dr Maciej Dębski.
- Myślę, że uzależnione dziecko obejdzie kontrole rodzicielskie. Mamy tutaj coś, co możemy nazwać głodem elektronicznym. Ta dziewczyna ma dokładnie takie same symptomy odstawienia, jakie ma osoba uzależniona od alkoholu. Więc ta dziewczynka będzie kombinować, kłamać, oszukiwać, przekraczać prawo, tylko po to, żeby kompulsywnie dopaść do telefonu – dodaje ekspert.
Matka próbuje ograniczać córce czas spędzany w sieci maksymalnie, ile tylko się da, ale wyegzekwowanie od niej tylko jednej godziny z telefonem jest nierealne przy tak głębokim problemie. Kobieta miesiącami czeka na wizyty u psychiatry dziecięcego, bo kolejki w ramach NFZ są ogromne, a nie stać jej na wizyty prywatne.
- Pod kątem klinicznym nie ma czegoś takiego, jak uzależnienie od mediów społecznościowych. Nie ma takiej choroby. A taka jednostka chorobowa zdecydowanie powinna być. Jeżeli czegoś formalnie nie ma w medycynie, to później trudno dopiąć leczenie – zwraca uwagę dr Maciej Dębski.
Pomoc Fundacji TVN
Będąca już u kresu sił pani Małgorzata, szukając pomocy dla córki, napisała do naszej redakcji. Dziewczynka zostanie podopieczną Fundacji TVN, która w ostatnich latach szczególnie wspiera dzieci w kryzysach psychicznych. 13-latka od razu trafiła do terapeuty od uzależnień. Będzie też konsultowana psychiatrycznie.
- Chcę ją z tego wyciągnąć, choć wiem, że nie raz pęknie mi serce. Muszę jej pomóc, to jest moje dziecko – kwituje matka 13-latki.
Psychoterapia młodych nie może czekać
Jeśli jesteś rodzicem lub opiekunem osoby do 18. roku życia włącznie, wychowujesz dziecko w pieczy zastępczej lub jesteś przedstawicielem ustawowym wychowanka domu dziecka – to program psychoterapii Fundacji TVN jest dla Was. Z dofinansowania mogą skorzystać dzieci i młodzież spełniające te kryteria. Fundacja TVN uruchomiła pierwszy w Polsce program dofinansowania psychoterapii na tak dużą skalę. To realna odpowiedź na rosnące potrzeby młodych osób, które zmagają się z kryzysem psychicznym. Czas oczekiwania na bezpłatną terapię w ramach publicznej opieki
zdrowotnej często wynosi nawet do 1,5 roku. W sytuacji kryzysu psychicznego to zdecydowanie za długo.
Program pozwala szybciej uzyskać profesjonalną pomoc i rozpocząć terapię bez wielomiesięcznego oczekiwania.