Uwaga!

odcinek 8019

Uwaga!

Stuletnie dęby wycięte przez dewelopera. W Polsce bardziej opłaca się zapłacić karę niż przestrzegać przepisów?

Deweloper, który buduje apartamentowiec w Nowym Dworze Mazowieckim, bez pozwolenia usunął drzewa pod inwestycję, a potem nie wpuścił służb, które chciały przeprowadzić kontrolę.

- Szukaliśmy spokojnej okolicy z dobrym dojazdem do Warszawy. I wybraliśmy osiedle, gdzie było bardzo dużo zieleni – mówi pani Natalia.

- Nam bardzo spodobała się kameralna zabudowa osiedla. Pięknie zagospodarowane były miejsca rekreacyjne. Dzieciaki spędzały całe lato na osiedlowym placu zabaw, położonym w cieniu ponad 100-letnich dębów. Dużo zieleni, dużo – mówi pan Maciej.

 - Niestety spokój zniknął. Pojawiły się doniesienia o planowanej bardzo dużej inwestycji – dodaje mężczyzna.

Usunięcie 100-letnich dębów

Deweloper, od którego mieszkania kupili nasi rozmówcy, tuż pod ich oknami rozpoczął budowę kolejnego bloku, siedmiopiętrowego apartamentowca. Aby zrobić miejsce pod inwestycję, m.in. zlikwidował osiedlowy plac zabaw. Ale był to dopiero wstęp do kolejnych działań.

- Pierwszymi ofiarami tej inwestycji były wielkie stare dęby, około stuletnie. W zasadzie nie zostały wycięte, a wyrwane z korzeniami przez koparki dewelopera – mówi pan Maciej.

- To były piękne, zdrowe drzewa – podkreśla pani Natalia.

- Byłem wściekły na to, co tutaj się dzieje. Biorąc pod uwagę to, że jesteśmy w okresie lęgowym ptaków, a na tych drzewach było dużo gniazd, nazwałbym to barbarzyństwem wobec przyrody – ocenia pan Maciej. 

Jak dodaje nasz rozmówca, dzień wcześniej na miejscu inwestycji była kontrola z urzędu miasta.

- Wiem, że nie wyrazili zgody na wycinkę tych dębów – zaznacza pan Maciej.

W reakcji na działania dewelopera mieszkańcy zawiadomili zarząd osiedla i burmistrza. 

- Moi współpracownicy niezwłocznie udali się na miejsce. Okazało się, że deweloper zabarykadował bramę i nie wpuścił mojej współpracowniczki. Została wezwana straż miejska, która również nie została wpuszczona na teren budowy, powiadomiona została także policja, która również nie została wpuszczona – mówi Sebastian Sosiński, burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego. 

Deweloper najpierw usunął drzewa bez zgody miasta, a potem uniemożliwił służbom interwencję i przeprowadzenie kontroli. 

- Na miejsce przyjechał kierownik budowy, który kontaktował się z inwestorem. Ten jednoznacznie zakazał wpuszczania kontroli na budowę – mówi Tomasz Kulesza, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Nowym Dworze Mazowieckim.

- Po całej zaistniałej sytuacji, jak już odjechała straż miejska oraz policja, mieszkańcy udokumentowali moment, kiedy koparki ładowały pocięte, zmiażdżone drzewa na wywrotki – mówi Piotr Zakrzewski, przewodniczący zarządu osiedla nr 2.

- Widać było, że to była zaplanowana akcja, żeby szybko pozbyć się tych drzew i żeby nie zostały żadne ślady – uważa pani Natalia.

Deweloper nie dostał zgody na wycinkę

Burmistrz tłumaczy, że deweloper wprawdzie złożył wniosek o pozwolenie na wycinkę, ale usunął drzewa zanim miasto podjęło decyzję w tej sprawie. 

- Po złożeniu wniosku odbyły się oględziny. Te oględziny jednoznacznie wskazały, że drzewa są zdrowe. To były dęby, które miały kilkadziesiąt, może nawet sto lat – mówi burmistrz Sebastian Sosiński. I dodaje: - Deweloper złożył opinię dendrologiczną, która podważała tę decyzję, więc wystąpiliśmy do dewelopera z informacją, że zgodnie z prawem przedłużamy procedurę o kolejnych 30 dni, nosząc się z zamiarem powołania biegłego sądowego. 

Deweloper utrzymuje, że wycinka była konieczna. W piśmie przesłanym do burmistrza powołuje się na opinię dendrologa, według której drzewa były w złym stanie. Twierdzi, że w wyniku robót budowlanych doszło do osunięcia się ziemi, a w połączeniu z silnym wiatrem drzewa mogły stanowić zagrożenie dla ludzi. 

Gdyby deweloper nie usunął drzew, musiałby zmienić projekt?

We wniosku złożonym do urzędu miasta deweloper wskazał drzewa przeznaczone do wycinki. Z projektu wynika, że bez usunięcia części z nich, apartamentowiec nie mógłby powstać w takim kształcie.

- Ktoś, kto projektuje, musi przewidzieć wszystko wcześniej. To nie jest tak, że nagle przychodzi i nie widzi tych drzew. Całościowo musi uwzględnić, jak ten proces wygląda - mówi Magdalena Biernacka, starosta nowodworski.

Gdyby inwestor ostatecznie pozwolenia nie dostał, to mogłoby oznaczać dla niego konieczność wprowadzenia zmian w projekcie, a w konsekwencji być może ograniczenie powierzchni mieszkań przeznaczonych na sprzedaż.

- W momencie nieuzyskania pozwolenia na wycinkę drzew na terenie inwestycji, inwestor musi złożyć wniosek do starosty o zmianę zakresu pozwolenia na budowę – tłumaczy starosta nowodworski.

Wielu architektów stara się ocalić drzewa

- Odpowiedzialni deweloperzy czy architekci projektują wokół drzew. A tu nie mieliśmy do czynienia z inwestorem, który buduje po raz pierwszy. To jest ten sam deweloper, który na działce jednorodzinnej, przeznaczonej po zabudowy domów jednorodzinnych, zbudował jednorodzinny dom z 15 łazienkami – wskazuje Artur Celiński z Architektura Murator. 

Tą sprawą również zajmowaliśmy się w Uwadze!

- Mam wrażenie, że mówimy o deweloperze, który świetnie się orientuje, w jaki sposób lawirować pomiędzy różnymi przepisami prawa – ocenia Artur Celiński. 

W przypadku inwestycji w Nowym Dworze Mazowieckim kontrowersje budzi nie tylko wycinka, ale i sama budowa siedmiopiętrowego apartamentowca wznoszonego obok znacznie niższych bloków. 

- To, co zostało zaplanowane, mam na myśli ten siedmiopiętrowy budynek, to jest rozwiązanie, które nijak się ma do urbanistyki tego osiedla. Dominuje tutaj zabudowa z przełomu lat 80. i 90. Dominuje zabudowa trzech, czterech pięter – podkreśla burmistrz Sebastian Sosiński.

Od urzędników słyszymy, że budowa siedmiopiętrowego apartamentowca jest możliwa, ponieważ deweloper wykorzystał nieprecyzyjne zapisy Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, uchwalonego jeszcze w 2003 roku. 

- Szczegółowych zapisów w tym planie, które by wprost zabraniały budowy takich wysokich budynków, nie ma – przyznaje Magdalena Biernacka, starosta nowodworski. I dodaje: - Myślę, że w 2003 roku nikt nie pomyślał, że ktoś może mieć zakusy na budowę takich wysokich budynków.

- Deweloper, kiedy kupowaliśmy mieszkanie, zapewniał, że będą tu budynki w niskiej zabudowie, a tu powstaje wieżowiec – ubolewa pani Natalia.

Co grozi za wycinkę drzew?

Jaka kara grozi deweloperowi za wycinkę drzew?

- Mówimy o kwocie około 120 tysięcy złotych – szacuje burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego.

- Dla dewelopera, który sprzeda tutaj kilkadziesiąt mieszkań za kilka, kilkanaście milionów złotych czystego zysku, myślę, że ta kara jest śmieszna – ocenia pan Maciej. 

- Mówiąc z perspektywy burmistrza miasta, potrzebujemy zdecydowanie więcej narzędzi prawnych do tego, aby po pierwsze egzekwować to prawo, a po drugie adekwatnie karać – apeluje Sebastian Sosiński.