Uwaga!

odcinek 8018

Uwaga!

Pseudokibice napadli rodzinę z 9-letnim dzieckiem. "Walił w szybę, wołał do córki, że ma otwierać"

Dla 9-letniej Oliwii i jej rodziców Dzień Dziecka miał być świętem radości. Zakończył się brutalnym atakiem. Zamaskowani pseudokibice napadli na rodzinę wracającą z meczu, niszcząc ich samochód i zabierając rzeczy.

Rodzice z 9-letnią Oliwią uczestniczyli w obchodach Dnia Dziecka zorganizowanych przez miejscowy klub piłkarski, w którym ich córka trenuje piłkę nożną w młodzieżowej szkółce.

- Turniej szkółek piłkarskich zorganizował klub Odra Wodzisław. Córka po imprezie mówiła, że to najlepszy dzień w jej życiu. Cieszyłem się – opowiada pan Krzysztof.

- Kiedy już wracaliśmy do domu, napadnięto nas – mówi mężczyzna.

- Żona prowadziła samochód, dziecko siedziało z tyłu. Mieliśmy szaliki, koszulki Odry Wodzisław dla dzieci, by wspierać klub.

Pseudokibice napadli rodzinę z 9-letnim dzieckiem

Do ataku doszło, kiedy rodzina dojeżdżała już do domu.

- Zauważyłam w lusterku wstecznym, że jadą za mną trzy auta. Kiedy dojechałam do tego skrzyżowania, z naprzeciwka zauważyłam światła nadjeżdżającego auta – opowiada pani Monika.

- Zablokowali nam wyjazd z każdej strony. Z samochodów wysypali się zamaskowani pseudokibice, ubrani na czarno. No i się zaczęła cała akcja – opowiada pan Krzysztof.

- Jeden z nich podbiegł i uderzał pięścią w szybę, wołał do mnie: „Otwieraj” – relacjonuje pani Monika. Kobieta nie otworzyła.

- Mężczyzna podbiegł wówczas z tyłu, za mną siedziała córka, tak samo walił w szybę i wołał do córki, że ma otwierać – opowiada pani Monika.

Przerażona rodzina z małą dziewczynką nie miała możliwości ucieczki. Napastnicy kopali w samochód i głośno krzyczeli.- Żona krzyczała: „Dziecko jest w aucie, odpuśćcie!”. Ktoś wziął kamieniem czy jakimś narzędziem rozbił szybę z tyłu. Szkło poleciało do środka, na córkę. Zabrali plecak córki i flagę – mówi pan Krzysztof.

- Córka starała się wykręcić numer 112 – dodaje mężczyzna.

Oliwia gra w piłkę nożną i marzy o grze w FC Barcelona

9-letnia Oliwia jest zapaloną piłkarką i uwielbia chodzić z rodzicami na mecze. To właśnie dla niej rodzice kupili flagę klubu piłkarskiego, którą zabrali im pseudokibice.

- Jak tylko nauczyłam się chodzić, to kopałam piłkę. Teraz mam cztery treningi w tygodniu i mecz. Gram na lewej pomocy. W tym sezonie strzeliłam trzy gole – opowiada Oliwia. I dodaje: - Chciałabym kiedyś grać w FC Barcelona i zdobyć Złotą Piłkę.

- Córka budzi się teraz w nocy. Nie śpi już sama, śpi z nami. Trudno nam się po tym wszystkim pozbierać, emocje są nadal ogromne – mówi pani Monika.

Takie akty agresji w wykonaniu pseudokibiców wciąż są bardzo uciążliwym problemem społecznym. W zeszłym miesiącu policja udaremniła bitwę na ulicach Chorzowa, na którą przyjechało kilkudziesięciu pseudokibiców z innego miasta.

Aktualnie policjanci ustalają personalia sprawców napadu na rodzinę małej piłkarki.

- Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim prowadzone są intensywne czynności mające na celu ujawnienie wszelkich okoliczności tego zdarzenia, ustalenie i zatrzymanie sprawców tego czynu - mówi Piotr Kaniuka z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim.

Pan Krzysztof nie ma wątpliwości, że zaatakowani zostali przez kibiców ROW Rybnik. Dlatego mężczyzna wysłał do klubu maila, w którym poinformował, co się wydarzyło. Napisał, że nie godzi się na „terroryzowanie małych dzieci”.

- Niestety, nikt mi nie odpisał – zaznacza pan Krzysztof.

Poszliśmy z panem Krzysztofem zapytać prezesa klubu, czy zamierza publicznie potępić takie zachowania pseudokibiców.
Prezes obiecał, że w przyszłym tygodniu zdecyduje, czy wypowie się przed kamerą. Zapewniał nas także, że nic nie wiedział o napaści pseudokibiców.

Jakub Rzeźniczak wspiera Oliwię i jej rodzinę

Oliwii i jej rodzicom napadniętym przez pseudokibiców współczuje pięciokrotny mistrz Polski i były reprezentant kraju Jakub Rzeźniczak.

- Jest grupa kibiców, która niestety nie potrafi się zachować i zachowuje się nie jak na ludzi przystało. Jeśli kilkunastu osiłków napada na bezbronną, rodzinę, to jest to coś niedopuszczalnego i powinno się mówić stop takiemu zachowaniu – podkreśla Jakub Rzeźniczak.

- Klub może przeprosić tę rodzinę i dać zakaz klubowy tym kibicom, żeby nie mogli dopingować drużyny. Chociaż osobiście mam wątpliwości, czy tacy kibice przychodzą na stadion po to, żeby swoje drużyny dopingować – dodaje piłkarz.

- Straty materialne da się naprawić. Plecak można kupić nowy. Ale pamięci nie da się wymazać. To zostanie z nami już na zawsze. To była zgroza – kwituje pani Monika.