Makabryczne znalezisko w Lutoryżu pod Rzeszowem wstrząsnęło Polską. W ogrodzie 57-letniej patomorfolog Magdaleny H. odkryto kilkadziesiąt ludzkich płodów w różnym stadium rozwoju. Jak do tego doszło, co mówią osoby, które znają kobietę?
- Do ujawnienia płodów i odpadów medycznych doszło podczas wykonywania prac ziemnych. Kobieta, która została zatrzymana, sprzedała nieruchomość i aktualni właściciele postanowili wykonać remont. Operator koparki natknął się na odpady i zawiadomił służby – mówi Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Jaką opinię miała zatrzymana lekarka?
Rozmawialiśmy ze znajomym zatrzymanej kobiety.
- Magda jest doktorem nauk medycznych, patolożką, przez pewien czas pracowała z mamą-lekarką, po czym przejęła po niej gabinet i pracowała sama – opowiada nasz rozmówca.
- Magda była barwną postacią, ubierała się w specyficzny sposób, miała kolorowe włosy, była bardzo dowcipna. Nigdy bym nie przypuszczał, że coś takiego mogłoby się zdarzyć. Przez tyle lat Magda nie wykazywała cech, które by wskazywały na to, że ona - osoba wykształcona, mądra, znająca procedury, mogłaby dokonać czegoś takiego – dziwi się mężczyzna.
Magdalena H. do 2017 roku była też biegłą sądową z zakresu patomorfologii. Oficjalnie przestała nią być, bo nie wnioskowała o powołanie na kolejną kadencję. Nieoficjalnie wiemy, że jako biegła popełniła jakiś błąd.
W prywatnym gabinecie lekarskim nie można przechowywać płodów
Pani doktor prowadziła także prywatny gabinet w Rzeszowie.
- To prywatna działalność gospodarcza i laboratorium patomorfologiczne, gdzie bada się wycinki tkanek ludzkich w postaci guzów, które są wycięte z organizmu, zmian na przykład skórnych, cytologii. Natomiast nigdy do prywatnych laboratoriów nie są zlecane badania całych płodów. Takie badania wykonywane są tylko w specjalistycznych zakładach albo przy szpitalach, albo jeżeli jest to przedmiotem zainteresowania prokuratury, w zakładach medycyny sądowej – tłumaczy dr n. med. Filip Bolechała z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie.
- W moim odczuciu, a pracuję ze zwłokami i szczątkami ludzkimi już ponad ćwierć wieku, to jest absolutnie nielogiczne i pozbawione sensu – podkreśla dr n. med. Filip Bolechała.
Na wakacjach poznała mężczyznę
Jeszcze kilka lat temu Magdalena H. mieszkała w willowej dzielnicy Rzeszowa.
- Jako patomorfolog miała bardzo dobrą sytuację, miała umowę ze szpitalami. Była ceniona – wskazuje znajomy kobiety.
- Pracuję w prywatnym szpitalu, w którym pani doktor miała podpisaną umowę. Miała renomę. Brała próbki do siebie, oznaczała i przywoziła wyniki. Dla mnie to była fajna, życiowa kobieta – mówi nasza rozmówczyni.
W pewnym momencie lekarka zaczęła mieć problemy finansowe.
- Wyjechała na wakacje, poznała człowieka pochodzenia arabskiego, z którym tutaj wróciła. Ten człowiek był dużo młodszy. I od tego momentu wszyscy zaczęliśmy stwierdzać, że z Magdą zrobiło się coś nienaturalnego – mówi nasz rozmówca. I dodaje: - Ona straciła dla niego głowę.
Czy właśnie ten związek doprowadził do upadku zawodowego, długów i utraty gabinetu, a potem domu? Z informacji, które uzyskaliśmy, wynika, że patomorfolożka w pewnym momencie przestała płacić laborantkom, które zatrudniała.
- Miałem kontakt z jej mamą, w czasie kiedy z Magdą zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Rozmawialiśmy kilkukrotnie, wspominała o kłopotach finansowych Magdy, że ma trudności w płatnościach za lokal, który wynajmowała. Kojarzyliśmy to z tym mężczyzną, że to powoduje, że wydaje nieproporcjonalnie dużo na inne sprawy, a nie na sprawy zawodowe. I w końcu straciła lokal – mówi znajomy kobiety.
Potem lekarka zmuszona była sprzedać dom w Rzeszowie. Wówczas kupiła nowe lokum w podrzeszowskim Lutoryżu. Wprowadziła się, gdy część prac budowalnych jeszcze trwała.
- Pół pieniędzy dała, pół nie chciała zapłacić i … dał do sądu, żeby komornik ją wyprowadził – słyszymy od jednej z sąsiadek.
Patomorfolożka miała długi
Nie wiemy, czy w tym czasie kobieta była jeszcze związana z tajemniczym mężczyzną. Jednak od 2021 roku miała łącznie 19 postępowań o zapłatę, a jej zobowiązania miały wynosić około 500 tysięcy złotych.
Wróćmy do pytania, skąd na działce kobiety wzięły się płody?
Magdalena H. w ramach prowadzenia zakładu patomorfologii musiała mieć podpisaną umowę na utylizację odpadów medycznych – jest to wymóg sanepidu. Częstą praktyką jest, że szpitale w ramach umów zobowiązują zakłady patomorfologii do utylizacji odpadów otrzymanych ze szpitala. Wciąż jednak powinno chodzić o zaledwie fragmenty tkanek.
- Na przestrzeni ostatnich lat podejrzana, wykonując zawód lekarza-patomorfologa, współpracowała z wieloma placówkami medycznymi i obecnie jest to też przedmiotem prowadzonych czynności w śledztwie – mówi prokurator Krzysztof Ciechanowski.
W jaki sposób udało się zakopać półtora metra pod ziemią kilkaset kilogramów odpadów, nie wzbudzając podejrzeń wśród sąsiadów?
- Na jej posesji stał blaszany garaż – słyszymy od mieszkańców okolicy.
Czy blaszany garaż służył jako osłona nielegalnych działań?
- Jest zbyt wczesny etap postępowania, by ujawniać szczegóły wyjaśnień i ustaleń – ucina prokurator Krzysztof Ciechanowski.
Po wyprowadzce z Lutoryża i pozostawieniu nowym właścicielom domu makabrycznej niespodzianki w ogrodzie, lekarka zamieszkała w Rzeszowie w domu swojej nieżyjącej od dwóch lat matki. Ostatnio współpracowała z gabinetem patomorfologicznym w Zamościu i to właśnie w tym mieście została zatrzymana.