Uwaga! na hejt rówieśniczy. „Jeżeli świadkowie nie reagują, to przemoc się rozwija”
W Suszu po śmierci 14-letniego Mateusza odbył się marsz przeciwko hejtowi. Problem wyśmiewania i przemocy rówieśniczej dotyczy wielu dzieci. Jak powstrzymać to zjawisko?
14-letni Mateusz, uczeń 7. klasy w Suszu, feralnego dnia nie poszedł do szkoły. Jego ciało znaleziono niedaleko domu na torach kolejowych. Ambitnego, grającego w piłkę chłopaka zniszczyły hejt rówieśniczy i obojętność na krzywdę.
Nasz reporter kilka tygodni temu rozmawiał z uczniami szkoły, gdzie chodził chłopiec.
- Rower mu co chwila podbierali, koła odkręcali. Zrobili sobie z niego popychadło – opowiadali uczniowie.
- Był przezywany. Podobno przerabiali jego zdjęcia w AI na elfa, bo mówili, że ma odstające uszy – słyszymy od młodzieży.
- Mówiliśmy nauczycielom, ale to nic nie dało – podkreślił jeden z chłopców.
- Do mnie nie docierały żadne takie informacje – stwierdziła dyrektorka szkoły.
Postępowanie dotyczące trzech uczniów
Prokuratura zebrała już materiał dowodowy do odrębnego postępowania przeciwko trzem nieletnim - uczniom szkoły w Suszu, którzy mieli dokuczać chłopcu. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego.
- Potwierdziło się to, że Mateusz był prześladowany nie tylko z powodu wyglądu, ale też z powodu rodziny. Obrażana była jego mama, on nie mógł tego przeżyć – mówi pani Klaudia, krewna Mateusza. I dodaje: - Tak naprawdę, kiedy wplątuje się w takie rzeczy najbliższych, to boli najbardziej. Bezbronne dziecko wyobraża sobie Bóg wie co.
Marsz Milczenia w Suszu
Inicjatorką Marszu Milczenia, który przeszedł przez Susz, była krewna chłopca, pani Klaudia, która jako uczennica też była ofiarą hejtu.
Marsz miał charakter symboliczny, nie spotkał się z przychylnością władz Susza i dlatego uczestnicy musieli iść chodnikiem. Szła w nim m.in. mecenas Anna Szydłowska, która poruszona historią Mateusza, zaczęła społecznie pomagać dzieciom dotkniętym przez hejt.
- W mojej ocenie społeczeństwo kompletnie nie jest zainteresowane tą tragedią. Albo chcą to zamieść pod dywan, albo jest im to obojętne. Wygląda to na jakąś wielką znieczulicę społeczną – uważa adwokat Anna Szydłowska. I dodaje: - Jest mi bardzo przykro, bo patrzyłam, czy na marszu są koledzy Mateusza, uczniowie, czy są nauczyciele. Chciałam podejść do wychowawcy, do dyrektora, ale nie było nikogo. Jaki przykład dają uczniom? Brak mi słów.
- Te dzieci, oprawcy, bo tak ich nazwijmy, śmieją się w twarz i mówią, że i tak im nic nie zrobią, bo nie mogą. I że mogli wybrać lepsze zdjęcie Mateusza do pogrzebu, bo kiepsko wybrali. Więc jeżeli taka osoba, mimo takiej tragedii, nie ma żadnej refleksji nad sobą, to mamy do czynienia z bezwzględną, zdemoralizowaną młodzieżą, która powinna ponieść karę – uważa pani Klaudia.
Cztery lata doświadczał hejtu rówieśniczego
Obojętność i bezkarność oprawców powodują, że problem nie dotyczy tylko Susza. Szydłowiec, tu chłopiec od 4 lat doświadczał hejtu rówieśniczego. Przemoc z roku na rok eskalowała i nikt tego nie powstrzymał.
- Problem z hejtem pojawił się w czwartej klasie szkoły podstawowej. Był wyzywany, popychany, kopany, bo nie robił tego, co oni chcieli. Nie dokuczał innym. Nie mógł – mówi matka chłopca.
Kulminacją była sytuacja sprzed 2 miesięcy, kiedy chłopiec w szkolnej szatni został poniżony, a następnie zaatakowany – podduszony i kopany przez grupę uczniów. Mimo zgłoszenia sprawy nauczycielom, pozostawiono go bez wsparcia, samego na korytarzu.
- Został pozostawiony sam sobie – ubolewa matka.
Reporter Uwagi! spotkał się z dyrektorem szkoły. Zapytał, dlaczego uczeń po pobiciu został pozostawiony sam.
- Został popełniony błąd, nie będę tego tuszował ani negował, że wszystko jest fantastycznie. Zostawili go na sześć minut samego na korytarzu, za co w stosunku do tych pań zostały wystosowane kary, które obowiązują w naszym polskim prawie. Oprócz tego sprawa została zgłoszona do rzecznika dyscyplinarnego przy wojewodzie mazowieckim – mówi Krzysztof Ubysz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Szydłowcu.
Matkę chłopca zapytaliśmy, jakie konsekwencje zastosowała szkoła w stosunku do uczniów, którzy mieli hejtować jej syna.
- Tylko i wyłącznie naganę – mówi kobieta. I dodaje: - Dziecko, które pobiło naszego syna, dziś wyjechało na wycieczkę szkolną. A mój syn nie pojechał, bo nie chodzi do szkoły.
- My, jako szkoła, zareagowaliśmy. Uczniowie zostali ukarani. Sprawa została zgłoszona na policję, gdzie jest procedowana – mówi dyrektor Krzysztof Ubysz.
Chłopiec od końca kwietnia nie chodzi do szkoły, ma nauczanie indywidualne. Jest pod opieką terapeuty i psychiatry.
Dorośli nie traktują hejtu poważnie?
- Uważam, że my jako dorośli nie traktujemy tego poważnie, tego, jak bardzo raniące mogą być słowa rówieśników – mówi psycholog Justyna Żukowska-Gołębiewska. I dodaje: - Przemoc nie kończy się w szkole, ani na podwórku. Ona często trwa latami, bo memy i kompromitujące informacje zostają w sieci na zawsze. Wszyscy ludzie, którzy czytają te komentarze, to są świadkowie przemocy. I jeżeli świadkowie nie reagują, to ta przemoc rozwija się i kwitnie.
Kacper wyzywany był od grubasów
O sile hejtu przekonał się 12-letni wówczas Kacper. W porę zareagowali brat i rodzice. Chłopiec był nieco tęższy i w związku z tym poniżany. Początkowo krył to w sobie, ból i traumę zajadał, aż w końcu nie wytrzymał.
- Jak hejt był bardzo ogromny, tak, że już nie wytrzymywałem psychicznie, postanowiłem powiedzieć to bratu – mówi Kacper.
- Dowiedziałem się o tej sytuacji, powiedziałem o niej rodzicom. Powiedzieliśmy mojemu bratu: „Kacper, jesteś dzieckiem, to zachowanie nie jest normalne, nie powinieneś być wyśmiewany. Jesteśmy dorośli i zadbamy o to, żeby tak nie było” – przywołuje Cezary „Czarek Czaruje” Gołębiowski, brat Kacpra, iluzjonista.
To uratowało chłopca, bo brat z rodzicami interweniowali w szkole, pomogli mu uwierzyć w siebie i zmienić styl życia.
- Kacper pierwszy raz poczuł coś, czego nie poczuł przez 12 lat życia – ktoś go docenił. Pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy komentarzy ludzi, którzy mierzyli się z tym co Kacper – mówi pan Cezary.
Filmik, w którym Kacper odważył się o wszystkim opowiedzieć, stał się viralem z milionami odsłon, a jego metamorfoza inspiracją dla młodych.
Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i potrzebujesz porady lub wsparcia, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.