Działała charytatywnie, spełniała marzenia i woziła swoim ukochanym autem pomoc potrzebującym. Dziś samochód nazwany przez panią Annę Ryjkowozem stoi na parkingu prokuratury, a jego właścicielka od miesięcy nie może go odzyskać. To temat, który zgłosiliście nam przez #tematdlauwagi.
Pani Anna to społeczniczka znana w internecie ze swojej działalności charytatywnej. Symbolem organizowanych przez nią akcji pomocowych stał się stary samochód Volkswagen Polo, podarowany jej przez przyjaciela i nazwany Ryjkowozem na cześć ukochanego psa.
Samochód został zarekwirowany przez prokuraturę
Niespodziewanie Ryjkowóz, na polecenie prokuratury, został zatrzymany.
- Zadzwonił do mnie mąż i powiedział, że mam szybko przyjechać do domu. Na posesji zamarłam – zobaczyłam, jak rzeczoznawca drapie moje auto z lakieru. Serce mi pękało - opowiada pani Anna.
- Zadzwoniła zapłakana Ania, powiedziała, że odebrali jej Ryjkowóz. Że sprawą zajmuje się prokuratura – mówi pani Agnieszka, znajoma pani Anny.
- Samochód zabezpieczony jest do śledztwa. Został przetransportowany do Krakowa, żeby można było go poddać badaniom – tłumaczy Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. I dodaje: - Złożone zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprzez przerobienie numeru VIN tego samochodu.
Problem z numerem VIN
Każdy samochód ma własny numer VIN. To indywidualny numer identyfikacyjny, który znajduje się między innymi w komorze silnika. Dzięki niemu można sprawdzić na przykład historię samochodu, jego pochodzenie i legalność.
- Nie można w żaden sposób ingerować w ten numer, ponieważ podważa to autentyczność pojazdu i podczas kontroli drogowej może sugerować, że pojazd uczestniczył w przestępstwie, na przykład doszło do fałszerstwa – mówi Maciej Kulka, ekspert motoryzacyjny.
- W tym przypadku pierwsza myśl była taka, że może pojazd był kradziony na terenie Unii Europejskiej i dopiero system identyfikacji zadziałał. Mogła też być sytuacja, że podczas remontu wzięto nowszy model i przełożono części z nowszego do starszego, ten VIN został przebity i wpuszczono taki przerobiony samochód, nie do końca legalnie – ocenia ekspert.
- Było to dla mnie totalne zaskoczenie, dopiero później zaczęły pojawiać się myśli, skąd to mogło być. Nie neguję, że coś się stało, ale nie wiem, kiedy i jak. Ten samochód ma 35 lat i za moich czasów przechodził wszystkie kontrole – zapewnia pani Anna.
"Samochód narodził się na nowo"
Któregoś razu do pani Anny odezwał się znany youtuber.
- Powiedział, że chciałby wynagrodzić moją działalność charytatywną i w ramach tej akcji mój samochód narodził się na nowo – opowiada kobieta.
Chcieliśmy porozmawiać o renowacji samochodu pani Anny z youtuberem, który zajął się Ryjkowozem. Mimo wielokrotnych prób kontaktu, nie odpowiedział na nasze wiadomości. Skontaktowaliśmy się więc z firmą, której powierzył odnowę karoserii volkswagena.
Okazało się, że mężczyzna, właściciel serwisu blacharsko-lakierniczego, który zajmował się renowacją karoserii, pojawił się w przeszłości w reportażu Uwagi! Razem ze wspólnikiem mieli bezprawnie przejąć dostęp do konta firmowego bohatera reportażu pana Wojciecha, od którego nabyli część biznesu, oraz wypłacić olbrzymią sumę pieniędzy. Próbowali też przejąć jego auto.
Po reportażu i ponad dwuletnim śledztwie, w tej sprawie zostały postawione zarzuty dotyczące między innymi oszustwa i kradzieży środków z rachunku bankowego.
- Z racji tego, że zostałem przez nich oszukany śledzę jego media w internecie, to co nagrywa i na jednym z nagrań zauważyłem, że jest samochód, który różni się od oryginalnego samochodu pani Anny. Gołym okiem widać, że są dwie różne karoserie – pokazuje pan Wojciech.
Oglądając materiał na Youtubie pan Wojciech zauważył, że numer VIN samochodu pani Anny i numer VIN auta pokazanego w nagraniu to dwa różne numery.
Inny samochód, o którym mówił w nagraniu youtuber, według pana Wojciecha, mógł posłużyć jako dawca karoserii. Te spostrzeżenia przekazał swojemu prawnikowi.
- Udało się ustalić, zarówno w oparciu o nagrania, jak i relacje świadków, że doszło do przespawania tabliczki znamionowej w pojeździe, co nie zostało w żaden sposób zalegalizowane, czyli doszło do popełnienia przestępstwa – ocenia prawnik Piotr Krzak.
Pojechaliśmy do siedziby serwisu samochodowego odpowiedzialnego za renowację karoserii, żeby zapytać o tę sprawę. Podczas rozmowy właściciel zapewniał, że spotka się z nami i pokaże zdjęcia z renowacji, ale więcej się nie odezwał.
Od ponad siedmiu miesięcy prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie, a pani Anna nie wie, czy i kiedy odzyska samochód oraz czy będzie mogła nim legalnie jeździć.