Uwaga!

odcinek 8011

Uwaga!

Nauczycielka miała wykorzystywać seksualnie 14-latka. "Dostawałem od niej zdjęcia i filmiki"

Lubiana przez uczniów i szanowana przez rodziców dzieci nauczycielka miała wykorzystywać seksualnie 14-latka. Po roku śledztwa akt oskarżenia trafił do sądu.

Rok temu w małej miejscowości wybuchł skandal. Nastolatek ujawnił, że miał być w przeszłości wykorzystywany seksualnie. Wszystko miało zacząć się, kiedy chłopiec był nieletni, a czynów tych miała dopuszczać się ucząca go w szkole podstawowej nauczycielka, która zdobyła zaufanie 14-latka.

Nauczycielka zdobyła zaufanie nastolatka

- Miałem wtedy bardzo duże problemy w klubie. Grałem w piłkę i dojeżdżali mnie psychicznie. A w szkole za bardzo nikogo nie miałem. Czułem się gorszy. Ona dała mi ciepło. Powiedziała, że jak będę potrzebował, to mogę odezwać się do niej i mi pomoże – opowiada nastolatek.

- Mówiła mi komplementy, których nigdzie indziej nie słyszałem. A jak napisałem jej, że jest mi ciężko, to odpisała, żebym sobie wyobraził, że mnie przytula – dodaje nasz rozmówca.

Docenienie i dowartościowanie przez nauczycielkę miało bardzo imponować chłopcu i powodować, że stawał się coraz bardziej uwikłany w znajomość.

- Później, po jakimś czasie mówiła, że w końcu chce mnie przytulić na żywo. I doszło do tego. Parę spotkań dalej był pocałunek czy coś tego typu. Pocałowała pierwsza – zaznacza nastolatek. I dodaje: - Mówiła, że poczeka. Że nie muszę się spieszyć z całowaniem i tak dalej. Ale później nie było to już w policzek tylko w usta.

Intymne wiadomości

W relacji pomiędzy uczniem a nauczycielką zaczęły pojawiać się też coraz bardziej intymne wiadomości.

- Pytała, czy oglądam jakieś porno. Dostawałem od niej zdjęcia i filmiki, na przykład jak kręci pupą czy coś tego typu. I takich filmików dostawałem bardzo dużo. Chciała, żebym wysyłał też zdjęcia mojej twarzy. Mówiła, że jestem przystojny i lubi na mnie patrzeć. Raz wysłałem jej też inne zdjęcie. W bieliźnie. Poprosiła o to – opowiada nasz rozmówca.

- Skrzywdziła moje dziecko, jestem tego pewna, bo ufam synowi. To jest dobry, fajny dzieciak, który obdarzył zaufaniem nie tę osobę, którą powinien. I ona to wykorzystała przeciwko niemu – mówi matka chłopca. I dodaje: - Myślę, że czuła się bardzo bezkarna, bardzo pewna siebie. Myślała, że on nie będzie miał odwagi tego powiedzieć, że nikt mu w to nie uwierzy.

Przed wybuchem afery nauczycielka była osobą lubianą przez uczniów i szanowaną przez lokalną społeczność, w tym też przez rodziców chłopca. To matka dwójki dzieci i żona urzędnika z lokalnego samorządu. Mieszkańcy nie chcą z nami rozmawiać o sprawie. Wiele osób do dziś nie wierzy, że była nauczycielka mogła molestować ucznia.

- Byłam w szoku, widywałam ją, jak jeździła z mężem rowerami, a dzieci siedziały w wózeczku – słyszymy.

Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko nauczycielce do sądu

Kiedy sprawa trafiła do prokuratury, nauczycielka nie przyznawała się do winy. Twierdziła, że została pomówiona i zostanie uniewinniona.

Po blisko roku śledztwa prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko nauczycielce do sądu. Kobieta została oskarżona o dopuszczenie się tak zwanych innych czynności seksualnych wobec osoby poniżej 15. roku życia, a także o wykorzystanie relacji nauczyciel-uczeń, czyli stosunku zależności.

- Nauczycielka dopuściła się czynności seksualnych wobec ucznia. Dotyczyło to spotkań, które odbywały się między nią a uczniem oraz kontaktów internetowych. Jak ustaliliśmy, cała ta relacja o charakterze seksualnym trwała około półtora roku - mówi Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Nauczycielka nie przyznała się do winy.

- Z jej wyjaśnień wynika, że te relacje z uczniem nie miały intymnego charakteru – mówi prokurator Tomasz Waszczuk.

- Sporządzona została opinia psychologiczna, która jest podstawą do oceny wiarygodności zeznań pokrzywdzonego. Prokurator oceniając tę opinię, uznał, że są przesłanki do tego, żeby skierować akt oskarżenia – dodaje prokurator.

Czym jest grooming?

Z czasem 14-latek miał być coraz bardziej zmanipulowany przez nauczycielkę. To, co go z nią łączyło, było głęboko skrywaną przez chłopca tajemnicą, a jednocześnie trudną i toksyczną relacją, w której nie uświadamiał sobie tak zwanego „złego dotyku” ani swojej krzywdy.

- Byłem od niej uzależniony. Nie widziałem poza nią świata. Jedyne, co mnie interesowało, to co robi, gdzie jest i takie rzeczy – przyznaje nasz rozmówca.

Nauczycielka poznała bliżej rodziców chłopca. Znajomość przeniosła się na grunt prywatny i rodziny czasem spędzały ze sobą też czas wolny.

- Poszliśmy w góry z naszą rodziną i z nią. Jak wszyscy poszli spać, to poszliśmy do toalety i doszło do zbliżenia – wyjawia nastolatek.

W psychologii ten typ przemocy seksualnej, której doświadczał 14-latek, określany jest jako grooming.

- Grooming ma charakter długofalowy. I zazwyczaj prowadzi do jakichś form „przekroczenia” seksualnego. Mogą być to różnego rodzaju SMS-y, wiadomości, mogą to być rozmowy o zabarwieniu erotycznym – mówi Remigiusz Kijak, pedagog i terapeuta.

- Jeżeli sprawcy poczują się bezpieczni w tej relacji, poczują, że mają ofiarę pod kontrolą, a ofiary to zazwyczaj nieletni, może dojść do różnego rodzaju form nadużyć seksualnych – dodaje ekspert.

Jak często groomingu dopuszczają się kobiety?

- Zdecydowanie sprawcami przemocy seksualnej są mężczyźni. Bardzo rzadko kobiety. Wśród kobiet więcej jest elementów nastawionych na zbudowanie relacji – mówi Remigiusz Kijak.

Nastolatek mierzy się z traumą

Dlaczego uczeń zdecydował się opowiedzieć o tym wszystkim?

- Chciałem, żeby inne dzieci nie miały tego problemu i nie musiały się mierzyć z tym, z czym ja się teraz mierzę – tłumaczy nastolatek.

- Syn ma zdiagnozowany zespół stresu pourazowego. Możemy teraz zrozumieć, skąd się brały ataki paniki czy brak koncentracji. Ledwo skończył szkołę – mówi matka chłopaka.

Nastolatek pomimo terapii wciąż mierzy się z traumą. To nie jedyny problem tej rodziny. Kilka miesięcy temu do lokalnej prokuratury wpłynęło zawiadomienie, że w tym domu od dawna źle się działo.

- Niby jest tu patologia i alkohol. Że żona jest alkoholiczką, a ja jestem narkomanem. Że dzieciom dajemy narkotyki. Takie postawione są zarzuty – oburza się ojciec chłopca. I dodaje: - Zgłosił to mój były kolega, który dwa lata temu wyszedł z więzienia za posiadanie 14 kilogramów marihuany. Dziwnym trafem jest ten sam pełnomocnik, który broni nauczycielki.

Obrońca nauczycielki potwierdził, że był w tym lokalnym komisariacie, kiedy Sebastian W. składał zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w rodzinie pokrzywdzonego chłopca. Prawnik nie chciał jednak sprawy komentować, zasłaniając się tajemnicą adwokacką. Rodzicom chłopca przydzielono kuratora sądowego.

- Nie jestem w stanie zrozumieć tej kobiety, dlaczego to zrobiła. Co czuła, widząc młodego chłopaka? Jak w ogóle może czuć pociąg do dziecka, który obdarza ją zaufaniem? Chciałabym, żeby sama przed sobą przyznała się do krzywdy, którą wyrządziła mojemu dziecku. A czy dostanie rok, czy pięć lat, czy dziesięć, to mi jest wszystko jedno. Chcę tylko, żeby moje dziecko było bezpieczne – kwituje matka chłopca.