Uwaga!

odcinek 8007

Uwaga!

Efekt księdza Kaczkowskiego. Dziś Patryk zmienia życie dzieciaków „ze smutnych miejsc”

- Gdyby nie ksiądz Jan Kaczkowski, dziś by mnie nie było - mówi Patryk Galewski. Zobaczcie rozmowę o trudnym dzieciństwie i niezwykłej przemianie.

Mija 10 lat od śmierci księdza Jana Kaczkowskiego, ale pamięć o duchownym wciąż jest żywa.

- Bardzo tęsknię za nim, za tym „janowym byciem” – mówi Patryk Galewski.

Patryk, nim spotkał księdza Kaczkowskiego, mierzył się z trudnym dzieciństwem.

- Mój dom był bardzo smutnym miejscem, bardzo przemocowym, wypełnionym ogromnie dużą ilością lęku, strachu, ale też głodu – mówi nasz rozmówca.

Dom pełen przemocy

Patryk przytacza sytuację, która wydarzyła się, gdy miał 11 lat.

- To był dzień przed świętami Bożego Narodzenia. Mama powiedziała: „Patryk, idź po tatę do piwnicy”. Kiedy otworzyłem drzwi piwnicy, zobaczyłem, że mój ojciec leży zesikany na stercie śmieci, przykryty kartonami. Chcąc, żeby rodzina była w komplecie przy tym stole, próbowałem tatę zabrać na drugie piętro – opowiada nasz rozmówca.

- Od 12. roku życia ulica była dla mnie jedynym bezpiecznym miejscem – mówi Patryk Galewski. I dodaje: - Do głowy mi nie przyszło, że istnieje inny wymiar niż ten, w którym żyję.

Spotkanie z księdzem Kaczkowskim

Przełomem było spotkanie z księdzem Janem Kaczkowskim. Tak opowiada o nim Patryk:

- Trafiłem do hospicjum [prowadzonym przez księdza Jana Kaczkowskiego – red.] za karę, bo zostałem w jednym z wyroków sądu skierowany na odpracowania godzin społecznych. 60 godzin prac społecznych. Wszedłem do hospicjum, bluza z kapturem, tatuaże HWDP. I ta bluza bardzo się Janowi spodobała. Były na niej złożone ręce. Zamiast różańca na tych złożonych dłoniach wisiał łańcuch z kastetem na dole. I był taki napis: „Sądzić może mnie tylko Bóg” – wspomina nasz rozmówca.

- Kiedy wszedłem do pokoju numer 9, nagle do mnie dotarło, w jakim jestem miejscu. Zobaczyłem trzy łóżka. W każdym łóżku leżał mężczyzna. Byli chudzi, kości ze skórą, podłączeni do rurek. Do tego zapach starych ludzi, choroby. Ścięło mnie, stałem jak drzewo w lesie, nie potrafiłem się ruszyć. Nie potrafiłem zinterpretować emocji i uciekłem – opowiada Patryk Galewski.

Patryk, po paru tygodniach, był zmuszony wrócić do hospicjum. Dostał wówczas nowe zadanie – grabienie liści w ogrodzie.

- Byłem przekonany, że Jan widząc, że lecę sobie w kulki, że nic nie robię, każe mi sobie pójść. Ale Jan wyszedł, spojrzał na mnie i powiedział: „Fajnie, że jesteś Patryk, jak się dzisiaj czujesz?”. Patrzę na niego i mówię: „Chłop jest odklejony, nie przychodzę, nie robię, a on mówi fajnie, że jesteś”. Potem ksiądz dodaje: „To może skoczymy do Maka?” Powiedziałem, że nie mogę, bo przytnie mnie ktoś z ziomków i będę miał przypał. Jan na to: „Luzik Patryk, pojedziemy skrótami” – opowiada nasz rozmówca.

Patryk dał się wówczas przekonać i pojechał z księdzem do lokalu.

- Zaczął ze mną rozmawiać, ale nie na zasadzie - dlaczego ja tak robię, czy coś takiego. Jan po prostu był – zaznacza Patryk.

- Z Patrykiem początek był ciężki. Ksiądz Jan troszkę go ustawił i zaczął już wtedy bardziej słuchać. Zaczął też pokazywać, że sam chce coś ugotować – wspomina Elżbieta Rathnow, kucharka w hospicjum, które prowadził ksiądz Jan Kaczkowski.

Warsztaty Patryka Galewskiego

Dziś gotowanie wychodzi Patrykowi świetnie. Po hospicjum doświadczenie zdobywał w wielu restauracjach. Gotuje w Dzień Dobry TVN i podczas warsztatów z młodzieżą ze „smutnych miejsc”, jak o nich mówi Patryk.

- Często dzieciaki pytają: „Co by pan zrobił, jakby spotkał nastoletniego siebie?”. Mówię: Dzisiaj odwiedzam nastoletniego siebie, jeżdżąc do takich miejsc [na przykład zakładów poprawczych – red.]. Czuję się dokładnie tak, jak czułem się wtedy, kiedy Jan jeszcze żył i kiedy był blisko mnie i był taki prawdziwy w tym wszystkim, nie mówił mi, jak mam żyć, tylko Jan po prostu był – mówi Patryk Galewski.

- Gdybym nie spotkał w swoim życiu księdza Jana, dzisiaj pewnie bym nie mógł doświadczać najważniejszych ról w moim życiu, czyli bycia tatą czy mężem – kwituje nasz rozmówca.