Uwaga!

odcinek 8005

Uwaga!

Anna Wilska od siedmiu tygodni nie daje żadnego znaku życia. Ślad po 33-latce urywa się w jednym z hosteli na Majorce.

Rodzina nie ma kontaktu z Anią Wilską już od 7 tygodni. Bardzo zaniepokojeni jej losem najbliżsi poprosili o pomoc prywatnego detektywa oraz redakcję Uwagi! Wspólnie polecieliśmy na Majorkę szukać zaginionej.

Pierwsze tropy poprowadziły nas do hostelu, w którym dziewczyna miała się zameldować w połowie października zeszłego roku, zaraz po swoim przylocie na wyspę.

- To mały hostel. Co ważne, to nie był jej pierwszy pobyt w tym hostelu. Nie było to miejsce, które znalazła przypadkowo – mówi Dawid Burzacki, prywatny detektyw.

- Nagrania daliśmy policji – usłyszeliśmy w hostelu.

Kiedy zapytaliśmy właściciela hostelu o szczegóły, o to jak zachowywała się Anna, ten zaczął zasłaniać się niepamięcią. Stwierdził, że nic nie wzbudziło jego niepokoju czy podejrzeń.

Kim jest poszukiwana Anna Wilska?

Zaginiona Anna to 33-latka pochodząca z okolic Gniezna. Opowiedziała nam o niej jej siostra Karolina. Przekazała nam, że Annę wyróżnia nietypowa pasja – astrologia.

- Ania jest wolnym ptakiem, kolorowym. Osobą niezwykle otwartą i uśmiechniętą. Bardzo szybko nawiązuje kontakt z ludźmi i kocha zwierzęta – mówi Karolina.

- Ania dużo podróżowała. Ładowało jej to baterie. Zawsze powtarzała, że chciałaby mieszkać gdzieś w ciepłych krajach. Myślę, że dlatego wybrała Majorkę – dodaje siostra zaginionej.

Anna Wilska przekazała rodzinie, że przeprowadza się na wyspę na stałe. Było to w połowie października. Pojawia się pytanie - gdzie młoda kobieta mieszkała przez ostatnie pół roku, gdzie są jej rzeczy?

- W hostelu mieszkała 4-5 dni. Co się stało dalej? Czy wynajęła mieszkanie? Czy przeszła do innego hostelu? Tego nie wiemy – przyznaje detektyw Dawid Burzacki. I dodaje: - Nie wiemy, co działo się z nią tak naprawdę do 14 kwietnia, czyli do czasu, kiedy zgłosiła na policji kradzież swoich dokumentów i telefonów.

Prywatny detektyw sprawdził hostele, szpitale, a nawet czy jakieś ciało NN podobne do zaginionej nie zostało ujawnione na wyspie. I nic. Anna przepadła jak kamień w wodę.

- Ostatni kontakt z Anną miałam 9 kwietnia, kiedy wysłała mi nagranie na Whatsappie. A brat ostatni kontakt z Anią miał 13 kwietnia. Ta rozmowa została przerwana. Nie odczytała ostatniej wiadomości, jaką brat do niej wysłał. Brat nie powiedział mi tego od razu, dlatego że myślał, że Ania jest zajęta, że ma wyłączony internet albo telefon i odezwie się później. Ona nieraz tak robiła, że odzywała się, potem przez jakiś czas milczała, ale nigdy to nie było to tak długo, żeby przez miesiąc nie było z nią żadnego kontaktu – mówi Karolina.

Anna Wilska została okradziona

W połowie kwietnia Ania zgłosiła policji, że została okradziona na plaży w centrum Palmy. Miała stracić wszystkie dokumenty, karty, pieniądze i telefon.

Niedaleko miejsca kradzieży znajduje się koczowisko bezdomnych. Razem z detektywem sprawdziliśmy to miejsce.

- Są to miejsca, w których bardzo często lokalne grupy przestępcze, trudniące się kradzieżami popełnionymi na turystach, porzucają swoje zdobycze. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że rzeczy Anny trafiły w to miejsce – mówi detektyw Dawid Burzacki.

Na miejscu usłyszeliśmy, że nikt nie widział dziewczyny. Z kolei detektyw znalazł polski paszport, nie miał jednak strony z danymi.

Tajemnicza wiadomość z Majorki

Jeden z kluczowych tropów w sprawie zaginięcia Anny Wilskiej ma jej przyjaciółka z okolic rodzinnego Gniezna, do której zaginiona wysłała tajemniczą wiadomość.

- To był chyba piątek wieczór i mój mąż do mnie mówi: „Zobacz, jaką dostałaś dziwną wiadomość. Brzmiała tak: „Hej Kamil, Ania Wilska tutaj. Możesz proszę powiedzieć Kini, bo nie mogę do niej napisać, żeby skontaktowała się z moją siostrą. Ja jestem w Hiszpanii i zostałam okradziona na plaży. Nie mam ani telefonu, ani paszportu, ani nic” - przytacza Kinga Cicha, przyjaciółka zaginionej.

- To była wiadomość z konta obcego mężczyzny, od „Single boy Mallorca” – dodaje pani Kinga.

- Mężczyzna ten, w momencie kiedy odezwała się do niego siostra zaginionej i zaczęła zadawać pytania odnośnie jego danych osobowych, numeru telefonu, nagle urwał kontakt, usunął swoje zdjęcie profilowe, usunął posty, które miał na koncie na Instagramie – mówi detektyw Dawid Burzacki. I dodaje: - Dysponujemy jednak jego wizerunkiem, który udało się odzyskać z zablokowanego profilu.

- W naszej ocenie jest to ostatnia osoba, która miała fizycznie kontakt z Anną i może być kluczowym świadkiem. Do dzisiaj policji, która prowadzi postępowanie na miejscu, nie udało się ustalić danych personalnych tego mężczyzny, jak również ustalić jego miejsca pobytu – zaznacza prywatny detektyw. 

- [Poznany na Majorce mężczyzna – red.] opisywał, że ona udała się do biura rzeczy znalezionych i tam go spotkała – mówi przyjaciółka zaginionej.

Okazuje się, że Anna Wilska pojawiła się w biurze rzeczy zaginionych co najmniej dwa razy, aby sprawdzić, czy ktoś nie odniósł jej rzeczy osobistych. Za każdym razem spotykała tam tajemniczego mężczyznę o pseudonimie Single boy. To nie mógł być przypadek. Pojawia się podejrzenie, że może on tam pracować. Pojechaliśmy to sprawdzić.

Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że biuro rzeczy zaginionych prowadzone jest przez lokalną policję. Funkcjonariusz przekazał nam, że sprawa jest tajemnicą i nic nie może powiedzieć.

- Różne myśli przychodzą mi do głowy. Ale staram się myśleć pozytywnie. Wierzę, że Ania żyje i będę się tego trzymać – mówi siostra zaginionej. I dodaje: - Natomiast obawiam się, że ten mężczyzna, z którego konta napisała wiadomość, mógł być zamieszany w zaginięcie Ani. Mógł się do tego przyczynić. Mógł wykorzystać to, że ładna, piękna dziewczyna poprosiła go o pomoc. Wzbudził jej zaufanie i jest taka możliwość, że mógł zrobić jej krzywdę albo cały czas dzieje się jej krzywda.

Brakuje tropów, punktów zaczepienia, aby odnaleźć zaginioną. Staraliśmy się więc, jak najbardziej nagłośnić sprawę Anny w mediach na Majorce. Razem z lokalną telewizją pojechaliśmy do głównej siedziby policji, by dowiedzieć się, co dzieje się ze śledztwem.

Policja nie chciała jednak rozmawiać.

- Cały czas wierzę, że Ania się znajdzie. Nie dopuszczam myśli, że miałoby jej z nami nie być – mówi siostra zaginionej. I dodaje: - Chciałabym przekazać siostrze, że jeżeli mnie słyszy, to bardzo proszę o kontakt, ponieważ my, znajomi, rodzina, bardzo się o nią martwimy. Nie ma godziny, żebym nie myślała o tobie, Aniu. Więc mam nadzieję, że wkrótce się znajdziesz.

wg

Maciej Dopierała