Uwaga!

odcinek 7998

Uwaga!

Olbrzymia baza paliw tuż obok osiedla zbudowana bez pozwoleń. "Czy prawo obowiązuje wszystkich?"

Tuż obok spokojnego osiedla spółka należąca do jednej z najbogatszych Polek buduje, bez uzyskania niezbędnych pozwoleń, gigantyczną bazę paliw. Mieszkańcy protestują.

Podjuchy to blisko 10-tysięczne spokojne osiedle położone tuż nad rzeką na obrzeżach Szczecina. Kilka miesięcy temu mieszkańcy zauważyli, że tuż obok ich domów i bloków zaczynają powstawać gigantyczne budowle.

- Zauważyliśmy, że coś zaczyna rosnąć. Zastanawialiśmy się, co jest grane? Czy to coś dla wojska? Może jakieś magazyny? – mówi pan Adrian.

- Mieszkańców rozsierdziło, że robotnicy pracowali dzień i noc, przy czym całą noc wyły maszyny – mówi Joanna Kopeć, przewodnicząca rady osiedla Podjuchy w Szczecinie. I dodaje: - W marcu, nagle, w bardzo krótkim odstępie czasu, powstały zbiorniki na wysokość, którą teraz widać.

- Udało nam się dotrzeć do obwieszczenia prezydenta, które wskazywało, że będzie tutaj budowana baza paliw. Teren ma prawie 4 hektary i ma powstać 7 zbiorników o łącznej powierzchni 168 tysięcy ton – dodaje pani Joanna.

- Jestem inżynierem budownictwa. Chciałem zobaczyć tablicę informacyjną. Chodzi o żółtą tablicę, gdzie jest nazwa inwestora, wykonawca, kierownik budowy, kontakt. Ale tam nie było żadnej tablicy – podkreśla pan Adrian.

Baza paliw bez odpowiednich decyzji

Mieszkańcy przy współpracy lokalnych mediów ustalili, że za tajemniczą inwestycją stoi potentat na paliwowym rynku: spółka Oktan Energy & V/L SERVICE należąca do Iwony Bobrek, szóstej na liście najbogatszych Polek "Wprost". Co jednak ważniejsze: okazało się, że inwestycja w Podjuchach jest samowolą budowlaną, bo Oktan Energy wybudował olbrzymią bazę paliw bez odpowiednich pozwoleń i decyzji.

- Rada osiedla zorganizowała spotkanie z tą firmą, na które przyjechało trzech panów. Powiedzieli, że budują bez pozwolenia na budowę, bo im się śpieszyło – mówi Joanna Kopeć.

- Podobnie, jak wszyscy mieszkańcy, jestem zbulwersowana i oburzona tym, że można dojść do takiego etapu budowy, prowadząc nielegalną działalność – mówi Maria Bohuń, radna Szczecina, mieszkanka osiedla Podjuchy.

Wzburzeni mieszkańcy osiedla zaczęli zadawać pytania. Jak to możliwe, że o gigantycznej, nielegalnej budowie nic nie wiedziały urzędy? Nie wiedział między innymi prezydent Szczecina, który wydał firmie kilka miesięcy wcześniej ważny dokument –

korzystną dla spółki Oktan Energy decyzję środowiskową, czyli decyzję o wpływie planowanej bazy paliw między innymi na przyrodę.

- Nasz organ zwrócił się o uzgodnienia do określonych służb i te wszystkie służby uzgodniły ramy tej inwestycji. Zwieńczeniem tych wszystkich uzgodnień było faktycznie wydanie decyzji środowiskowej. Natomiast wydanie decyzji środowiskowej nie jest pozwoleniem na budowę – mówi Łukasz Kolasa, rzecznik prezydenta Szczecina.

- Rada osiedla wystąpiła w grudniu do prezydenta. Ale nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi – podkreśla pan Adrian. I dodaje: - Zbiorniki mają mieścić ponad 160 tysięcy metrów sześciennych paliw. Jeżeli urzędnicy wydają na tak poważną inwestycję decyzję środowiskową i wpływa pismo ze strony mieszkańców, to prezydent powinien zareagować, przyjść.

Prezydent nie spotkał się z mieszkańcami i nie wiedział, że budowa ogromnej bazy paliw – mimo braku pozwolenia na budowę - dawno ruszyła.

- O sprawie dowiedzieliśmy się tak naprawdę kilka tygodni temu. Sprawa stała się głośna i medialna, w momencie kiedy okazało się, że ta inwestycja była prowadzona bez niezbędnych zgód i pozwoleń. W związku z powyższym ta inwestycja po prostu nie powinna powstać – przyznaje rzecznik prezydenta Szczecina.

Nadzór budowlany stwierdził samowolę

Olbrzymie stalowe konstrukcje rosły, zaś urzędnicy zareagowali dopiero z początkiem kwietnia, kiedy jeden z mieszkańców Podjuch wysłał pismo do nadzoru budowlanego. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził samowolę budowlaną i nakazał wstrzymanie prac.

Choć mogłoby się wydawać, że mieszkańcy osiedla odnieśli sukces, okazuje się, że to dopiero początek ich walki.

- Codziennie pracują tam dźwigi, codziennie przenoszą ładunki – wskazuje pan Adrian.

- Szczeciński inspektorat nadzoru budowlanego odmówił spotkania przed kamerą. Wcześniej mieszkańcy słyszeli od urzędników, że wbrew ich obawom budowa zbiorników została wstrzymana i nie mają powodu do zmartwień. Jednocześnie jeden z inspektorów stwierdził, że nie ma możliwości sprawdzenia osobiście deklaracji inwestora przy pomocy np. drona. Narzekał też na niedobór urzędników. Poinformował też, że inwestor złożył już wniosek o legalizację samowoli budowlanej i jak na razie został wezwany do uzupełnienia dokumentów. Sprawa więc jest nadal otwarta – mówi reporter Uwagi! Tomasz Patora.

Mieszkańcy zrozumieli, że naruszanie przepisów prawa mogło być częścią założonego przez inwestora planu. Urzędnicy zamiast nakazu rozbiórki nielegalnych zbiorników mogą wybrać inną ścieżkę, czyli przewidzianą przepisami legalizację samowoli

budowlanej. Może to nastąpić pod warunkiem uzyskania brakujących pozwoleń i zapłaty przez spółkę Oktan Energy wysokiej kary.

- Jesteśmy w procedurze legalizacji tej inwestycji, to znaczy złożony jest wniosek o wydanie warunków zabudowy – mówi Kacper Stukan, pełnomocnik firmy Oktan Energy.

- Mówienie tu o legalizacji, to jest śmianie się w twarz społeczeństwu, czy ustawodawcy. Jak można coś takiego robić? – dziwi się pan Adrian i dodaje: - Najbardziej bulwersuje, że można mieć kupę siana w kieszeni i stwierdzić: wybuduję tu na tym parkingu dom, zapłacę, ile chcą i mam chałupę w środku osiedla.

Miliarderka Iwona Bobrek, właścicielka spółki Oktan Energy, jest nieuchwytna dla mediów. W imieniu spółki wypowiada się tylko reprezentujący ją prawnik.

- Prawo budowlane zezwala na legalizację każdej inwestycji, o ile tylko spełni ona kilka warunków, a inwestor zapłaci stosowną opłatę – stwierdza Kacper Stukan.

Oktan Energy działa od blisko 30 lat na północy Polski i zajmuje się produkcją, importem, sprzedażą i magazynowaniem paliw. Majątek właścicielki, Iwony Bobrek, która do niedawna pracowała w szczecińskim urzędzie miasta, szacowany jest na blisko 2 miliardy złotych.

Mieszkańcy osiedla Podjuchy dalej walczą. W zorganizowanym kilka dni temu proteście uczestniczyło ponad tysiąc osób.

- Oczekujemy, żeby dla przykładu, przynajmniej dla przykładu, zostało pokazane, że prawo polskie obowiązuje wszystkich, czy jest ktoś bogaty, czy biedny. I żeby to zostało rozebrane – kwituje pani Joanna, jedna z mieszkanek pobliskiego osiedla.