Nie żyje 13-letni Mikołaj, uczeń 7. klasy. Jak ustaliła prokuratura, został pobity przez 40-letniego mężczyznę. Czy nastolatek był ofiarą nieporozumienia?
Mołtajny to niewielka miejscowość położona w województwie warmińsko-mazurskim, tuż przy granicy z Rosją. Mieszka w niej kilkaset osób. Od kilku dni wszyscy mieszkańcy żyją sprawą śmierci 13-letniego Mikołaja.
- To był normalny chłopak. Pochodził z rodziny, która trochę nie ułatwiała mu życia. Jego matka zmarła, kiedy był w zerówce. Wychowywał go ojciec. W szkole nie miałem z nim większych problemów – mówi Witold Bogdanowicz, dyrektor Szkoły Podstawowej w Barcianach.
Co mówią koledzy zmarłego 13-latka?
Udało nam się porozmawiać z kolegami z klasy Mikołaja.
- Pomylili go. Tam była jakaś kłótnia. I był też inny chłopak, i może pomylili go z tym drugim chłopakiem – przypuszczają nasi rozmówcy.
- On był spokojny. Nigdy pierwszy nie zaczynał, a na pewno nie skakał do starszych od siebie. Do jakiegoś 40-latka to by bał się odezwać – przekonują koledzy Mikołaja.
- A tych dorosłych to z widzenia kojarzymy. To było dziwne, gdy usłyszeliśmy, że to właśnie oni. Jeden z nich ma dwójkę dzieci. Nie wiedział, że dziecko jest delikatniejsze niż on? – dziwią się nasi rozmówcy.
Jak zginął 13-letni Mikołaj?
Do tragedii doszło nad jeziorem Arklickim, nieopodal wsi. Była sobota, wczesny wieczór.
- Nad jeziorem przesiadywała grupa nastolatków. Wśród nich był 13-letni Mikołaj. Dzieci rzucały w drzewa jajkami. I to nie spodobało się 30-letniemu Krzysztofowi S., który przejeżdżał obok rowerem. Zszedł, zwrócił uwagę i uderzył jednego z chłopców. Ten trenował sztuki walki i oddał mu ze zdwojoną siłą. Mężczyzna postanowił się zemścić i pojechał po wsparcie do swoich braci i krewnego - opowiada o szczegółach zdarzenia reporter Uwagi! Jakub Dreczka.
- Okoliczności, które ustaliliśmy, wskazują na to, że czwórka mężczyzn podjęła próbę ustalenia, kto dopuścił się pewnego zachowania względem Krzysztofa S. Zaczęli ich poszukiwać, poruszając się samochodem. Gdy ujawnili dwóch małoletnich, którzy zostali wskazani przez Krzysztofa S., dwóch sprawców wysiadło z samochodu, zaczęło prowadzić pościg, a pozostali oddalili się samochodem, żeby ewentualnie uniemożliwić drogę ucieczki – relacjonuje Sebastian Dunaj z Prokuratury Rejonowej w Kętrzynie.
Mikołaj ze swoim kolegą schowali się nad jeziorem za konarami powalonych drzew. Mężczyźni dotarli do kryjówki i jeden z nich, jak podaje prokuratura, zaczął bić 13-latka.
- Uderzył Mikołaja kilkukrotnie w okolice klatki piersiowej, w okolice głowy. Po tych obrażeniach Mikołaj upadł na podmokły teren – mówi prokurator Sebastian Dunaj. I dodaje: - Sprawcy oddalili się z miejsca zdarzenia. Wyjaśniali, że Mikołaj wydawał jakieś jęki. Wtedy jeszcze żył.
Kolega Mikołaja zaczął udzielać mu pomocy i szukać ratunku. Później dołączyli inni koledzy.
- Mój syn dostał telefon od…. Usłyszał, że ktoś ich napadł, zrobił krzywdę Mikołajowi. Wtedy mój syn tam pobiegł, zadzwonił na 112 – opowiada jedna z mieszkanek.
- Zanim stwierdzono zgon chłopca, przez 40 minut były wobec niego podejmowane czynności ratunkowe – mówi prokurator Sebastian Dunaj.
Jakim Mikołaj był nastolatkiem?
Pojechaliśmy do wsi, gdzie mieszkał Mikołaj, żeby dowiedzieć się, jakim był nastolatkiem.
- To był grzeczny chłopaczek, nikomu nic złego nie robił – przekonują nasi rozmówcy.
Mikołaj miał dobrą opinię, chociaż od 7 lat żył bez matki. Rodzina była pod opieką ośrodka pomocy społecznej. Chłopca samotnie wychowywał ojciec.
- Był w stałym kontakcie z pracownikiem socjalnym. Współpraca odbywała się prawidłowo. Ojciec Mikołaja naprawdę, jak mógł, wykonywał swoją rolę, czasami lepiej, czasami z jakimiś przeszkodami – mówi Marlena Nawaryńska z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Barcianach.
Ojciec Mikołaja nie pracował, a ich dom, który widzieliśmy, był w fatalnym stanie.
Jak tłumaczą się oskarżeni mężczyźni?
- Zatrzymani tłumaczą, że chcieli ustalić sprawców wcześniejszego pobicia. W mojej prywatnej opinii, zadziałała chyba psychologia tłumu. Panowie wyzbyli się realnej oceny tego, co tak naprawdę robią – ocenia prokurator Sebastian Dunaj.
Zatrzymani mężczyźni trafili do aresztu na trzy miesiące. Jeden z nich usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Pozostałym zarzuca się pomocnictwo, a wszystkim im także zarzut nieudzielenia chłopcu pomocy.
Zatrzymani to trzej bracia i szwagier jednego z nich.
- Dla nas to się, mówiąc kolokwialnie, nie mieści w głowie. To nie byli ludzie, którzy wcześniej dawali jakieś sygnały, albo mieli jakieś zatargi z prawem, jakieś nawet drobne przestępstwa. Nic podobnego. To zwyczajni ludzie – przekonuje Paweł Marcin Hoszkiewicz, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Barcianach.
W trakcie sekcji u 13-latka stwierdzono obrzęk mózgu i płuc, nie określono jednoznacznej przyczyny śmierci, ale według prokuratury pobicie miało wpływ na zgon.
wg
Jakub Dreczka