Wspomnienie Stanisławy Celińskiej. „Jej największą siłą była autentyczność”
Stanisława Celińska tworzyła niezapomniane role teatralne i filmowe, ale najbardziej kochała muzykę. Wyszła, jak sama mówiła, z mroku do światła, a piosenkami wyśpiewywała życie.
- Jej największą siłą była chyba autentyczność, nie wkładała masek. Wszyscy, szczególnie wtedy, kiedy próbujemy się znaleźć w jakimś środowisku, nakładamy jakieś maski, udajemy lepszych, gorszych albo kogoś innego niż jesteśmy. Staszka była zawsze sobą. To ją odróżniało od innych startujących młodych kolegów – wspomina Jan Englert.
Filmowy świat Stanisławy Celińskiej
Stanisława Celińska zagrała w blisko setce filmów i seriali, pracowała w siedmiu teatrach.
Jej debiut filmowy to główna rola w „Krajobrazie po bitwie” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Debiut wyniósł aktorkę na szczyt, bo film nominowano do Złotej Palmy na festiwalu filmowym w Cannes. Potem przyszły kolejne filmy zarówno dramatyczne, jak i komediowe. Aktorka to niezapomniana Agnisia z „Nocy i dni”, nauczycielka z serialu „Alternatywy 4”, czy pracownica PGR-u w „Pieniądze to nie wszystko”.
- Jeżeli ktoś ma taki talent, to nie da się nim nie zachwycać – uważa Artur Barciś. I dodaje: - Stasia była aktorką, która umiała słuchać. Była bardzo uważna. Słuchała, a czasami zapisywała sobie coś w zeszyciku. W zeszycie miała teksty piosenek i jak czasem zapomniała coś, to sobie tam zaglądała. Ale w zeszycie zapisywała też różne uwagi.
Równie dobrze jak w rolach filmowych Stanisława Celińska odnajdowała się w teatrze. Ostatnio grała w spektaklu „Grace i Gloria" wspólnie z Lucyną Malec. Przygotowania do spektaklu pokazywaliśmy w Kulisach Sławy w 2018 roku.
- Na końcu tego przedstawienia moja postać mówi do Stasi: „Jestem zaszczycona”. I „Jestem zaszczycona” wielokrotnie mówiłam nie tylko do Stasi, jako do postaci, ale właśnie do niej. Jestem zaszczycona, że mogłam się z nią spotkać na scenie. Że mogłam się od niej tyle rzeczy nauczyć – mówi Lucyna Malec.
- Mało kto wie, Stasia bardzo lubiła podróżować. Miała cały czas w sobie takie małe dziecko. I mówi się, że artysta powinien cały czas pielęgnować swoje małe dziecko w sobie, Stasia absolutnie tak miała. Kochała, na przykład patrzeć na różne urządzenia, dźwigi czy koparki – opowiada Lucyna Malec.
- Stasia była bardzo wszechstronna. Rzadko się zdarza, żeby aktor był fantastyczny i w teatrze, i w filmie, i na estradzie, i w radiu, i śpiewając – dodaje aktorka.
Muzyka w życiu Stanisławy Celińskiej
Ojciec Stanisławy Celińskiej był pianistą, matka skrzypaczką. W życiu Stanisławy Celińskiej od samego początku obecna była muzyka, która pomagała przetrwać jej ciężkie chwile.
- Ona mi zawsze mówiła: „Muniek, ja tak naprawdę to kochałam śpiewać. No, oczywiście role aktorskie były ważne. Zagrałam tu i tam, u Wajdy. Ale ja tak naprawdę od dzieciaka kochałam śpiewać” – przywołuje Muniek Staszczyk.
Piosenką, która przyniosła jej ogromną popularność, był utwór „Uśmiechnij się”, wykonany podczas Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w 1994 roku.
- Bardzo często słyszę zdanie i to najbardziej mnie cieszy: „Wyśpiewała pani moje życie” albo „Śpiewała pani w moim imieniu”. To jest cudowne – mówiła Stanisława Celińska w Kulisach Sławy w 2018 roku.
- Smutne jest to, że nie będziemy mogli już być na jej koncercie, że nie powstanie już kolejna płyta, że nie zagra już w teatrze czy w filmie. Natomiast na pewno nie chciałaby, żebyśmy teraz stali nad jej grobem i płakali, bo miała bardzo kolorowe życie. To jest cenne, że życie jednego człowieka ułożyło się tak, że na koniec było spełnieniem. Stasia była spełniona – podsumowuje Artur Barciś.