Uwaga!

odcinek 7993

Uwaga!

Była pewna, że kupiła dom, teraz musi go opuścić

Pani Maria całe życie ratuje psy i koty. Dziś stoi przed widmem wyprowadzki z domu, obok którego stworzyła azyl dla zwierząt.

Maria Kadela zwierzętom oddała niemal całe swoje życie. Od 40 lat ratuje bezpańskie psy i koty. Po przejściu na emeryturę kilka lat temu, zamieszkała w nowej lokalizacji, gdzie stworzyła azyl dla blisko 50 psów.

- Tu nie ma psa, który by nie miał trudnego życia, na przykład te szczeniaki zostały odebrane z otwartej wiaty, gdzie nie było nawet budy, a matka była uwiązana na sznurku. W tej chwili zwierzęta są już bezpieczne – pokazuje pani Maria.

Pani Maria od lat ratuje zwierzęta

Wśród okolicznych mieszkańców pani Maria cieszy się opinią profesjonalistki. 16 lat temu namówiła burmistrza Szczecinka do budowy pierwszego w tym mieście schroniska dla zwierząt.

- To kobieta, która miała olbrzymią wiedzę na ten temat. Zaraziła mnie swoimi pomysłami. Dzięki niej wprowadziliśmy wiele nowatorskich przedsięwzięć związanych z ochroną bezdomnych zwierząt – mówi Jerzy Hardie-Douglas, burmistrz Szczecinka.

Przechodząc na emeryturę, pani Maria szukała miejsca, w którym mogłaby dalej opiekować się psami. Znalazła takie, które wydawało się jej idealne. Zaufała kobiecie, którą znała wcześniej, bo pomagała jej przy psach.

- Fakt, że znałam tę kobietę w jakiś sposób uśpił moją czujność – przyznaje dzisiaj pani Maria.

- Do tej pory sobie nie wyobrażam, że można patrzeć komuś w oczy, oszukiwać i kłamać – oburza się nasza rozmówczyni.

Umowa przedwstępna sprzedaży bez notariusza

Kobieta zaproponowała, żeby pani Maria przeprowadziła się do nowej lokalizacji wraz ze swoimi psami, a następnie obie panie podpisały umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości. Nie zrobiły tego jednak w obecności notariusza. Potem pani Maria zaczęła spłacać ustaloną kwotę. Twierdzi, że zapłaciła całość, czyli 146 tysięcy złotych.

- Na początku nie byłam świadoma, że ta kobieta nie jest właścicielką nieruchomości. To jest moja wina, bo byłam tak zauroczona tym miejscem – tłumaczy pani Maria.

Dopiero później okazało się, że kobieta, która chciała pani Marii sprzedać nieruchomość, nigdy nie była właścicielką ów domu. Podpisała co prawda z

rzeczywistym właścicielem umowę przedwstępną kupna domu, ale nigdy z umowy się nie wywiązała.

Widmo eksmisji kobiety i azylu dla zwierząt?

W pewnym momencie w całej sprawie pojawił się prawdziwy właściciel.

- Bardzo się z tego ucieszyłam. Myślałam, że mamy wszystko spłacone, że podpiszemy umowę notarialną. Ale właściciel powiedział, że on wymówił jej umowę już rok temu, bo nie płaciła. I stwierdził, że nie ma teraz zamiaru czekać na żadne rozstrzygnięcia sądowe, że mam natychmiast się wynosić – mówi zrozpaczona pani Maria.

Skontaktowaliśmy się z kobietą, która podpisała umowę z panią Marią.

- Czy w tej umowie jest podpisane, że sprzedaję jej mieszkanie, czy że przekazuję jej swój udział? – pyta nasza rozmówczyni. I dodaje: - Pani Maria dogadała się ze mną w ten sposób, że skoro ja się wyprowadzam, ona się wprowadza na moje miejsce, spłaca moje zadłużenie i potem resztę załatwia z tamtym państwem. I w styczniu informowałam ją o tym, że nasza umowa zostaje zerwana, ponieważ nie wpłacała pieniędzy na czas.

- Pani Maria powinna w ogóle kontaktować się ze mną, bo ja do niej powiedziałam, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to część, która została nadpłacona, zostanie jej zwrócona – stwierdza kobieta.

- Też poczuwam się do winy i wiem, że po części pieniądze za to powinnam jej zwrócić i ja się do tego zobowiązuję – zapewnia nasza rozmówczyni.

Informacje o deklaracji zwrotu części pieniędzy przekazaliśmy pani Marii.

- A dlaczego mi ich nie oddała do tej pory? Przecież ona wie, jaka jest sytuacja, że czeka nas eksmisja – denerwuje się pani Maria.

Wsparcie od innych

Pani Maria jest dobrze znana ze swej działalności także w okolicznych gminach. Burmistrz Białego Boru chce być w sprawie nieruchomości mediatorem.

- Nie można zostawić i człowieka, i zwierzęcia. Staniemy pomiędzy nimi po pierwsze, żeby nie było jakiejś wojny, bo to niczemu nie służy, a po drugie, żeby wesprzeć stowarzyszenie – deklaruje Paweł Stanisław Mikołajewski, burmistrz Białego Boru.

- Uważam, że sprawa powinna zostać skierowana do prokuratury, bo mamy do czynienia z popełnieniem przestępstwa, oszustwa – ocenia adwokat Wiesława Kazimierczak. I dodaje: - Myślę ponadto, że sprawa o zapłatę, czyli o odzyskanie tych pieniędzy od tej pani, mogłaby być skierowana do sądu cywilnego. Jednocześnie powinien też wpłynąć do sądu cywilnego wniosek o zabezpieczenie, żeby na czas trwania tych postępowań sąd zabezpieczył możliwość mieszkania, pozostania w tym domu.

Dom, w którym mieszka pani Maria, położony jest na terenie gminy Bobolice. To właśnie psy z tej gminy trafiają często do jej schroniska.

- Mamy już znalezioną dosyć obszerną działkę. Jest tylko problem, że działka nie ma dostępu do wody i energii elektrycznej. Niemniej jednak jakieś miejsce już jest, trzeba by je tylko doposażyć – mówi Renata Kowalska, zastępczyni burmistrza Bobolic.