Uwaga!

odcinek 7989

Uwaga!

Znajomy 57-latka oskarżonego o wypadek, w którym zginął Łukasz Litewka: "Ludzie bali się z nim jeździć"

Wracamy do sprawy śmierci Łukasza Litewki. Dotarliśmy do osób z kręgu podejrzanego. Mówią wprost, że bały się z nim jeździć. Jako jedyni byliśmy też w domu kierowcy, który spowodował wypadek. Rozmawiamy z nim i jego bliskimi. Co usłyszeliśmy?

Partnerka Łukasza Litewki: Umarłam razem z nim

- Nie ma takiej skali na tym świecie, która mogłaby opisać moją stratę. Jest to strata, która jest bezgraniczna. W tym momencie jestem pochłonięta przez mrok, w który nigdy nie chciałam zajrzeć – mówi pani Natalia, partnerka Łukasza Litewki. I dodaje: - Budzę się, płaczę i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, nasze wszystkie plany, wspólne marzenia, po prostu ich już nie ma. Nie ma nic. Umarłam razem z nim.

Z partnerką zmarłego posła rozmawialiśmy telefonicznie. Natalia i Łukasz poznali się przypadkiem, przez wspólną znajomą, ale od razu poczuli, że to jest miłość. Chronili swoją prywatność. Trzy lata temu zamieszkali razem.

- Łukasz był, tak naprawdę jest do tej pory, najważniejszym człowiekiem w moim życiu. Był moim przyjacielem, moim partnerem, moją miłością, wsparciem, moim życiem – zaznacza pani Natalia.

Jak przyznaje nasza rozmówczyni, pierwsze dni po wypadku były dla niej ogromnie trudne.

- Dla mnie to było jak horror, z którego nie mogę się obudzić. Za każdym razem, jak otwierałam oczy, miałam wrażenie, że on zaraz zejdzie po schodach. Uśmiechnie się i powie: „Dzień dobry, kochanie” – mówi pani Natalia. I dodaje: - Wracam teraz do domu, który tak naprawdę nie mogę nazwać domem, bo Łukasz był moim domem. Zmieniło się wszystko. Wracam do pustego budynku, gdzie nie ma nic. W tym momencie mogę powiedzieć, że nie mam domu. Wcześniej mówiłam Łukaszowi, że mogłabym mieszkać nawet na Marsie albo w szałasie, ale najważniejsze, żeby były tam osoby, które kocham.

Co mówi podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka?

Wiele osób zastanawia się, jak na prostym odcinku drogi mogło dojść do takiego wypadku oraz kim jest kierowca, który oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

57-latek, po tym jak wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji, opuścił areszt i wrócił do domu.

Reporterzy Uwagi! odnaleźli mężczyznę i jako jedyni z nim rozmawiali. Mężczyzna bał się ujawnienia, nie chciał pokazać swojego domu, więc nasz dziennikarz relacjonuje nam, jak wyglądała rozmowa i co usłyszał z ust mężczyzny.

- Widziałem tego kierowcę, siedzieliśmy przy jednym stole. Rozmawiałem z nim przez dwie godziny. Nie zgodził się na rozmowę przed kamerą, bo jest bardzo wystraszony – tłumaczy dziennikarz Uwagi! Tomasz Lusawa. I dodaje: - Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie. Że to był wypadek. On nie chciał mówić o szczegółach, ale cały czas powtarzał, że nie chciał tego zrobić.

Na rozmowę przed kamerą zgodziła się żona podejrzanego kierowcy. Jednak, bojąc się napiętnowania, a nawet o swoje życie i zdrowie, poprosiła o ukrycie jej twarzy.

- Mąż był przemęczony. Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka – podkreśla kobieta.

Pożegnanie Łukasza Litewki

Łukasz Litewka to postać wyjątkowa i niepowtarzalna. Poseł, ale przede wszystkim społecznik. Poprzez swoją fundację #TeamLitewka pomagał ludziom, walczył też o prawa zwierząt.

- Jego pogrzeb to był jeden z najgorszych dni w moim życiu, a właściwie w naszym życiu. Myślę, że mogę powiedzieć, że w życiu wszystkich przyjaciół i znajomych Łukasza – mówi Paweł Cyz. I dodaje: - Jak wyszliśmy z kościoła, to widzieliśmy rzeszę ludzi. Zadziwiło mnie, że obcy ludzie szczerze płakali po Łukaszu. To pokazywało, jak wiele osób go ceniło.

- To, co Łukasz robił w internecie, to była namiastka tego, jakim był człowiekiem prywatnie. Kiedyś powiedziałam mu: „Łukasz, jesteś trochę jak wirus komputerowy”. Jak kliknie się w link, to zajmujesz całość. Ale z drugiej strony uważam, że ma to takie trochę drugie dno. Dlatego że w tym momencie, jak go nie ma, nie ma nic. Po prostu jest pustka, jest czarna dziura – ubolewa partnerka Łukasza Litewki.

W internecie można znaleźć różne hipotezy i teorie, między innymi takie, że mógł to nie być tylko wypadek. Rzucane są oskarżenia pod adresem różnych osób. Rani to rodzinę Łukasza Litewki i najbliższe mu osoby.

- Mam niesamowity żal do ludzi. Do ludzi, którzy tworzyli całą otoczkę. Kiedy wybierałam koszulę Łukaszowi, dostałam informację, że ludzie mają teorie spiskowe, że ja jestem w to zamieszana. Dla mnie było to nie do pojęcia. Mam 28 lat i w tym momencie przechodzę piekło na każdym polu. Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. W dodatku muszę się mierzyć z tym wszystkim – mówi pani Natalia.

Śledztwo prokuratury w sprawie śmierci Łukasza Litewki

Prokuratura prowadzi śledztwo i coraz mniej elementów tej sprawy budzi wątpliwości. W ostatnich dniach ustalono dokładny czas wypadku. Poseł w chwili tragedii rozmawiał przez telefon, wykorzystując zestaw słuchawkowy. Rozmowę przerwało uderzenie.

Jak z kolei prokuratura odnosi się do tez, że śmierć posła Łukasza Litewki mogła nie być przypadkiem?

- Takie twierdzenia na dziś nie mają żadnego oparcia w materiale dowodowym. Wszelkie spekulacje i teorie na ten moment pozostają niepotwierdzone, choćby w najmniejszym stopniu – podkreśla Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

W przestrzeni publicznej krąży wiele błędnych informacji, m.in. o tym, że sprawca wypadku ma cały czas prawo jazdy. W trakcie naszej rozmowy z prokuratorem zostało to zdementowane. Prawo jazdy kierowcy zostało zatrzymane.

Co mówią znajomi podejrzanego o spowodowanie wypadku?

Po wielodniowych staraniach dotarliśmy do znajomych 57-letniego kierowcy, aby spróbować ustalić jakim jest kierowcą i co mogło doprowadzić do tragedii.

- Wielokrotnie mówiłem mu: „Idź do lekarza, zrób sobie badania, bo coś z tobą jest nie tak”. A on zawsze dziwnie patrzył i dziwnie się uśmiechał. Kiedyś był kierowcą, tylko że zabronili mu prowadzić samochód, bo ludzie bali się z nim jeździć – usłyszeliśmy od naszego rozmówcy.

- Kolega mi opowiadał, że on prawie dwa razy do sklepu wjechał, bo zamiast jechać do przodu wrzucił wsteczny. W ogóle nie uważał na drodze. Był nieodpowiedzialny, rozproszony, jakby rozkojarzony. Bardzo niebezpiecznie jeździł. Wszyscy na niego cały czas krzyczeli, żeby uważał – dodaje nasz rozmówca.

- Gromadzimy materiał dowodowy związany z linią życiową tego człowieka, chcąc jak najpełniej ją odtworzyć i zbudować najszerszy kontekst, tło samego zajścia – zapewnia prokurator Bartosz Kilian.

- Chyba najlepszą formą upamiętnienia dokonań Łukasza byłoby to, żebyśmy poprowadzili sprawę fundacji dalej. Kontynuowali jego dzieło. I postarali się wykorzystać niezwykłą moc fundacji #TeamLitewka. To jest fenomen społeczny, prawie milion osób, który nieraz pokazał, że to są Himalaje pomagania. Dokonywaliśmy wspólnie z nimi rzeczy niemożliwych – mówi Paweł Cyz, przyjaciel Łukasza Litewki.

Najbliższy duży event fundacji posła Litewki zaplanowany jest na czerwiec. Będzie to Zwierzogranie. Plan tej imprezy przed śmiercią przygotował jeszcze Łukasz Litewka, a teraz kontynuują to jego współpracownicy.