Odcięci od świata, zasięgu i internetu. "Nie mamy możliwości wezwania pomocy"
Telefony nie działają, internetu nie ma. - Nie mamy nawet jak wezwać pomocy - skarżą się mieszkańcy Wielina.
„Działając jako sołtys miejscowości Wielin, w imieniu mieszkańców zwracam się z pilną interwencją w sprawie całkowitego wykluczenia telekomunikacyjnego naszej miejscowości. Oznacza to, że mieszkańcy nie mają możliwości wezwania pomocy, co stanowi bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia, szczególnie dla osób starszych oraz dzieci”, napisał Rafał Kisicki, sołtys Wielina.
Nie mają telefonów i zasięgu
Polska uznawana jest za jednego z europejskich liderów cyfryzacji. Trudno to zrozumieć mieszkańcom Wielina, niewielkiej miejscowości położonej na granicy dwóch województw: pomorskiego i zachodniopomorskiego. Nie działają tam żadne telefony. Choć do stycznia mieszkańcy mogli korzystać z trzech aparatów stacjonarnych. Niestety, ktoś ukradł kabel, który biegł do wsi.
Początkowo operator linii, czyli Orange, obiecał, że kabel naprawi. Ale potem stwierdził, że tego nie zrobi.
- Linia była bardzo stara i po tej kradzieży tak naprawdę nie nadawała się do tego, żeby jej używać, więc zdecydowaliśmy o tym, że ta linia nie zostanie odtworzona – mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.
Podczas gdy coraz więcej usług publicznych dostępnych jest w formie elektronicznej, mieszkańcy Wielina mogą tylko pomarzyć o bankowości elektronicznej, dostępie do Internetowego Konta Pacjenta czy mObywatela. Tam nawet wykonanie zwykłego połączenia telefonicznego graniczy z cudem.
- Ciężko się żyje. Nie daj Boże, zachorujesz, nie ma, jak się dodzwonić – skarży się pani Marianna i opowiada historię, która przydarzyła się jej niedawno.
- Chodziłam po drzewo do szopy, upadłam, rozbiłam głowę, potłukłam obojczyk, nie mogłam z szopy przyjść, leżałam i płakałam – opowiada kobieta i dodaje: - Całe szczęście po dwóch dniach przyjechała córka. Wtedy wzięła mnie do lekarza. Sama nie miałam z czego zadzwonić.
- Do stycznia mieliśmy telefon stacjonarny. Nawet jak przychodzili wypoczywający nad jeziorem turyści, to korzystali z naszego stacjonarnego – opowiada pan Jerzy.
- Mąż jest po jednym zawale i to ciężkim. Ja jestem po chemioterapiach i też potrzebuję lekarza. Pozostać bez telefonu? Nie wchodzi w grę! – podkreśla pani Halina, żona pana Jerzego.
Jak mówi kobieta, kiedy potrzebuje dostać się do lekarza, idzie prosić o pomoc sołtysa.
- Proszę, by na drugi dzień wziął większy samochód, by można było dostać się do Polanowa i w Polanowie jest zasięg. Dzwonię i umawiam się z lekarzem – opowiada pani Halina.
- Najgorsza w tej sytuacji jest bezsilność, niemoc – dodają pani Halina i pan Jerzy.
Czy państwo powinno zapewnić możliwość połączeń telefonicznych?
- Obecnie obowiązująca ustawa Prawo Komunikacji Elektronicznej przewiduje, że każdemu obywatelowi powinien być świadczony podstawowy zestaw usług, zwany usługą powszechną. Ten zestaw obejmuje komunikację głosową, znaczy telefonię głosową i tak zwany adekwatny dostęp do szerokopasmowego internetu – mówi radca prawny dr hab. Arwid Mednis z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Odpowiedzialnym za realizację tego prawa wszystkich użytkowników jest prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej – dodaje dr hab. Arwid Mednis.
Zapytaliśmy więc Urząd Komunikacji Elektronicznej, co zamierza zrobić z tym problemem. Przedstawiciele urzędu nie chcieli wystąpić przed kamerą, ale odpowiedzieli nam, że o tym problemie mieszkańców nie wiedzieli i mogą oni zgłosić swoją sprawę, wypełniając formularz internetowy. Tylko jak mają to zrobić, kiedy nie mają internetu?
- Postanowiłem, że wezmę tę sprawę w swoje ręce, że może nagłośnienie tej sprawy pomoże i ktoś się zlituje i pchnie tę sprawę lub podejdzie do tego tematu troszeczkę inaczej i rzeczywiście tak się zadziało – mówi sołtys Wielina.
Na tą absurdalną sytuację jako jedna z pierwszych zareagowała redakcja Faktów TVN.
- W takich małych miejscowościach, odciętych od świata, telefon nie służy do tego, żeby młodzież sobie przeglądała tiktoki. Służy do tego, żeby ci ludzie, w większości starsze pokolenie, którzy tam mieszkają, mogli po prostu w razie czego wezwać pomoc – zaznacza Maciej Mazur z Faktów TVN.
- Odezwała się do nas firma, która współpracuje z Komendą Główną Policji i zaproponowano nam rozwiązanie tymczasowe, że założą nam taki telefon stacjonarny w świetlicy, który będzie służył i do dzwonienia, i do odbierania połączeń. I ten numer jest numerem policyjnym, który jest połączony przez antenę Starlink. Niestety, żeby ze świetlicy zadzwonić, muszę podejść i udostępnić ją, żeby można było porozmawiać - mówi Rafał Kisicki, sołtys Wielina.
Tymczasem okazało się, że firma Orange znalazła rozwiązanie tego problemu.
- Nasi inżynierowie wymyślili, aby zamontować w domach tych klientów tak zwane wzmacniacze sygnału. Aby mogli rozmawiać przez internet – mówi Wojciech Jabczyński.
- Musieliśmy przeanalizować wszystkie możliwości i rzeczywiście przyznaję, że media dodały nam troszeczkę animuszu. Czasami tak jest. Przepraszamy za tę sytuację. Mamy nadzieję, że to rozwiązanie, które zaproponowaliśmy klientom spełni ich oczekiwania i będą mogli korzystać z usług telekomunikacyjnych – dodaje rzecznik Orange Polska.
Jak informuje nas firma Orange, wszyscy, którzy mieli telefony stacjonarne przyjęli ofertę firmy telekomunikacyjnej i w przeszłym tygodniu będą już mieli kontakt ze światem.