Ludzi nazywali kurczakami, a do ich przewozu używali chłodni. Kto zarabia na szmuglowaniu ludzi?
9 na 10 migrantów próbujących przedostać się do Europy Zachodniej robi to nielegalnie, płacąc olbrzymie pieniądze przemytnikom. Grupy przestępcze zarabiają na każdym etapie przerzutu, a rynek przemytniczy według szacunków unijnych urzędników, wart jest nawet 6 miliardów euro rocznie. Jak ten proceder wygląda w Polsce?
Wschodnia granica Polski, kilkanaście kilometrów od Białegostoku, końcówka 2025 roku. Jeszcze do niedawna była to strefa zamknięta z powodu masowych prób przekraczania polsko-białoruskiej granicy. Migranci z Bliskiego i Dalekiego Wschodu łapali się wszelkich sposobów, by dostać się do upragnionej Europy Zachodniej.
- Cały ten kryzys, cała ta sytuacja, która się dzieje od końca dwudziestego roku, była zainspirowana, zorganizowana i przeprowadzona przez białoruskie i rosyjskie służby specjalne – mówi nasz rozmówca. I dodaje: - Wywołane to było sztucznie, celowo, planowo, w ramach szerszej operacji.
Migranci sprowadzani do Białorusi przez białoruskie służby specjalne stali się swego rodzaju towarem dla międzynarodowej przestępczości. Przemyt był doskonale zorganizowany i skoordynowany.
- Biura podróży, to ich robocza nazwa. Do nich zgłaszają się cudzoziemcy, którzy chcą wyemigrować w celach ekonomicznych do krajów Europy Zachodniej, głównie Niemiec. Pobierane są tam odpowiednie opłaty. Poszczególne grupy mają swoich ludzi na kolejnych etapach podróży, czyli Moskwa, Mińsk czy teren przygraniczny – opowiada nasz rozmówca.
- Natomiast jeżeli chodzi o odbiorców, tak zwanych kurierów-wozaków, kontakt między tymi wszystkimi osobami nawiązuje się bardzo często przez ogłoszenia w internecie – dodaje nasz rozmówca.
Kulisy przemytu ludzi
Kolejny nasz rozmówca był kierowcą tira. I przemycał ludzi. Zaczynał od szmuglowania imigrantów z południa Europy. Szlak białoruski poznał kilka lat temu, na początku wojny hybrydowej.
- Jeździłem dużo na tirach – Polska-Anglia, Anglia-Polska. Cały czas w jedno miejsce i tam się poznawało różne osoby. Wiadomo, że Anglia jest fajnym światem pod względem tego, żeby na przykład przywieźć papierosy albo coś w tym stylu. Nie mówię o jakichś potężnych ilościach, tylko kilka sztuk, żeby sobie dorobić do wypłaty. No i tak się poznaliśmy z tymi ludźmi. Między innymi z Zackiem – mówi mężczyzna.
Według relacji Zack prowadzi w Anglii sklep.
- Skupuje też od każdego z kierowców tytoń, papierosy, wiele innych rzeczy. No i potem w zamian też coś oferuje, m.in. [informacje jak – red.] dorobić sobie w Polsce, przewożąc ludzi – słyszymy.
- Zack jest z Turkmenistanu, czy nawet nie wiem skąd dokładnie. I po prostu miał dostęp do tych ludzi, że można było ich śmiało przewozić spod granicy do Niemiec. Oferowano 1000-1500 euro. A do Anglii 10-12 tys. funtów – podaje nas rozmówca.
Pseudokibice ze Śląska na ławie oskarżonych
O ludziach działających w grupie przemytników opowiedział nam oficer operacyjny śląskiej komendy wojewódzkiej policji.
- To byli aktywni pseudokibice śląskich drużyn piłkarskich. Nie to, że każdy z nich znał się bezpośrednio. Ktoś, kto był na górze, znał kogoś, kto był niżej. Ten, kto był niżej, szukał dalej kontaktów. Najważniejsze, żeby te osoby były sprawdzone i bezpieczne – tłumaczy nasz rozmówca.
Według funkcjonariusza, to osoby, które miały kryminalną przeszłość.
- Chodzi głównie o przestępstwa narkotykowe, różnego rodzaju pobicia, udziały w ustawkach i rozboje – mówi nasz rozmówca.
Grupa działała w najlepsze przez kilka miesięcy. Zdaniem policji jej członkami byli pseudokibice rywalizujących na co dzień klubów: Górnika Zabrze, Piasta Gliwice, GKS-u Katowice i Ruchu Chorzów. Mężczyźni nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, że od pewnego momentu niemal każdy ich ruch był kontrolowany. Jak to możliwe? Mówi nam o tym jeden ze śledczych, który zna kulisy inwigilowania grupy.
- Oni się po prostu nie pilnowali. Myśleli, że nikt o nich nie wie i nie sprawdzali, kto wchodzi do interesu i co robi na boku – opowiada nasz rozmówca. I dodaje: - Kilka miesięcy wcześniej podsłuchiwano ludzi z tego środowiska. Chodziło o nielegalne składowanie śmieci. Nagle kilku z nich zaczęło rozmawiać o nowym biznesie. Okazało się, że chodzi o imigrantów przerzucanych z Białorusi.
- Z doświadczenia policyjnego można było wywnioskować, na jaki temat są prowadzone interesy. Nie było mówione wprost, że trzeba przywieźć migrantów, tylko było to mówione slangiem. Polecenia były wydawane również slangiem, ale można było się domyślać, że chodzi właśnie o przemyt migrantów. Mówiono: Kurczaki. Ilość kurczaków, była podawana cena za kurczaka.
Z relacji naszego rozmówcy wynika, że jeden z kurierów pojechał na granicę samochodem-chłodnią.
- To było bardzo niebezpieczne, oni mogli zamarznąć. To był okres zimowy i trzeba było szybko podjąć decyzję, żeby jak najszybciej zatrzymać ten transport – mówi funkcjonariusz.
Straż graniczna dzięki m.in. policyjnym informacjom i zakładanym podsłuchom zatrzymała kuriera, a w ciągu następnych tygodni całą 13-osobową grupę. Prokurator oskarżył jej członków o działanie w gangu zarabiającym na przemycie ludzi.
- Na ławie oskarżenia mamy osoby, które chciały zarobić. Weszły w tryby jakiejś grupy przestępczej, która była zhierarchizowana. Ale te osoby, które były łapane w Polsce, na pewno nie miały ról kierowniczych. Brakuje osób, które są odpowiedzialne za organizację całego przemytu – mówi adwokat Jakub Boruta.
Gdzie jest Zack?
Zdaniem prokuratury mózgiem przemytniczej grupy był mieszkający w Anglii mężczyzna o imieniu Zack. To on pośredniczył w zleceniach transportu migrantów. Jego prawą ręką miała być mieszkająca w Oxfordzie Polka, 48-letnia dziś Dagmara M.
Kiedy w Polsce wpadli kurierzy, Zack zniknął, a za Dagmarą M. rozesłano list gończy. Kobietę zatrzymano w lipcu 2023 roku w Oxfordzie. W areszcie spędziła prawie 9 miesięcy. W tym czasie polska prokuratura starała się o jej ekstradycję. Ale brytyjski sąd wniosek odrzucił, a Dagmarę M. wypuścił z aresztu. Kobieta dostała dozór elektroniczny.
- Raczej nie mamy, o czym rozmawiać – stwierdziła kobieta.
Więcej na ten temat w dzisiejszym Superwizjerze o 23:40 w TVN.