Uwaga!

odcinek 7983

Uwaga!

Czy ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci zostanie wygaszony? „Nikt nas nie słucha”

Kilka lat temu widzowie TVN-u zbierali pieniądze na rozbudowę Domu Chłopaków w Broniszewicach. Dziś, nie wiadomo, czy dalej będzie on istniał. Czy planowane zmiany, w przepisach dotyczących opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami, mogą sprawić, że dom prowadzony przez siostry dominikanki opustoszeje?

Dom Chłopaków w Broniszewicach, nazywany DPS-em, od 75 lat daje schronienie i opiekę niepełnosprawnym chłopcom z całej Polski. Mieszkają w nim, bo ich rodziny nie były w stanie sprostać wyzwaniu, jakim jest opieka nad ciężko chorym dzieckiem. Prowadzą go siostry dominikanki. Jakiś czas temu nagranie, w którym wcieliły się w wesołe pingwiny, poruszyło serca Polaków i przyniosło finansowe wsparcie, dzięki któremu siostry mogły dokończyć budowę nowych mieszkań.

Projekt ustawy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Dla dzieci każda zmiana to szok. Utrata domu i rodziny, bo tym właśnie są dla nich te miejsca, to prawdziwy dramat.

Tymczasem projekt ustawy, nad którym pracują obecnie urzędnicy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, zakłada zakaz umieszczania niepełnosprawnych dzieci na całe życie w domach takich jak ten w Broniszewicach. Zamiast tego mają trafiać do rodzin zastępczych lub do nowo tworzonych dziecięcych ośrodków terapeutycznych.

Problem w tym, że rodzin zastępczych jest za mało, a ponadto dziecko po osiągnięciu pełnoletności będzie musiało się z takiego ośrodka wyprowadzić i rozpocząć życie w nowym miejscu.

- Tłumaczenie jest tego typu, że najlepszym dobrostanem dla dziecka jest rodzina – mówi siostra Eliza z Domu Chłopaków w Broniszewicach.

Brakuje rodzin zastępczych

Najlepszym miejscem dla dziecka jest rodzina biologiczna, a kiedy jej brakuje, rodzina zastępcza. Rzecz w tym, że aż 75 proc. dzieci do DPS trafiło właśnie z rodzin zastępczych, bo nie były one w stanie unieść ciężaru wychowania niepełnosprawnego dziecka. Co więcej, już dziś brakuje około tysiąca rodzin zastępczych dla zdrowych dzieci, jak więc znaleźć kolejne i to dla ciężko chorych?

- To, co proponuje pani minister, na pewno bardzo ładnie brzmi, ale w praktyce wydaje mi się, że nie jest możliwe – ocenia Hanna Kreft. I tłumaczy: - Po pierwsze, rodzin zastępczych już teraz jest bardzo mało dla dzieci zdrowych, a co dopiero dla dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Wydaje mi się, że to będzie bardzo trudne do

zrealizowania. Logicznie rzecz biorąc, po co zmieniać coś, co bardzo dobrze funkcjonuje? A po trzecie, nie należy zabierać rodzicom możliwości wyboru.

Państwo Kreft powierzyli pod opiekę sióstr swojego ukochanego syna, Macieja. Ma 21 lat, a do Domu Chłopaków trafił mając 17 lat. W nowej formule ministerstwa, po roku musieliby szukać dla niego nowego miejsca, nie mógłby mieszkać z dziećmi, choć umysłowo jest na poziomie kilkulatka.

- To była najtrudniejsza decyzja naszego życia. Nasz syn przebywa w Broniszewicach już piąty rok i z perspektywy tych lat mogę powiedzieć, że to była najbardziej właściwa decyzja dla niego, ale też dla nas, dla jego zdrowego rodzeństwa, dla którego nigdy nie mieliśmy ani siły, ani czasu i dla całej naszej rodziny – tłumaczy pani Hanna.

- Nasz syn jest dzieckiem głęboko niepełnosprawnym, jest, jak tu się mówi w Broniszewicach, nadzwyczajnym niebieskim chłopcem, czyli ma autyzm, szereg chorób współistniejących, padaczkę lekooporną i przede wszystkim głęboką niepełnosprawność intelektualną – dodaje nasza rozmówczyni.

Dzieci stanową zagrożenie dla samych siebie

Pani Anna i pan Paweł są rodzicami ośmioletniego Krzysia. Chłopiec od roku przebywa w Domu Chłopaków. Od urodzenia zmaga się z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Przez długi czas rodzice radzili sobie sami, jednak z biegiem lat Krzyś zaczął stanowić zagrożenie dla siebie. Poza nim wychowują jeszcze dwoje młodszych dzieci.

- Myśmy dorastali do tej decyzji aż dwa lata. Robiłam wszystko, co możliwe, żeby tylko nie musiał trafić do takiego domu. Ale u syna nasilała się agresja i autoagresja. Uderzał głową o podłogę, o ścianę, walił rękami w szybę, w drzwi, szarpał za klamki. Musieliśmy wymieniać wszystkie klamki w oknach, żeby nie doszło do tragedii – opowiada pani Anna.

- Żałuję, że nie trafił do Domu Chłopaków szybciej ze względu na to, że miałby kompleksową pomoc, gdzie naprawdę otoczony jest miłością i opieką. Tutaj nic mu nie grozi – uważa pani Anna.

Co dalej z Domem Chłopaków w Broniszewicach?

Dom Chłopaków ma 67 podopiecznych. Najmłodszy ma 2 lata, najstarszy 73. Dla większości z nich to rodzinny dom, w którym spędzili większą część życia. O ich potrzeby dba wykwalifikowany personel oraz wolontariusze m.in. Ada i Kamil.

- Oni mają tu dom, dom od początku do końca, do śmierci. Dla chorych chłopców, w ogóle dla osób chorych, najważniejsze jest to, żeby mieli systematyczność – mówi wolontariuszka Adriana Kaczmarska.

- Jak oni w wieku 18 lat mieliby stąd zniknąć? Oni tak naprawdę umysłowo nie mają 18 lat, tylko 10 lat, 7, 8, 5. To tak trochę by wyglądało, jakby 7-latka nagle zabrać z domu, który zna i dać gdzieś indziej – mówi Kamil Kaczmarski.

Aktualnie trwają konsultacje społeczne dotyczące projektu nowej ustawy. Zbieranie opinii potrwa do końca kwietnia. Poprosiliśmy ministerstwo o spotkanie, niestety odmówiono nam rozmowy przed kamerą.

- Mam wrażenie, że nigdy nas nikt nie słucha. Uważam, że ktoś chciał się czymś wykazać. Ale w tym wszystkim są dzieci, niepełnosprawne, które nie potrafią się upomnieć o swoje prawa – zaznacza Hanna Kreft.

Ponad połowa dzieci z domu pomocy społecznej nie jest odwiedzana przez rodzinę, a niektóre nigdy nie poznały swoich rodziców. Noszą w sobie ogromną potrzebę bliskości i chwytają się jej, gdzie tylko mogą. Oskar swojego tatę odnalazł w wolontariuszu Michale.

- Oski ma swój język, który czasem idzie zrozumieć, bo jest bardzo inteligentnym chłopcem. I zaczął kiedyś pokazywać właśnie, że Michał, kręcone włosy. No i jakoś tak potem mówił, że tata, że to nie kolega, nie wujek, i tak zostało. I tak w maju minie 7 lat – mówi wolontariusz Michał Majdak.

- Dzięki temu, że to jest taki dom, to ci chłopcy zupełnie inaczej rosną i dojrzewają jako ludzie. Myślę, że gdyby zastąpić takie miejsce ośrodkiem dla dorosłych, to dziecko się tak naprawdę resetuje – dodaje pan Michał.

Dom Chłopaków został przebudowany w 2018 roku dzięki determinacji sióstr i wsparciu darczyńców. Udało się stworzyć pięć nowoczesnych mieszkań, każde dla 14 podopiecznych. Najmłodsi, najstarsi i osoby z różnymi schorzeniami mieszkają osobno.