„Nie uznaję tego wypowiedzenia”. Ciemna strona wynajmu mieszkań
Przepisy miały chronić słabszych, a często premiują tych, którzy nadużywają zasad. Pani Justyna, będąc za granicą, wynajęła swoje mieszkanie - teraz nie ma gdzie mieszkać, bo najemczyni nie chce się wyprowadzić.
- Jestem mamą 7-letniej Niny i jej jedynym rodzicem. Kiedy Nina się urodziła, kupiłam mieszkanie w Rawie Mazowieckiej, w moim rodzinnym mieście. Nina stawiała w nim swoje pierwsze kroki, mówiła swoje pierwsze słowa – opowiada pani Justyna.
Pani Justyna chce odzyskać mieszkanie, które wynajęła
Dziś córka pani Justyny jest w zerówce. Od kilku lat nie ma własnego pokoju. Ona i jej mama mieszkają kątem u rodziny, śpiąc na rozkładanej kanapie. Dziewczynka nie ma swojego biurka, a już za kilka miesięcy będzie pierwszoklasistką.
Wszystko zaczęło się, gdy pani Justyna wyjechała z córką na jakiś czas za granicę.
- W 2021 roku zdecydowałam się wyjechać i wynajęłam moje mieszkanie. Przyszła kobieta z ogłoszenia i po rozmowie z nią miałam wątpliwości. Ale towarzyszyła mi moja mama i bardzo jej współczuła - samotna kobieta z trójką dzieci w trudnej sytuacji życiowej. Mama powiedziała, że ludziom należy zaufać – przywołuje pani Justyna.
- Wynajęłyśmy jej mieszkanie. Ponadto moja mama znalazła jej zatrudnienie. Pomagała też w wypełnianiu wniosków o zasiłki czy dodatki mieszkaniowe – dodaje nasza rozmówczyni.
Pani Justyna, wyjeżdżając z córką za granicę, zastrzegła sobie, że po jakimś czasie zapewne będzie chciała wrócić, a wtedy nowa najemczyni będzie musiała opuścić lokal. Lokatorka przyjęła to do wiadomości.
- Byłam za granicą, kiedy zmienił się ton naszych rozmów. Zmieniła się relacja z normalnej komunikacji na agresywne żądania, roszczeniową postawę – opowiada pani Justyna. I dodaje: - Najemczyni nie zapłaciła rachunku, powstała zaległość. W związku z tą zaległością dostawca energii odciął dostawę prądu. I wtedy ta kobieta poszła do sądu. Prawo zobowiązuje mnie do tego, żebym płaciła, niezależnie od tego, czy mój najemca płaci rachunki, czy nie płaci.
- Mam od najemczyni odpowiedź na jedne z pierwszych wypowiedzeń: „Pani Justyno, to wypowiedzenie nie jest zgodne z przepisami prawa, nie uznaję tego wypowiedzenia”, cytuje pani Justyna.
Nieudane próby wypowiedzenia umowy najemczyni
Pani Justyna wróciła z córką zza granicy w 2023 roku.
- Wtedy były pierwsze, początkowo ustne, potem pisemne, wypowiedzenia. Wcale nie jest tak łatwo wypowiedzieć umowę najmu. Nie jest to tak oczywiste, jakby się wydawało – podkreśla pani Justyna.
Przepisy dotyczące wynajmu i lokatorów
Winne są przepisy. W Polsce od początku lat 2000 prawo chroni lokatorów bardziej niż właścicieli. Efekt jest taki, że nawet niepłacącego najemcę trudno usunąć, bo eksmisje ciągną się latami. W teorii chodzi o ochronę przed bezdomnością. W praktyce bywa to system, który pozwala mieszkać w cudzym lokalu kosztem właściciela.
Najemczyni pani Justyny mieszka obecnie z dorosłym już synem i dwójką młodszych dzieci. Dwoje pracujących osób powinno móc swobodnie opłacić rynkowy czynsz. Najemczyni tymczasem odmówiła nie tylko wyprowadzki, ale i przyjęcia podwyżki. Płaci 1500 złotych miesięcznie, co od kilku lat nie jest już ceną rynkową najmu.
Kilkukrotnie próbowaliśmy porozmawiać z najemczynią. Bez skutku.
- Sąd zapytał ją, z czego się utrzymuje. A ona powiedziała, że z alimentów, zasiłku i jakiejś opieki socjalnej. I sąd zapytał: „Pani wystarcza tyle na życie, utrzymanie całej rodziny?”. Padło: „No, bo jeszcze sobie dorabiam”. Ale Urząd Skarbowy tego nie widzi – podkreśla pani Justyna.
Matka pani Justyny jest współwłaścicielką rzeczonego mieszkania, a jednocześnie prezesem spółdzielni mieszkaniowej. To właśnie ona dała pracę najemczyni w charakterze osoby sprzątającej i pomagała jej pisać wnioski o dodatki mieszkaniowe i zasiłki. Poproszona o wyprowadzkę najemczyni odwdzięczyła się paszkwilami, które wrzucała do skrzynek sąsiadów. Pisała między innymi, że od wynajmu nie jest odprowadzany podatek, co było nieprawdą.
Matka pani Justyny pozwała wówczas najemczynię o naruszenie dóbr osobistych. Sprawa jest w toku.
Co dalej z przepisami dotyczącymi wynajmu?
W Uwadze! już wiele razy pokazywaliśmy podobne sytuacje. Zrozpaczeni właściciele, nie dostając pomocy od państwa, uciekają się do innych sposobów. Firmy, które proponują tak zwane negocjacje z dzikimi lokatorami, a w efekcie ich wyprowadzkę, mają zlecenia dosłownie codziennie.
- Prawniczka napisała mi nazwę i numer telefonu do jednej z firm, które zajmują się pozbywaniem się lokatorów w sposób siłowy. Natomiast nie chcę, żeby ta kobieta została całkowicie pozbawiona dachu nad głową – stwierdza pani Justyna.
Miękkie serce zdecydowanie nie jest tu dobrym doradcą. Problemy właścicieli mieszkań z trudnymi lokatorami powinny być rozwiązane systemowo. Ponad półtora roku temu bohaterka jednego z naszych reportaży, która przez dwa lata nie mogła odzyskać wynajętego mieszkania, w obecności naszych kamer zaniosła do Sejmu petycję w tej sprawie. Nic się nie zmieniło. W ocenie resortu obecne przepisy zachowują równowagę między ochroną lokatorów a prawami właścicieli.
Ministerstwo odmówiło nam rozmowy przed kamerą. Dostaliśmy krótki mail, bez możliwości zadania dodatkowych pytań.
Ministerstwo nie przewiduje wprowadzenia przepisów dotyczących wzmocnienia pozycji właścicieli nieruchomości. Pisze, że rozwiązaniem jest najem okazjonalny. To forma umowy, w której lokator u notariusza zobowiązuje się opuścić mieszkanie w przypadku problemów lub zakończenia najmu, i wskazuje adres, pod który może się wówczas wyprowadzić. Jednak, gdy ten adres przestaje być aktualny, sytuacja może się skomplikować.