Uwaga!

odcinek 7980

Uwaga!

Hejtowany, wyzywany, nękany. 14-letni Mateusz ofiarą agresji rówieśniczej

Hejt, wyzywanie, przemoc rówieśnicza. 14-letni Mateusz nie żyje. Dlaczego szkoła nie zatrzymała fali przemocy?

„Widzę, że jest was bardzo dużo. Widzę wasze łzy płynące po policzkach. Jesteście razem w tym dniu, a ja byłem sam. I sam cierpiałem. Znosiłem ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem hejt, który na mnie spadł", to fragment przygotowanego przez rodzinę Mateusza listu, który został odczytany na pogrzebie.

Susz to niewielkie miasto niedaleko Iławy. Śmierć 14-letniego Mateusza, ucznia 7-klasy szkoły podstawowej, wstrząsnęła mieszkańcami. Co musiało się wydarzyć, by zwyczajny, ambitny, grający w piłkę i wrażliwy chłopak zdecydował się na taki krok?

- Zebrany już na wstępie materiał dowodowy wskazuje, że to nie było zdarzenie w kategoriach wypadku. Było wynikiem jego celowego działania – mówi Ewa Ziębka z Prokuratury Okręgowej w Elblągu. I dodaje: - Będziemy badali wszystko to, co mogło wpłynąć na tę drastyczną decyzję dziecka.

- Jedną z przyczyn, a może główną przyczyną tego zachowania, było hejtowanie dziecka czy jakieś negatywne zachowania rówieśników w stosunku do niego w szkole. I ten wątek jest głównym wątkiem, który będzie w tej sprawie badany – zapowiada prokurator Ewa Ziębka.

Jak 14-letni Mateusz traktowany był w szkole?

Do szkoły w Suszu chodzi 650 dzieci, ale większość kojarzy Mateusza. Jak nastolatek traktowany był przez rówieśników?

- Cały czas chodził po korytarzach przygnębiony. Ale nie wiedziałam, że go aż tak mocno nękają – mówi jedna z uczennic.

- Rower mu co chwila podbierali, koła odkręcali. Zrobili sobie z niego popychadło – mówi inny uczeń.

- Był przezywany. Podobno przerabiali jego zdjęcia do AI na elfa, bo mówili, że ma odstające uszy – słyszymy od młodzieży.

Problemy z rówieśnikami miały trwać kilka lat

O dramacie chłopca rozmawialiśmy z krewną rodziny. Pani Klaudia też chodziła do szkoły w Suszu, po nieudanej operacji twarzy jako dziecko, była obiektem hejtu, doskonale wie co czuł Mateusz.

- Mateusz nie sprawiał żadnych problemów. Był bardzo lubiany w żeńskim towarzystwie. Miał dużo koleżanek i to im też przeszkadzało. Że jest p***. I dziecko słuchało takich rzeczy. A on był skryty, spokojny, cichy chłopiec. Taki Mateuszek – mówi pani Klaudia.

Problemy z rówieśnikami miały trwać kilka lat. Mateusz Dzień przed tragedią, miał być pobity w szatni.

O tym, co działo się w szkole, chcieliśmy porozmawiać z dyrekcją placówki.

- Nie wiem, ile ja mogę dzisiaj udzielić informacji. Jako dyrektor składałam wyjaśnienia na posterunku policji. I wszelkie informacje tam zostały udzielane – stwierdza w rozmowie z reporterem Uwagi! Wioletta Ryszka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Suszu.

- Memy robione z wizerunkiem Mateusza przez AI. Odkręcanie mu kół od rowerów. Przezywanie go za odstające uszy. Wyzywanie, bo koleguje się bardziej z koleżankami. To nie docierało do pani? – dopytywał reporter Uwagi! Jakub Dreczka.

- Nie, do mnie nie docierały żadne takie informacje – przekonuje dyrektor szkoły.

A co mówią uczniowie szkoły?

- Jakby nauczyciele zareagowali to by dało radę temu zapobiec – usłyszeliśmy.

- Mówił, że był u pedagoga czy dyrekcji. Był chyba z jednym kolegą parę razy, ale oni dali uwagę i to jeszcze bardziej szkodziło – mówią uczniowie.

- Przed tym jak skoczył, to jeszcze go pobili i to on dostał uwagę. Ci, którzy go pobili skłamali, że to on zaczął – dodają nasi rozmówcy.

- Chcę zdementować to. Żadnej bójki nie było, żadnego zgłoszenia nie było – stwierdza dyrektor szkoły.

Tymczasem prokuratura przedstawia to tak:

- Mamy informacje, że na terenie szkoły doszło wcześniej do dwóch incydentów z udziałem tego chłopca. I jeden miał miejsce dzień przed tą tragiczną sytuacją. I ten wątek również będzie badany. Doszło do jakiejś kłótni z udziałem innych dzieci i doszło do naruszenia nietykalności cielesnej tego chłopca – mówi prokurator Ewa Ziębka.

- Ta uwaga i to pobicie przelały czarę goryczy. Bo takie dokuczanie trwało wiele lat – mówi pani Klaudia. I dodaje: - Najpierw niewinne przezwisko, szturchnięcie. Mama monitowała to, chodziła do wychowawcy. Wielokrotnie. Wychowawca nie zrobił nic.

W 5. klasie na skutek hejtu matka przeniosła chłopca do innej klasy, jednak chwilę później zaczął w niej uczyć się także jeden z agresorów.

- Mama Mateusza podpisywała kartkę, dlaczego dziecko przechodzi do innej klasy. Napisała z powodu jakiej osoby. Osoby, która razem z drugim kolegą robiła z niego żywą tarczę. Kopali, bili, szarpali. Robili kebab z plecaka, tzn. majtali plecakiem, a potem rzucali. My tak naprawdę wiemy 1/50 tego, co tam się działo. I prawdy się już nie dowiemy – podkreśla pani Klaudia.

Dyrektorkę szkoły zapytaliśmy, jak często mama Mateusza sygnalizowała, że dokuczają jej dziecku.

- Do mnie dotarła tylko jedna informacja, kiedy w lutym Mateusz z jednym kolegą z klasy pobili się na korytarzu. Wyjaśniłam tę sprawę – stwierdza dyrektor. I dodaje: - Mama była wzburzona. Powiedziała, że Mateuszowi dokuczają, że jest prześladowany, że zgłosi to na policję. Nie poinformowała mnie wtedy o co dokładnie chodzi i gdzie było to prześladowanie, czego dotyczyło.

Według pani Klaudii w szkole przez lata nic się nie zmieniło

- Patrzę na tę sprawę też z własnej perspektywy. Odbiegałam wyglądem. W moim przypadku od zawsze był hejt. Im dzieci były mniejsze, tym on był drobniejszy, im były starsze, tym było gorzej. Znęcano się nade mną, bito mnie po buzi, mówiono na mnie cyklop, oczko. Jedyna reakcja, jaka była, to pogadanka na godzinie wychowawczej: „Nie róbcie tak, Klaudii”. I na tym się skończyło. A oni nie przestali tak robić – opowiada pani Klaudia.

- Najśmieszniejsze to jest to, że była ta sama kadra nauczycielska. Ta kadra się nie zmieniła, więc ja znam te działania – dodaje krewna zmarłego Mateusza.

Z krytycznymi opiniami spotkaliśmy się też na pogrzebie Mateusza.

- Chodziłem do tej szkoły i sam byłem gnębiony, wyśmiewany, bo nie miałem lepszych, droższych ciuchów. Na przestrzeni lat nic się nie zmieniło – mówił jeden z chłopaków pod kościołem.

- Badamy zachowania rówieśników, ale mówimy również o dzieciach, osobach niepełnoletnich, ale mówimy też oczywiście o odpowiedzialności systemowej szkoły, ponieważ jeżeli takie sytuacje zdarzały się i szkoła miała informacje o jakichś negatywnych zachowaniach rówieśników w stosunku do tego chłopca, to tam powinna się rozpocząć pierwsza interwencja. I ten wątek oczywiście też będziemy badać – mówi prokurator Ewa Ziębka.

- Szkoda, że zawsze jest tak, że ludzie się jednoczą i zaczynają mówić, kiedy już tak naprawdę jest po wszystkim. Choć ważne, że w ogóle zaczęli mówić. Może śmierć Mateusza spowoduje, że oni już nigdy więcej nikogo nie skrzywdzą, a szkoła podejmie działania wychowawcze – liczy pani Klaudia.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i potrzebujesz porady lub wsparcia, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.