Fatalne skutki pomyłki organów ścigania. "Ta sprawa jest ważna dla każdego z nas"
27-letni pan Karol został, jak przekonuje, niesłusznie oskarżony o próbę przemytu dużej ilości narkotyków. - Nikt ani w policji, ani w prokuraturze nie chce mnie słuchać - denerwuje się mężczyzna. Jak to możliwe?
Jeszcze w ubiegłym roku 27-letni pan Karol wiódł spokojne życie. Uczciwie pracował jako kierowca samochodu ciężarowego. Ożenił się.
Wezwanie na przesłuchanie
- Ślub wzięliśmy 15 sierpnia. Mieliśmy plany na przyszłość, a wszystko nagle zmieniła ta wiadomość – opowiada Karol Boguszewski.
Mężczyzna otrzymał list z policji, że zostanie przesłuchany.
- Myślałem, że to jakaś pomyłka, nie wiem, żart – mówi pan Karol.
W listopadzie zeszłego roku, zgodnie z wezwaniem, pan Karol stawił się w komisariacie w Białymstoku. Usłyszał wówczas, że stawiane są mu poważne zarzuty: posiadanie narkotyków i próba ich przemytu do Szwecji.
- Nigdy nie próbowałem przemycać narkotyków, nie wysyłałem żadnej paczki – zapewnia mężczyzna.
Konfrontacja świadka i podejrzanego
Policja i prokuratura przez kilka miesięcy nie przeprowadziły konfrontacji świadka i podejrzanego. Postanawiamy wziąć sprawę w swoje ręce. Pod pretekstem nadania przesyłki, umówiliśmy się z kurierem, który złożył zawiadomienie o przestępstwie, by sprawdzić, czy rozpozna rzekomego przemytnika narkotyków.
Kurier nie poznał pana Karola.
- Proszę przypomnieć, bo nie kojarzę – stwierdził.
15 października w Białymstoku mężczyzna podający się za Karola Boguszewskiego nadał paczkę, która miała trafić do odbiorcy w Szwecji. Zaniepokojony zachowaniem nadawcy kurier, przed wjazdem na prom, zdecydował się otworzyć przesyłkę. W środku był mefedron.
Przed zawiadomieniem policji o swoim odkryciu kurier zdecydował się odnaleźć w internecie nadawcę paczki, którego imię i nazwisko znajdowało się na etykiecie.
- W internecie jest zdjęcie, na którym mam 14 lat. Kurier wskazał policji to zdjęcie jako aktualnego mnie – tłumaczy pan Karol.
- Podany do przesyłki adres się nie zgadzał. Numer telefonu się nie zgadzał. Zgadzało się tylko imię i nazwisko – podkreśla pan Karol
Nie zgadza się też wiek mężczyzn i istotny szczegół. Jak podkreśla pan Karol, od około 4-5 lat goli włosy do zera. Na dowód pokazuje zdjęcia z ostatnich lat.
- Mam też zdjęcie z 5 października, czyli 10 dni przed rzekomym nadaniem paczki – pokazuje zdjęcie, na którym widać, że nie ma włosów.
- Tamten człowiek, co podawał paczkę, miał włosy. Mimo wszystko jest pan podobny, ale nie mówię, że to pan – stwierdza kurier.
Na paczce z mefedronem miał być odręcznie napisany list przewozowy. Jednak od pana Karola nie pobrano próbki pisma, żeby porównać, czy rzeczywiście to on.
Wnioski dowodowe nie zostały przeprowadzone
- Chcieliśmy również weryfikacji linii papilarnych, które powinny znajdować się na przesyłce, którą pan Karol miał wysyłać. Chodziło też o badanie DNA, badania stacji BTS, z którymi telefon pana Karola miał się tego dnia łączyć. Chcieliśmy przesłuchania jego członków rodziny, tak aby wykazać, że tego dnia pan Karol był w innym miejscu i nie mógł popełnić przestępstw, które mu się zarzuca. Wniosków dowodowych było kilkanaście. Niestety, żaden z tych wniosków dowodowych nie został przeprowadzony – zaznacza adwokat Mateusz Olchanowski, obrońca pana Karola.
Do dzisiaj nie sprawdzono alibi 27-latka, które potwierdzają zarówno relacje rodziny, jak i zachowane w telefonie wiadomości.
- Karol o godzinie rzekomego nadania paczki był u swoich rodziców, by wydrukować dokumenty. Spędził tam około dwie godziny – mówi Agnieszka Boguszewska. I dodaje: - Mamy potwierdzenie tego faktu w wiadomościach. 15 października, godzina 17.38, czyli teoretycznie 8 minut po tym, jak paczka została nadana, Karol pyta mnie, czy dokumenty mogą być wydrukowane dwustronnie. Potem jeszcze o 17.56 pytał, czy dyplomy mogą być wydrukowane czarno-białe, więc wskazuje to na to, że jeszcze drukował dokumenty przez jakieś pół godziny.
Mężczyźnie grozi 20 lat więzienia
Posiadanie i próba przemytu tak dużej ilości narkotyków to zbrodnia, za którą panu Karolowi grozi nawet 20 lat pozbawienia wolności. W tak poważnych sprawach śledztwo prowadzi i nadzoruje prokuratura.
- W akcie oskarżenia prokurator rejonowy wskazał, że ustalenia poczynione w sprawie, jak również zgromadzony materiał dowodowy, uzasadniał przedstawienie Karolowi Boguszewskiemu popełnienie czynów zabronionych. Chcieliśmy dopytać, o jakim materiale dowodowym jest mowa i czy naprawdę chodzi jedynie o archiwalne zdjęcie 14-letniego chłopca. Prokuratura odmówiła jednak rozmowy przed kamerą, twierdząc,
że nie jest gospodarzem postępowania. Akt oskarżenia wysłała już bowiem do sądu – mówi reporterka Ewa Wąsek, autorka reportażu.
Czy kurier, którego zeznania są jedynym dowodem obciążającym 27-latka, podtrzyma swoje stanowisko?
- Tamten człowiek miał włosy, ciemne włosy. Był cwaniakowaty. Pomogę więc z miłą chęcią, bo mi to nie gra. Myślę, że sprawa się wyjaśni – mówi kurier.
Z nagraniem, które potwierdza niewinność naszego bohatera, udajemy się do Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.
- Skoro prokurator skierował akt oskarżenia do sądu znaczy, że były podstawy do skierowania tego aktu oskarżenia – stwierdza Anatol Pawluczuk z Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ. Ale dodaje: - Pochylimy się nad tą sprawą i sprawdzimy linię obrony.
- Panem Karolem mógłby być każdy z nas. Nie trzeba popełniać przestępstw. Nie trzeba robić nic złego. Nie trzeba nawet znać złych ludzi. Wystarczy mieć pecha. I możemy być w takiej samej sytuacji, z taką samą perspektywą jak pan Karol. I dlatego ta sprawa jest tak ważna. Już nie tylko dla pana Karola, ale dla każdego z nas – ocenia adwokat Mateusz Olchanowski.