Szukali pomocy. Stracili zdrowie, czas i pieniądze. „Zamiast wychodzić z problemów, pogrążałam się”
Co się dzieje, gdy osoba, która ma nam pomóc, wykorzystuje swoje umiejętności do manipulacji, wyciągnięcia z nas jak najwięcej pieniędzy, a nawet wmawiania nam zbrodnie, których mieli dopuścić się najbliżsi? Tropem takich kontrowersyjnych terapii poszły Anna Mierzejewska i Oliwia Fryc.
Nasza reporterka wzięła udział w warsztacie terapeutycznym tak zwaną metodą ustawień Hellingera. Odbywała się on w małym mieście na tyłach salonu fryzjerskiego. Kierując się ważnym interesem społecznym, chcieliśmy dowiedzieć się, jak działa terapia, o której skutkach opowiadają nam osoby, które z niej korzystały próbując rozwiązać swoje życiowe problemy.
- Poszłam tam z ciekawości. Chciałam dowiedzieć się, dlaczego ja nie jestem w relacji albo nie mogę znaleźć odpowiedniego partnera – tłumaczy pani Agnieszka.
- Miałam problemy finansowe, a jeździłam na wszystko. W rezultacie chyba w czwartym roku, kiedy chodziłam na tę grupę, musiałam sprzedać za długi swoje mieszkanie. Zorientowałam się, że zamiast wychodzić z problemów, pogrążam się jeszcze bardziej – mówi pani Agata.
Czym są ustawienia Hellingera?
Czym są ustawienia Hellingera, zwane też systemowymi lub rodzinnymi? To w wielu krajach uznana za kontrowersyjną metoda stworzona przez niemieckiego zakonnika i terapeutę. Na misji u Zulusów miał on wymyślić, że problemy ludzi wynikają z nierozliczonych losów ich przodków. Często są to morderstwa lub usunięcia ciąży. Ustawienie ma doprowadzić do pojednania z przodkiem, którego dotyczy problem i rozwiązać tym samym problemy w naszym obecnym życiu.
- Terapeutka widziała mrok tam, gdzie go nie było. Słyszeliśmy, że wszyscy byliśmy pokrzywdzeni, bici i molestowani seksualnie w dzieciństwie. I tak kierowała tymi ustawieniami – opowiada pani Agata.
- Łatwiej się żyje z guru. Myślę, że na różnych etapach życia nawet najbardziej sprawczy i samodzielni ludzie mogą potrzebować takiego przewodnika – ocenia dr Joanna Gutral, psycholożka, psychoterapeutka CBT, psychoedukatorka.
- Odkręcenie tego, co pacjent usłyszał, na przykład na ustawieniach Hellingera, z czym się zidentyfikował, co to zrobiło w jego życiu i jakie koszty przyniosło, bywa zadaniem trudnym. Hellinger jest dla nas pod względem takiej metodologii strefą nie tyle szarą, co po prostu czarną – dodaje dr Joanna Gutral.
Jaka jest definicja psychoterapii?
W Polsce istnieje prawna definicja psychoterapii. Są nią: celowe i planowane oddziaływania psychologiczne, zmierzające do złagodzenia lub usunięcia objawów zaburzenia oraz do poprawy funkcjonowania psychicznego i społecznego, wspierające dążenia jednostki lub rodziny do zdrowia i rozwoju, kierowane także do osób z zaburzeniami psychicznymi.
Nie ma jednak ustawy o zawodzie psychoterapeuty. W efekcie psychoterapeutą może nazwać się każdy, co prowadzi do nieporozumień, a także nadużyć, bo szukając pomocy nie zawsze wiemy, do kogo trafiamy.
- Niedawny raport przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego, z Uniwersytetu SWPS wskazał, że bodaj 78 proc. Polek i Polaków zakłada, że psychoterapeuta jest psychologiem – mówi dr Joanna Gutral.
A to niekoniecznie jest prawdą. Jakie są skutki braku prawnych regulacji zawodu psychoterapeuty dobitnie przekonały się osoby, które trafiły do grupy prowadzonej przez Małgorzatę. Kobieta miała wykorzystać wiedzę zdobytą podczas sesji do manipulowania grupą, a nawet posunąć się do molestowania seksualnego. Choć początki były zachęcające.
- Poczułem, że idę do przodu, że coś się zmienia na dobre w moim życiu – mówi nasz rozmówca. I dodaje: - Namawiała do integracji. Ludzie się zaczęli spotykać po tych terapiach, prywatnie, weekendowo.
Zajęcia terapeutyczne prowadzone przez Małgorzatę przeniosły się do domów pacjentów. Trwały po trzy, a nawet cztery dni. Pojawił się alkohol.
- Alkoholu było coraz więcej. Sam pamiętam, jak przynosiłem skrzynkę – wspomina nasz rozmówca.
- Zobaczyłam, że Małgorzata pije alkohol wprost z butelki i akurat trwa ustawienie – opowiada nasza rozmówczyni.
- Potrzebowała do tego ustawienia mężczyznę. Znalazłem w tym wszystkim i od tego momentu zaczął się koszmar. Położyła mnie na ziemi i zaczęła po prostu stymulować akt seksualny. Byłem sparaliżowany, nie wiedziałem, co się dzieje – mówi nasz rozmówca.
Część osób opuściła grupę Małgorzaty. Sformułowały wobec niej 41 zarzutów. Kobieta została wykreślona z listy stowarzyszeń, których była członkinią. To jednak wszystko, co ją spotkało, bo próby pociągnięcia kobiety do odpowiedzialności karnej okazały się bezskuteczne ze względu na brak regulacji prawnych zawodu psychoterapeuty. Kobieta dalej przyjmuje klientów.
Projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty
W Sejmie trwają prace nad projektem ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Większość środowiska naukowego jest jednak nastawiona do niego bardzo sceptycznie. Co prawda
ustawienia Hellingera nie są w projekcie uznane za metodę, której należy uczyć, ale zapisy są na tyle niedoprecyzowane, że pozostawiają w tej kwestii furtkę. Nie ma też w nim wymogu posiadania studiów psychologicznych, aby móc zostać psychoterapeutą.
- Przypominam, psychoterapia definiowana jest jako celowe oddziaływanie metodami psychologicznymi. Owszem, poselski projekt ustawy zakłada takie dokształcenie dla niepsychologów w postaci 70 godzin psychologii. Ale to 70 godzin, to jest jak jeden kurs w ciągu roku akademickiego. Nie jesteśmy w stanie zdobyć wiedzy na temat diagnozy, psychopatologii, biologii funkcjonowania człowieka w ciągu 70 godzin – mówi dr Joanna Gutral.
- Uważam, że kształcenie psychoterapeutyczne powinno być organizowane przez państwo. W tej chwili szkolenia psychoterapeutyczne są w stu procentach świadczone przez podmioty prywatne. A tak naprawdę kryterium wejścia do zawodu jest to, czy mam odpowiednią ilość pieniędzy – mówi prof. dr hab. Wojciech Dragan, przewodniczący komitetu psychologii Polskiej Akademii Nauk.