Uwaga!

odcinek 7966

Uwaga!

Maturzysta niesłusznie oskarżony o handel narkotykami. „Poczucie bezkarności pana prokuratora”

Karol został zatrzymany i oskarżony o handel narkotykami. Okazało się, że nazywa się tak samo jak diler. Mimo wyjaśnień, prokurator zamiast umorzyć sprawę, sporządził akt oskarżenia.

Wszystkie problemy Karola zaczęły się od zbieżności jego imienia i nazwiska i nieznanego mu chłopaka. W listopadzie ubiegłego roku został on zatrzymany przez policję i doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące handlu narkotykami.

- O godzinie 7 rano zadzwonił dzwonek: „Policja, dzień dobry, czy tu mieszka pan Karol ***?”. Powiedzieli, że mają postanowienie i przyszli go zatrzymać, bo syn miał handlować mefedronem – opowiada pani Marzanna.

- Myślałem, że to żart. Powiedzieli, że muszą mnie zawieźć do prokuratury. Założyli mi kajdanki. Byłem w szoku. Nie wiedziałem, co zrobić, jak zareagować – opowiada Karol.

Kiedy Karol został zatrzymany, jego matka zaczęła działać. Od razu wynajęła prawniczkę. Szybko okazało się, że w prokuratorskim śledztwie jedynym dowodem są zeznania Adriana Ł., który potwierdził, że ze stuprocentową pewnością rozpoznaje Karola Ś., od którego kupował mefedron. Na tablicy poglądowej, którą mu okazano, wskazał mężczyznę z fotografii numer 2, a nie syna pani Marzanny, którego zdjęcia zostało umieszczone pod numerem 3.

Wniosek o umorzenie śledztwa

Prawniczka złożyła w imieniu Karola wniosek do prokuratury o umorzeniu śledztwa wobec niego. Choć miała to być już tylko formalność, to prokurator zamiast umorzenia sporządził akt oskarżenia wobec studenta, a nie właściwie wytypowanego dilera mefedronu. Dlaczego sprawa przybrała tak niedorzeczny obrót?

- Mimo że 20 lat przepracowałam jako prokurator, nie jestem w stanie stwierdzić, co tak naprawdę prokurator miał wtedy w głowie – dziwi się adwokatka Patrycja Urban-Malada.

- Pomyłka pomyłką. Ale Karol nawet przed nim siedział i widział doskonale na tablicy poglądowej, że to nie jest ta osoba. On to przecież widział. Nie jestem w stanie tego w żaden logiczny sposób wytłumaczyć – mówi prawniczka.

- Gdybym dostała tyle informacji o tym, że prawdopodobnie doszło do pomyłki, nie zgadzają się dane tego człowieka, nie zgadza się wygląd, nie zgadza się nic, no to chyba każdego z nas naszłaby refleksja, żeby to jeszcze raz dogłębnie sprawdzić. Tej refleksji tutaj zabrakło – podkreśla adwokatka Patrycja Urban-Malada.

Prokurator wydał zarządzenie o poszukiwaniach

Adrian Ł. zeznał, że do spotkań z handlarzem mefedronu dochodziło w okolicy jednej z ulic w Szczecinie. Na stałe Karol Ś., mieszkał pod Kołobrzegiem. Policja ustaliła, że wyjechał do Niemiec. Prokurator wydał wtedy zarządzenie o poszukiwaniach, ale - jak się okazało - drugiego Karola Ś.

Pojechaliśmy pod Kołobrzeg. Chcieliśmy sprawdzić, czy podejrzany o handel narkotykami mężczyzna nadal jest w Niemczech. Na miejscu spotkaliśmy jego ojczyma.

- On jest w Międzyzdrojach, pracuje. Był w Niemczech, ale wrócił. Mieszkał [wcześniej - red.] w Szczecinie – usłyszeliśmy.

- Tam handlował narkotykami? – dopytywała reporterka Uwagi!

- Jakieś słuchy mnie dochodziły – stwierdził mężczyzna.

Podejrzany o handel narkotykami mężczyzna pozostaje na wolności. Nikt później już nie sprawdzał, czy wrócił z Niemiec, bo nikt go nie szukał, po tym jak na ławie oskarżonych zasiadł drugi Karol.

Akt oskarżenia trafił do sądu

Prokurator oskarżył studenta o to, że czyniąc sobie stałe źródło dochodu, wprowadził do obrotu znaczną ilość mefedronu, nie mniej niż 50 gramów. Takiej treści akt oskarżenia trafił do sądu.

- Sąd po analizie akt sprawy doszedł do wniosku, że nie ma żadnego dowodu, który by przemawiał za sprawstwem oskarżonego - mówi Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie. I dodaje: - W związku z powyższym podjął taką decyzję o zwróceniu sprawy prokuratorowi, aby wykazał i przedstawił dowody.

Zdumiewające jest to, co później zrobił prokurator. Złożył zażalenie na decyzję sądu.

- Przede wszystkim kluczem i podstawą orzekania są dowody. Jak dowodów nie ma, to trudno jest cokolwiek procedować, orzekać, analizować. Bez dowodów nie ma sprawy – podkreśla sędzia Michał Tomala.

Sprawa miała realny wpływ na życie Karola. Co tydzień w ramach dozoru policyjnego, który zastosował prokurator, musiał przychodzić na komisariat policji.

- Czułem lęk, że mogą mnie wziąć na przesłuchania i pojawią się jakieś kolejne kłamstwa – mówi Karol.

- To chyba poczucie bezkarności pana prokuratora. To jest ktoś, kto nie chce się przyznać do błędu. Mój syn zapytał: „Mamo, dlaczego on to robi?”. Powiedziałam, że nie wiem, nie znajduję na to racjonalnej odpowiedzi. I Karol powiedział krótko: „Co, duma nie pozwala mu się przyznać?”. Tak, to buta, duma, zadufanie, bo inaczej tego nie można nazwać – mówi pani Marzanna.

Od początku, kiedy zajęliśmy się sprawą Karola, zabiegaliśmy o spotkanie i poznanie stanowiska prokuratury, ale nikt nie chciał stanąć przed naszą kamerą. Po wielu próbach udało nam się doprowadzić do spotkania z rzeczniczką prokuratury okręgowej.

- Nie ja byłam referentem tej sprawy, więc ja nie jestem władna, żeby oceniać materiał dowodowy w śledztwie – stwierdza Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

- Zgromadzone w sprawie dowody, ich ocena, nie jest informacją publiczną. Informacją publiczną jest informacja o skierowaniu aktu oskarżenia. Informacją publiczną jest to, że będzie to przedmiotem postępowania wyjaśniającego – mówi prokurator Julia Szozda.

Zdaniem pełnomocniczki Karola Ś. prokurator był świadomy, co robi.

- Od pewnego momentu uważam, że pan prokurator już wiedział, co zrobił i wiedział, że to nie jest ta osoba, która powinna przed nim stanąć – ocenia adw. Patrycja Urban-Malada.

- Być może w pierwszym etapie doszło do pomyłki, mogło się tak zdarzyć. Natomiast później już miał tyle przesłanek, tyle informacji od ówczesnego obrońcy, że to nie jest ta osoba, że każdy z nas nie musi być prawnikiem, żeby nabrać gdzieś tam przekonania, że chyba należałoby pewne rzeczy sprawdzić. To nie było trudne – uważa pełnomocniczka Karola Ś.

- Prokurator rejonowy i prokurator nadrzędny z tutejszej jednostki po dokonaniu analizy tych akt, wspólnie podjęli decyzję, że należy skierować wniosek o cofnięcie aktu oskarżenia. W sprawie doszło do błędu – mówi prokurator Julia Szozda.