Po reportażu w Uwadze! ludzie odzyskują pieniądze. Jak tłumaczy się prezes Columbus Energy?
Mieli zwracać funduszom ochrony środowiska po kilkadziesiąt tysięcy złotych zaliczek. Dziś m.in. dzięki naszej interwencji będą mogli spędzić spokojne święta.
Columbus Energy S.A. to gigant na rynku odnawialnych źródeł energii. Kilka tygodni temu wyemitowaliśmy reportaż, w którym pokazaliśmy patologiczne praktyki sprzedaży i relacje zrozpaczonych klientów.
- Nie mamy pieca i nie mamy pieniędzy – żalili się m.in. pan Grzegorz i pani Lidia.
Próby umówienia się na rozmowę z prezesem firmy okazały się wówczas bezskuteczne. Tym razem Dawid Zieliński zgodził się na spotkanie przed kamerą w siedzibie naszej stacji.
Jak tłumaczy się prezes Columbus Energy?
- Czuliśmy się po tym reportażu źle. Czuliśmy, że rzeczywiście mogliśmy być na miejscu i porozmawiać i to wyjaśnić, nawet nieprzygotowani – mówi dzisiaj prezes Columbus Energy S.A.
Chcieliśmy, by tym razem prezes Zieliński odpowiedział na stawiane jego firmie zarzuty. Najważniejsze to te dotyczące nierealizowania podpisanych z klientami umów w ramach programu „Czyste Powietrze”.
Zgodnie z jego zasadami, 50-procentowa zaliczka przelewana była bezpośrednio na konto firmy. Ta była zobowiązana wykonać termomodernizacje w ciągu 4 miesięcy. W przeciwnym razie fundusz ochrony środowiska wzywał beneficjentów do jej spłaty wraz z odsetkami.
- Jeżeli okazywało się, że dom jest w stanie takim po audycie, że nie da się tego zrealizować za te pieniądze, to po prostu ta realizacja, mówiąc wprost, nie mogła być zrobiona ze względu na to, że na koniec i tak nie dałoby się tego rozliczyć – tłumaczy Dawid Zieliński.
- Ale w żadnej z historii, które pokazaliśmy nie było takiej sytuacji. Ten audyt się odbył, była mowa o tym, co ma być zrobione, natomiast finalnie w ogóle do tych prac nikt nie przystąpił. Pieniądze wpływały na konto, a nic się nie działo – zwróciła uwagę reporterka Uwagi! Ewa Wąsek.
- To nie jest tak, w momencie kiedy my zrealizowaliśmy część inwestycji i nie dostajemy za nie pieniędzy, to nagle firma traci płynność w ramach tego przedsięwzięcia – mówi Dawid Zieliński.
- W momencie kiedy te inwestycje realizuje, a jest „stop” i nie dostaje zapłaty za swoją pracę, to naturalnym jest, że wszystko dalej stoi – dodaje prezes Columbus Energy S.A.
Brak realizacji zawartych z klientami umów to tylko jeden z zarzutów kierowanych pod adresem firmy Columbus. Dwa miesiące temu do internetu wypłynęły nagrania pokazujące szokujące praktyki jej sprzedawców.
- Te zachowania, które zostały pokazane, dotyczyły jednej grupy handlowej, którą mieliśmy na północy Polski. Rozwiązaliśmy ze wszystkimi umowę. To było prawie 70 osób. Zdecydowaliśmy się to zrobić jednym dużym ruchem, dlatego że po prostu było nam wstyd za zachowanie tych ludzi – mówi Dawid Zieliński.
Rządowy program "Czyste Powietrze" powstał, by walczyć ze smogiem i poprawić komfort życia mieszkańców. Czym był dla firmy Columbus?
„Sprzedaż w ramach Czystego Powietrza miała być tak naprawdę skokiem na kasę – mówił w poprzednim reportażu były dyrektor w firmie Columbus Energy S.A. I tłumaczył: - Beneficjent może dostać 50 proc. dofinansowania od razu, a po realizacji Fundusz miał wypłacać kolejne 50 proc. i to 50 proc. już było tak naprawdę czystą marżą dla Columbusa.
- Marzyłby mi się taki biznes. Tak ironicznie mogę tak skomentować, ale nieironicznie powiem tak: 50 proc. nie jest nawet możliwe w Excelu. Przy większej skali i dobrym finansowaniu może da się zrobić 20 proc. marży – odpowiada Dawid Zieliński.
Dwa tygodnie temu do internetu wyciekły kolejne nagrania, które ponownie uderzyły w wizerunek firmy. Tym razem światło dzienne ujrzał film z ubiegłorocznej luksusowej wycieczki firmowej do Dubaju.
- Jeżeli bank udziela kredytów klientom, to też robi wyjazdy motywacyjne dla swoich pracowników. (…) Z każdej umowy, którą podpisujemy, i nie mówię tutaj o „Czystym Powietrzu”, odkładamy zawsze kilka złotych na to, żeby budować system motywacyjny. Ludzie powinni dostać nagrodę za swoją ciężką pracę, tym bardziej, że pracują w naprawdę ekstremalnych warunkach – tłumaczy Dawid Zieliński.
Co dalej z bohaterami reportażu Uwagi!?
- Jest ciężko, nie śpimy po nocach, denerwujemy się bardzo, bo przecież myśmy tych pieniędzy nie wzięli. Myśmy ich nawet nie dostali, a musimy je zwrócić. To bardzo niesprawiedliwe – mówili w poprzednim reportażu pani Lidia i pan Grzegorz.
Po emisji naszego pierwszego reportażu w działaniach firmy Columbus nastąpił w końcu długo oczekiwany przełom. Po wielu miesiącach życia w stresie bohaterowie reportażu zostali w końcu uwolnieni od długów. Spółka zdecydowała się oddać pobrane na rzecz beneficjentów zaliczki.
- Ta państwa wizyta uratowała nas. Jesteśmy szczęśliwi. Cieszymy się ogromnie, że przyjechaliście i nam pomogliście, bo tylko dzięki wam zaczęło się coś zdziać – mówi pani Lidia.
- Zdecydowaliśmy się zwrócić te pieniądze. W sumie tych zwrotów zrobiliśmy na 12,5 miliona złotych z odsetkami. Oczywiście na konta poszczególnych beneficjentów wojewódzkich funduszy. Nie jednym przelewem, tylko tych przelewów poszło dwieście ileś – mówi Dawid Zieliński.
- Otrzymaliśmy telefon z zaproszeniem do firmy Columbus. Rozmowa z panem dyrektorem przebiegała bez emocji. Obiecał na sto procent, że kwotę 68 tysięcy przekaże do funduszu – mówi pani Violetta, która wystąpiła w poprzednim reportażu.
- Liczymy naprawdę na to, że te wojewódzkie fundusze powiedzą: „O, Columbus nam nic nie zalega, my zalegamy Columbusowi na przykład pięć milionów”. No i że po prostu nam to wypłacą, żebyśmy mogli ten program dalej realizować – mówi Dawid Zieliński.
- Jak zobaczyliśmy pieniądze na koncie, to radość była niesamowita. Teraz możemy normalnie funkcjonować – cieszy się pani Violetta.
- Dzięki temu przelewowi już dzisiaj będziemy dzwonili do fachowców od okien, żeby je wstawiać. Mamy zamówiony piec, także wszystko zacznie ruszać – cieszy się pan Tomasz, którego historię także pokazaliśmy w pierwszym reportażu.
Prokuratura Okręgowa w Łomży prowadzi śledztwo w sprawie działalności firmy Columbus, która miała polegać między innymi na celowym wprowadzaniu klientów w błąd, a także podrabianiu podpisów i fałszowaniu dokumentacji. Liczy ono na ten moment 168 spraw, na łączną kwotę szkody prawie 10 milionów złotych.
- Z pani programu się dowiedziałem, że takie postępowanie jest prowadzone. Nie dostałem żadnej informacji od prokuratury z Łomży ani żadnej innej informacji, którą mógłbym zinterpretować, o co może chodzić – twierdzi prezes Columbus Energy S.A.