System kaucyjny. Dokąd trafiają nasze pieniądze, jeśli nie oddamy butelki?
Jest z nami od niedawna i budzi duże emocje. Jak do tej pory system kaucyjny sprawdza się w Polsce?
Wprowadzony kilka miesięcy temu system ma na celu głównie odzyskanie wysokiej jakości plastiku do produkcji nowych butelek. Działa teoretycznie bardzo prosto. Kupując napój ze specjalnym znaczkiem, płacimy kilkadziesiąt groszy więcej – to kaucja doliczana do ceny przez producenta. Gdy oddamy pustą butelkę albo puszkę do sklepu lub automatu, kaucja do nas wraca.
- Zgodnie z przepisami butelki do napojów wytwarzane są z materiału o najwyższej jakości, parametrach, certyfikowanego i dopuszczonego do kontaktu z żywnością – mówi Michał Sieczkowski, ekspert ds. systemu kaucyjnego i opakowań zwrotnych.
I dlatego tak ważne jest, by tego cennego plastiku nie mieszać z innym, gorszym tworzywem. To w skrócie idea butelkomatów.
Problemy z butelkomatami
- Zauważyłem, że nieprawidłowo naliczone miałem kaucje za butelki z tej samej partii. Raz automat naliczał 10 groszy, a raz 50, a powinno być tak samo naliczone – mówi pan Wojciech. I dodaje: - Po kontakcie z obsługą klienta reklamacja została uznana, a sklep naliczył rabat przy następnych zakupach.
System nie jest jednolity i to także potrafi być minusem, bo niektóre recyklomaty wymagają od nas szczególnej delikatności. Bywa, że trzeba wrzucić puszkę w odpowiedni sposób.
- Trzeba ją wyrzucić płynnym ruchem, koszykarskim, bo inaczej automat łapie informację, że w środku jest ręka. A maszyna wyświetla, że doszło do zacięcia, bez informacji, co się stało – mówi pan Piotr.
- Zostało to przygotowane zgodnie ze standardami europejskimi, tylko, że nie ma jednej scentralizowanej jednostki, która wyznaczałaby standardy techniczne – mówi Michał Sieczkowski.
Operatorzy systemu kaucyjnego
Co się dzieje z naszymi 50 groszami, kiedy nie chcemy albo nie uda nam się zwrócić butelki?
Operatorami systemu kaucyjnego są prywatne spółki tworzone głównie przez producentów napojów i duże sieci handlowe. Jeśli nie oddamy butelki, nasze pieniądze zostają w systemie i trafiają do operatora. Oficjalnie mają utrzymywać logistykę. W praktyce to z tej samej puli utrzymywana jest spółka zarządzająca systemem: jej administracja, pensje i premie dla zarządu.
Każda niezwrócona butelka zwiększa więc budżet operatora, z którego finansowane są także jego własne, menedżerskie wynagrodzenia.
- System skonstruowany jest tak, że działania operatorów finansowane są m.in. z niezwróconej kaucji, ale to tylko obniża nam koszty funkcjonowania systemu. To nie jest zysk – mówi Anita Sowińska z Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
- Operatorzy reprezentują producentów. Między producentem, a operatorem jest umowa i to producent musi zadbać o to jak ta umowa jest skonstruowana – dodaje wiceminister klimatu i środowiska.
Jaka jest korzyść z oddawania butelek?
W systemie kaucyjnym odpowiedzialność za magazynowanie i dostarczanie opakowań do sklepu przerzucona jest na konsumenta. Co konsument dostaje w zamian?
- Przede wszystkim mamy wspólnie czyste środowisko – mówi wiceminister klimatu i środowiska. I dodaje: - Trzeba wrócić do tego, co jest celem systemu kaucyjnego. Konsument motywowany jest finansowo, może dostać zwrot kaucji. Musimy myśleć o tym, jaki to ma wpływ na całe społeczeństwo.
Część osób spodziewa się, że zanosząc butelki do butelkomatów będzie płacić mniej za wywóz śmieci. Tymczasem branża komunalna już w tej chwili alarmuje, że będzie uzyskiwać mniej frakcji, więc ceny za śmieci wzrosną. Koszt operacji przerzucony jest na konsumenta.
- Dokładnie to śledzę, koszty zbiórki w systemie gminnym wzrastają, ale bardziej wynika to ze wzrostu płac czy cen paliw – twierdzi wiceminister Anita Sowińska.
Branża komunalna ma zgoła inne zdanie na ten temat.
- My, jako branża obsługujemy gminy. Odbieramy i zagospodarowujemy odpady z gmin. Będziemy odbierać mniej odpadów, jeśli chodzi o frakcje objęte systemem kaucyjnym, a to są wartościowe odpady, które dzisiaj po wyselekcjonowaniu sprzedajemy – mówi Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej.
- Jeżeli wiem, że nie sprzedam surowców wtórnych i odejdzie mi część przychodów, to naturalne, że musimy doliczyć to w ofercie. My nie jesteśmy fundacjami czy stowarzyszeniami, my jesteśmy przedsiębiorcami – dodaje Karol Wójcik.
Ile można zarobić na oddawaniu butelek?
Żyłkę do interesu poczuły osoby w kryzysie bezdomności. Może się okazać, że – dzięki kaucji za butelki – to właśnie im będziemy zawdzięczać czyste ulice i parki.
- Średnio można zarobić 80 zł dziennie za trzy godziny chodzenia – słyszymy od osób, które zbierają butelki.
Sklepy powyżej 200 m kw. powierzchni handlowej mają obowiązek przyjąć od nas butelki kaucyjne, choćby przy kasie, jeśli nie posiadają recyklomatu. Dla niewielkich sklepów udział w systemie jest dobrowolny. Największy problem z odzyskaniem kaucji mieliśmy w małych miejscowościach.
- Nie mamy jeszcze automatu, nie przyjmiemy butelek – usłyszeliśmy w jednym z dużych sklepów.
- Nie można oczekiwać, że wszystko dostaniemy podane na tacy. Te systemy są różne. Nie będę nikomu narzucać, jak ma oddawać butelki. Moją radą byłoby namawiać właściciela sklepu, który jest najbliżej by przystąpił do systemu kaucyjnego – mówi wiceminister Anita Sowińska.
- Jeżeli państwo oczekuje, abyśmy jako obywatele zanosili butelki do punktów odbioru, to chciałbym z drugiej strony zobaczyć realne korzyści w postaci obniżenia rachunków za wywóz odpadów ze wspólnot czy spółdzielni mieszkaniowych – kwituje pan Wojciech.