Absurdalny przepis - małe dziecko ma płacić za utrzymanie dziadka. Rozliczamy urzędników
Czy niepełnoletni mogą być obarczani długami dorosłych? Wracamy do historii 8-letniej Wiktorii z Łodzi. Dziewczynka dalej jest zasypywana korespondencją z urzędów, które oczekują płatności za DPS dziadka. Podczas naszej ubiegłorocznej wizyty w ministerstwie usłyszeliśmy, że problem zostanie rozwiązany. Czy rzeczywiście tak się stało?
Wiktoria ma 8 lat. Dziewczynkę samotnie wychowuje ojciec, ponieważ cztery lata temu matka Wiktorii zmarła z powodu nowotworu.
- Córka chodzi do drugiej klasy, bardzo lubi rysować. Jest radosnym dzieckiem – mówi pan Robert.
Dziecko ma płacić za DPS dziadka
- Staram się chronić ją od wszystkich informacji i załatwiać sprawy urzędowe niejako poza jej wiedzą. Kiedyś mi zadała pytanie, czy ta cała sytuacja jest przez nią, no nie jest – podkreśla ojciec Wiktorii.
Trzy lata temu, a więc gdy Wiktoria miała zaledwie 5 lat, do rodziny zaczęła napływać korespondencja z ośrodka pomocy społecznej. Urzędnicy informowali w pismach, że Wiktoria ma pokryć dług związany z pobytem jej dziadka w domu pomocy społecznej. Dziewczynka jest beneficjentką renty po zmarłej mamie.
- Wiktoria miałaby płacić 1955 zł miesięcznie. To dla mnie duża kwota. Ja sam jestem zupełnie obcym człowiekiem dla tego pana. Nie znam go i nie znałem – mówi pan Robert.
Dziadek Wiktorii to ojciec jej zmarłej mamy. Ponieważ mężczyzna nie utrzymywał kontaktu z rodziną, Wiktoria nie znała dziadka. Z kolei dziadek nie pamięta już dziś swojej wnuczki.
- Nie mam dzieci. Wnuków też nie mam – mówił rok temu mężczyzna.
Rodzina Wiktorii czuje się na swój sposób nękana. Każdego roku musi przechodzić szereg procedur związanych z zaleceniami urzędników. Są to wywiady środowiskowe z MOPS-u oraz wgląd w finanse rodziny.
- Będę musiał przygotować szereg dokumentów, przede wszystkim przedstawić swoje dochody, dochody dziecka, swoją sytuację materialną – mówi pan Robert. I zaznacza: - Renta, którą Wiktoria posiada po mamie, to renta dla dziecka, a nie pieniądze na utrzymanie kogokolwiek innego. To świadczenie wypracowane przez mamę Wiktorii, przeznaczone na rozwój, naukę i koszy związane z edukacją jej córki.
Przepisy ustawy o pomocy społecznej
Obciążanie Wiktorii długami to efekt nieprecyzyjnych przepisów ustawy o pomocy społecznej.
Zgodnie z artykułem 61. za pobyt w domu pomocy społecznej musi płacić sam pensjonariusz, a w przypadku jego niewypłacalności, małżonkowie, zstępni – czyli dzieci, wnuki i prawnuki lub gmina.
Przepis nie zawiera zasady, że uiszczanie opłat przez zstępnych może dotyczyć jedynie osób pełnoletnich. Właśnie z tego skorzystał łódzki ośrodek pomocy społecznej.
- My jesteśmy zobowiązani ustawą o pomocy społecznej, aby ustalać wysokość odpłatności dla wszystkich członków rodziny – twierdzi Piotr Kowalski z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. I dodaje: - Takich dzieci jest kilkoro rocznie. One są w różnym wieku.
Sprawdziliśmy, jak do zapisów ustawy podchodzą dyrektorzy innych MOPS-ów. Po wykonaniu kilkunastu telefonów okazało się, że nie wszyscy interpretują ustawę tak restrykcyjnie.
„Trudno obarczać niepełnoletnie dziecko odpłatnością”, usłyszeliśmy w Kielcach.
„Takich sytuacji nie bierzemy pod uwagę, jeśli już to dzieci pełnoletnie, urzędnik najpierw powinien być człowiekiem”, padło w Poznaniu
„Nie wydajemy decyzji na niepełnoletnie dzieci, dobro dziecka jest dla nas najważniejsze”, przekazano w Zielonej Górze.
- Nigdy nie praktykowaliśmy ustalania odpłatności za pobyt członka rodziny dla osób niepełnoletnich – mówi Przemysław Grzegrzółka z MOPS-u w Siedlcach. I dodaje: - Nigdy nawet nie pomyślałem o tym, że można by zastosować ten przepis wobec osób niepełnoletnich. Z innych przepisów wnioskowaliśmy, iż należy brać pod uwagę wyłącznie osoby pełnoletnie, zdolne do czynności prawnych.
Poszliśmy z panem Robertem do łódzkiego MOPS-u.
- Na razie przepisy się nie zmieniły i sytuacja jest taka sama jak rok temu czy dwa lata temu. My jesteśmy od wykonywania prawa, nie jesteśmy od jego stanowienia – stwierdził Piotr Kowalski.
- Odbieram tę instytucję jako instytucję represji, a nie wsparcia dla rodzin niepełnych, jaką jestem z Wiktorią. Powinna być zbadana sytuacja rodzinna i koniec. Do 18. roku życia powinniśmy mieć spokój, a my co roku mamy to samo – oburza się pan Robert.
Zmiany w przepisach w ustawie o pomocy społecznej
Niespełna rok temu, na sprawę niejasnych przepisów zwróciliśmy uwagę Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Urzędnicy obiecywali zmiany w ustawie. Wiktoria napisała wówczas list do pani minister.
- Mam nadzieję, że nie będzie wątpliwości i Wiktoria ani jej opiekunowie nie będą obarczani żadnymi opłatami. Chcemy zabezpieczyć wszystkie dzieci i ich opiekunów w przyszłości – mówiła wówczas Katarzyna Nowakowska, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej.
Sprawą ponownie zajęła się Rzecznik Praw Dziecka.
- Tak na dobrą sprawę mówimy o jednej regulacji prawnej, która wymaga zmiany – zaznacza Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka.
- My po reportażu, który został przez państwa przygotowany, skierowaliśmy wystąpienie generalne do ministerstwa z prośbą, by podjęto działania legislacyjne zmierzające do tego, żeby znowelizować ustawę o pomocy społecznej. Natomiast widzimy, że w założeniach nowej ustawy nie została przewidziana zmiana, więc jako rzeczniczka praw dziecka przygotowałam nowelizację ustawy o pomocy społecznej, bo nie ma na co czekać – dodaje Monika Horna-Cieślak.
„Małoletni zstępni nie są obowiązani do wnoszenia opłaty za pobyt mieszkańca domu w domu pomocy społecznej”, brzmi zapis w proponowanej nowelizacji.
Wróciliśmy do ministerstwa. Co było przeszkodą, aby doprecyzować zapis ustawy? Dlaczego w przygotowywanym projekcie zmian nadal nie ma nic na temat nieletnich?
- Ta zmiana jest włączona do zmian w ustawie o pomocy społecznej, które są szersze niż zmiana jednego artykułu. Jestem przekonana, że w pierwszej połowie tego roku będziemy mieli za sobą prace rządowe i sejmowe – zapewnia wiceministra Katarzyna Nowakowska.
- Artykuł 71. Konstytucji mówi o wsparciu przez państwo polskie rodzin wielodzietnych i niepełnych. My taką rodziną jesteśmy i ja niestety takiego wsparcia nie czuję. Nie potrzebujemy wsparcia finansowego, potrzebujemy tylko świętego spokoju – kwituje pan Robert.