Uwaga!

odcinek 7929

Jeszcze kilka lat temu pompy ciepła uznawano za najlepsze źródło ogrzewania domu, zamiast węgla czy gazu. Ekologiczne, bezobsługowe i energooszczędne. Świetnie sprzedawały się także dzięki rządowym programom i dofinasowaniom.

Jak sprawdzają się pompy przy dużych mrozach?

Czy jednak inwestycja w to urządzenie dla wszystkich okazała się strzałem w dziesiątkę przy niskich temperaturach podczas prawdziwej zimy?

- Jak były ostre mrozy, to w domu było 12 stopni. A za prąd płacę ponad 2 tys. zł miesięcznie, przy czym mam 2 tys. zł emerytury. Dzisiaj, jak się obudziłam, miałam kolana zimne jak lód – skarży się pan Janina.

- Jak ci ludzie od zakładania pompy przyszli, to mówili: „Pani Janino, będziecie mieli wygodę i ciepło. To zdaje egzamin” – przytacza kobieta.

86-letnia pani Janina mieszka z synem w starym, dużym, niedocieplonym domu ze starym dachem. Pompa, podobnie jak pozostała część instalacji w piwnicy, gdzie wcześniej stał węglowy piec, wygląda profesjonalnie, ale na tym, jak mówi syn emerytki, kończą się zalety urządzenia.

- Woda ustawiona jest teraz na 42 st. C i mamy 14 stopni w domu. W okresie dużych mrozów, nawet jak woda była ustawiona na 55 stopni, to nagrzewało do około 42 stopni. A na piecu węglowym, jak było na 40, to było ciepło w domu – tłumaczy mężczyzna.

Czy przyczyną zimna w domu emerytki i jej syna mogą być stare żeliwne grzejniki? Spotkaliśmy się z ekspertem. Pokazał nam podobny stary dom, który też ogrzewany jest za pomocą pompy ciepła i w nim też są tylko grzejniki, ale inne.

- Typ grzejników ma wpływ na działanie pompy. Grzejnik, żeby efektywnie pracował, potrzebuje wysokiego parametru. Temperatura, która do niego płynie, musi być na poziomie 55-60 st. C – mówi Tomasz Grądziel, ekspert ds. pomp ciepła.

Najlepsza dla wydajności pompy ciepła i naszego portfela ma być jednak instalacja niskotemperaturowa, czyli podłogowa.

Pan Adam, decydując się na pompę ciepła, zainwestował w ogrzewanie podłogowe.

- Za instalację zapłaciliśmy około 50 tys. zł. A teraz trzeba nosić drewno i palić w kominku. Tak naprawdę realne ogrzewanie mam tylko kominkiem, bo w całym domu jest

zimno, mimo że budynek ocieplony jest styropianem, a okna są dwuszybowe – mówi mężczyzna.

Mieszkanie mężczyzny ma 140 m kw. Firma zainstalowała panu Adamowi pompę o mocy 13 kW. Powinna ona ogrzać powierzchnię do nawet 240 m kw., a nie jest w stanie ogrzać niecałych 150 metrów. Nie podgrzewa też wody użytkowej. By mieć ciepłą wodę, pan Adam musiał w łazience podłączyć piec gazowy. Jak moc pompy powinna być dobrana do metrażu, żeby użytkowników nie biło to po kieszeni?

- Moc urządzenia jest kluczowa. Nie może być pompa przewymiarowana, bo będzie pracowała niestabilnie, będzie też zużywała dużo więcej energii niż faktycznie potrzebuje. Z kolei nie może być też zbyt mała, bo będzie wspierać się źródłem szczytowym w postaci grzałki i znowu będzie nam rósł rachunek – wyjaśnia Tomasz Grądziel.

- Przy domu o powierzchni 120 m kw. pompa 9 kW będzie wystarczająca – zaznacza ekspert.

Rok temu w wyniku kontroli UOKIK-u i Inspekcji Handlowej okazało się, że na 34 skontrolowane modele pomp ciepła aż 32 nie spełniały wymagań. Także dwa lata temu ponad 94 procent sprawdzonych pomp miało wady, brak efektywności energetycznej i złą dokumentację techniczną.

Fotowoltaika i pompy ciepła

Skazana na kominek jest też para emerytów z Pomorza, choć i u nich przedstawiciele firmy specjalizującej się w pompach ciepła zapewniali, że to dla nich rozwiązanie idealne. Małżeństwo zdecydowało się na pompę ciepła, bo mając już niewielką instalację fotowoltaiczną, byli przekonywani, że rachunki za prąd będą bardzo niskie. Kolejne sezony grzewcze bezlitośnie to weryfikują.

- Rachunki są na 4-5 tys. zł, największy był na prawie 8 tys. zł. Jak go dostałam, to myślałam, że dostanę zawału – wspomina pani Maria.

- Pan, który zakładał nam kiedyś pierwszą fotowoltaikę, zajechał do nas, gdy był w okolicy. Wówczas powiedziałam mu, że mamy wysokie rachunki za pompę. Doradził nam, że jedyne wyjście to dołożenie paneli i zrobienie magazynu energii. Zainwestowaliśmy 86 tys. zł – opowiada kobieta.

Pani Maria namówiona została też do zakupu magazynu energii.

- Magazyn miał zmagazynować energię wyprodukowaną latem, a zimą oddać. Rodzice teoretycznie mieli całą zimę korzystać z magazynu jako zasilania. W rzeczywistości magazyn nie starsza nawet na godzinę pracy pompy – mówi syn pani Marii.

- Prąd do pompy jest potrzebny, wtedy kiedy fotowoltika produkuje go najmniej, czyli zimą. A magazyn energii to bujda na resorach. Tej energii możemy zmagazynować bardzo

niewielką ilość - 9, a może 15 kW, tyle ile dziennie zużywamy do pompy. Zaspokajamy więc potrzebę jednego dnia, a koszty tej instalacji są ogromne – mówi Tomasz Grądziel.

Czy zatem inwestycja w pompę ciepła to dla użytkowników zawsze worek bez dna i każdej zimy trzeba trzymać się za kieszeń, dostając rachunki grozy?

Porównujemy koszty w dwóch domach, które pokazał nam ekspert. Dom z lat 80. o powierzchni 167 m kw. i dom z 2020 roku o powierzchni 120 m kw. - są ocieplone i mają pompy ciepła o tej samej mocy. W starym domu mamy kaloryfery, w nowym podłogówkę.

- Mieliśmy 1486 kWh za cały styczeń, wychodzi do zapłaty 47 zł dziennie, przy temperaturach na zewnątrz -18, -20 st. C. – mówi Tomasz Grądziel.

A jak jest w nowym domu?

- W drugim domu mamy 832 kWh, wychodzi około 26 zł za dzień, czyli równowartość średniej jakości kebaba – porównuje ekspert ds. pomp.

A jak wyglądały koszty za cały poprzedni sezon? Ubiegły rok w nowym domu zamknął się rachunkiem za prąd w wysokości 3300 złotych, w starym domu wyniósł 5 tysięcy złotych. Tymczasem pani Janina i jej syn zapłacili aż 15 tysięcy złotych. Z przerażeniem myślą o tym, jaki rachunek zapłacą w tym roku.

- Jestem już zmęczona, ręce składam do Boga, prosząc, żeby ta zima już się skończyła – mówi pani Janina.