- Była mi bardzo bliską osobą, będzie mi jej bardzo brakowało – mówi aktorka Anna Guzik, która z Bożeną Dykiel grała w serialu „Na Wspólnej”.
- Żal wielki, strata, na razie jest bardzo ciężko – przyznaje aktor Mieczysław Hryniewicz, serialowy mąż zmarłej aktorki.
- Myślę, że wszystkim nam będzie bardzo brakowało Bożeny Dykiel, bo drugiej takiej nie będzie. Są tacy aktorzy czy aktorki, którzy są niepodrabialni i Bożena na pewno do nich należała – mówi aktor Artur Barciś.
Drugi dom – „Na Wspólnej”
Plan „Na Wspólnej” był dla aktorki praktycznie drugim domem.
- Wchodziła na plan w aurze swojego profesjonalizmu. Była szalenie profesjonalna. Wymagała. Nie chodzi o to, że inni się jej bali, ona nie strachem rządziła. Wchodziła i wszystko musiało grać. Jak nie grało, to powiedziała tak, że za chwilę już grało – wspomina Mieczysław Hryniewicz.
- Uważam, że jeżeli aktor nie daje cząstki z siebie, to jest to wszystko puste. Co z tego, że gram w serialu „Na Wspólnej” 7 lat, ja robię wszystko, żeby zagrać jak najlepiej, a nie, że to jakaś robota w serialu. Twoja robota świadczy o tobie. Jeżeli grasz dobrze, jesteś dobrym aktorem i każdą pracę traktujesz poważnie, to widz też traktuje cię poważnie – mówiła Bożena Dykiel w 2009 roku podczas nagrywania Kulis Sławy.
Wielkie role Bożeny Dykiel
- Mam mnóstwo ról, które szalenie lubię i kocham. Grałam w super serialach, które są polskimi serialami epokowymi. Mam na swoim koncie przeszło 70 ról filmowych. Robota się mnie trzyma – mówiła wówczas aktorka.
- Była jak kula energetyczna, która wchodzi we wszystko na 100 proc. Nie brała jeńców, jeśli chodzi o role. Ma wybitne kreacje, choćby w „Alternatywy 4”, w „Wyjściu awaryjnym”, czy „Ziemi obiecanej”, „Weselu” – mówi Anna Guzik.
Sama Bożena Dykiel o roli w „Ziemi obiecanej” mówiła:
- Oglądając ten film jestem bardzo zdumiona, że zagrałam tak dobrze, chociaż zawsze się krytycznie oceniam. I zastanawiam się, ja w tym filmie mam 23 lata, skąd ja miałam tyle pomysłów?
- Bożena była szczera. My, aktorzy, niespecjalnie lubimy, jak ktoś nas krytykuje, jej krytyka zawsze była prawdziwa. Wiedziałem, że jeśli jej się nie podobało jakieś przedstawienie czy rola, którą zagrałem, to warto tego posłuchać, bo pewnie jest powód. Zawsze mówiła prawdę – mówi Artur Barciś.
- To bardzo trudne, tak nagle ją wspominać. Wiedziałem, że jest chora, ale takie nagłe odejście, to zawsze jest szok – dodaje Barciś.