Ofiary przemocy wylądują na bruku? "Mamy lukę w prawie"
Budowała z mężem dom i przez lata ciężko pracowała w gospodarstwie. Kiedy pani Danuta i jej córka ujawniły przemoc, okazało się, że mogą wylądować na bruku i zostać z niczym.
Pani Danuta i jej mąż przez lata utrzymywali się z rolnictwa. Małżonkowie budowali razem dom. Od małego dziecka do pracy na roli przygotowywali córkę Magdalenę.
- Było pięknie i cudownie. Budowa domu trwała dość długo, bo pracowaliśmy w polu. Mieliśmy wtedy 6 hektarów. A jak mąż później chodził jeszcze do pracy, to ja zajmowałam się dzieckiem i gospodarstwem. Ciężko było, trzeba było dziecko przypilnować, a zajmowałam się świniami, krowami i bykami– mówi pani Danuta.
Ciężka praca w gospodarstwie
- Włączałam się w pracę od małego. Nie miałam dzieciństwa, bo zawsze trzeba było coś robić w polu. Mama też życie poświęciła gospodarce, bo ojciec chodził do pracy – mówi Magdalena.
Z czasem w rodzinie zaczęło się psuć. Były awantury, wyzwiska, groźby, kontrolowanie wydawania pieniędzy i przemoc fizyczna wobec pani Danuty. To wszystko na oczach dorastającej Magdaleny, która z czasem też stała się ofiarą presji i zastraszania.
- Nerwowy i agresywny zaczął być jakieś 10 lat temu – mówi pani Danuta.
- Raz rzucił nożem w stół, żeby córka go nim uderzyła. Rzucił i powiedział: „Masz, wbij mi w plecy” – przywołuje kobieta.
- Czasami włączał mu się taki agresor, że naprawdę bałam się o nasze życie. Kiedyś złapał widły i powiedział: „Zabiję cię k…, pójdę siedzieć, ale ty nie będziesz chodzić po tym świecie – przytacza Magdalena.
- Raz popsułam kranik za 2 zł. Złapał nawóz i rzucił mi w buzię. Do dzisiaj mam problemy z gardłem – opowiada pani Magdalena.
- Odciął nas od pieniędzy, poblokował konta – dodaje pani Danuta.
- Pomagałem kiedyś w oborze, a on uderzył swoją żonę z pięści w twarz, dlatego, że świnia nie chciała wyjść – wspomina pan Łukasz, znajomy rodziny.
- Nie widzę miłości z jego strony, ojcowskiej opieki. Żebym miała poczucie, że stanie za mną bezgranicznie. Kiedyś mi powiedział, że będę nikim w życiu i całe życie się to za mną ciągnie – opowiada Magdalena.
Przemoc nasilała się. Ponad rok temu doszło do eskalacji. Mąż wypchnął żonę z domu, zamknął na mrozie, a potem pobił.
- Dostałam z pięści w żebro. Myślałam, że mi pękło, ale nie miałam za co pojechać do lekarza. Czekałam aż córka wróci z pracy i dopiero zawiozła mnie na SOR. Lekarz powiedział, że trzeba zgłosić to na policję. Założyli mu Niebieską Kartę, dostał zakaz zbliżania. Na tę chwilę nie może wracać, bo toczy się postępowanie – mówi pani Danuta.
Po wyprowadzce mężczyzny kobiety odetchnęły.
- Przynajmniej nie mam strachu, że z mamą coś się stanie – tłumaczy Magdalena.
Dom został przepisany na siostrę mężczyzny
- Zaraz jak dostał zakaz zbliżania, to wszystko przepisał. Darowizną. Dla siostry – mówi pani Danuta.
I tu zaczyna się druga część historii. Mimo wspólnego kilkudziesięcioletniego życia i pracy na roli okazało się, że całe gospodarstwo łącznie z budynkami należy wyłącznie męża pani Danuty. Mężczyzna darował gospodarstwo swojej siostrze, pani Danuta z córką zostały z niczym.
- Jestem okradziona z własnej pracy. Poświęciłam swoje młode lata. Musiałam ciągnikiem pracować, obornik, nie obornik, wszystko – zaznacza pani Danuta. I dodaje: - Nasz dom budowałam od podstaw, a teraz mamy z niego eksmisję.
- Ten pan postanowił zrobić wszystko, co w jego mocy, aby zemścić się na tych kobietach, a prawo niestety mu w tym pomaga – mówi adwokat prof. Joanna Dominowska z Szkoły Głównej Handlowej.
- Bardzo ważne, by wszyscy się dowiedzieli o przepisach, które mówią, że jeżeli zbudowałeś dom na działce męża, to ten dom zawsze będzie męża. Nieważne, ile włożyło się pracy w rodzinę, że dom powstał ze wspólnych pieniędzy, tak po prostu stanowi prawo. Że co jest na gruncie, jest własnością właściciela gruntu – dodaje prof. Joanna Dominowska.
Równolegle toczy się sprawa rozwodowa i karna o przemoc. Kobiety nie mogą pracować w gospodarstwie, co było ich źródłem dochodu. Teraz utrzymują się z niewielkiej pensji młodszej z kobiet, która od niedawna pracuje w DPS-ie.
- Poszłam na studia, na administrację. Dzięki Bogu udało mi się skończyć studia. Jak poszłam do pracy, to wreszcie miałam swoją złotówkę i tylko dzięki temu mogę teraz utrzymać i mamę, i siebie, bo mama została bez jakichkolwiek środków do życia po tylu latach pracy na gospodarstwie – ubolewa Magdalena.
- Często w mojej praktyce zawodowej spotykam się z sytuacjami, gdzie ofiary przemocy domowej milczą. W momencie kiedy panie powiedziały dosyć, to nagle pojawia się działanie odwetowe męża pani Danuty. Już tydzień później złożył pozew do sądu o rozwód, a następnie przekazuje cały majątek, na którym wspólnie przez małżonków wybudowany był dom, swojej rodzinie – mówi adwokat Tomasz Jan Sagan.
- Jemu nie zależało ani na swoim, ani na naszym życiu. Był na tyle pewny siebie, że rodzina go ochroni, że nawet po tym, jak pobił mamę, nie miał nawet deka skruchy – zaznacza Magdalena.
- Założył mi Niebieską Kartę o znęcanie, bo jego rodzina powiedziała, że on spał w kotłowni, że jeść mu nie gotuję. Wymysły takie, że nie daj Boże. Tego nie było, nikt tego nie potwierdzi – zaznacza pani Danuta.
Jak sprawę komentuje mąż pani Danuty?
Obdarowana majątkiem siostra męża zmarła. Mąż pani Danuty mieszka u swojego szwagra, to on jest teraz właścicielem rodzinnego majątku. Więc obaj wytaczają przeciwko kobietom działo, jakim jest sprawa o eksmisję.
- W te mrozy mieliśmy odłączony prąd, szwagier odłączył licznik. Założył swój, podał numer rachunku, na jaki mamy wpłacać pieniądze i wpłacaliśmy – mówi pani Danuta.
- Wpłacałam tak, jak sobie życzył, a dowiedziałam, że on nie wpłacał pieniędzy, tylko sobie je brał – dodaje córka pani Danuty.
Skąd taka determinacja, by dokuczać kobietom? Męża pani Danuty zastaliśmy w domu jego szwagra. Mężczyźni nie chcieli jednak rozmawiać.
Stanisławowi S. prokuratura postawiła już zarzuty.
- Prokurator skierował akt oskarżenia o znęcanie, znieważanie, naruszanie nietykalności cielesnej. Wypowiadanie gróźb zabójstwa – mówi Marek Zych z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. I wymienia: - Wszczynał awantury domowe, podczas których wyzywał ją słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Poniżał i groził pozbawieniem życia. Szarpał, popychał, uderzał pięścią w rękę i bok ciała, polewał wodą i opluwał.
- Jest to przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat 5. Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Złożył wyjaśnienia, w których wskazywał, że po części on jest ofiarą zachowań swojej żony oraz córki – dodaje prokurator Marek Zych.
Czy prawo jest w stanie ochronić w tym przypadku ofiary przemocy?
- Wydaje mi się, że mamy lukę w prawie i to powinno zostać naprawione. Kobieta nagle, po ponad 30 latach, zostaje z niczym. Zdecydowaliśmy się złożyć skargę na unieważnienie aktu notarialnego, aby majątek wrócił do męża, aby pani Danuta mogła zabezpieczyć się finansowo z tego majątku – mówi adwokat Tomasz Jan Sagan.
- Jeżeli ktoś wie, że jesteś czyimś dłużnikiem albo może za chwilę nim być i rozdaje majątek najbliższej rodzinie, to te czynności można uznać za bezskuteczne. Można to cofnąć – ocenia prof. Joanna Dominowska.
- Myślałam, że założę rodzinę i będę mogła żyć spokojnie. Nie mogę tego przeżyć, że ojciec przez swoją chorą wyobraźnię ma zniszczyć wszystko, co budowaliśmy. Wiem, ile było tu serca włożone, ile pracy. Czuję się, jakby ktoś mi wyrwał część serca – mówi Magdalena.